Kowalski: Liga Mistrzów w formie turnieju, czyli siedem finałów zamiast jednego

Piłka nożna
Kowalski: Liga Mistrzów w formie turnieju, czyli siedem finałów zamiast jednego
Fot. PAP

Dokończenie rozgrywek Ligi Mistrzów w formule miniturnieju w Lizbonie to może być prawdziwa piłkarska petarda. Pandemia spowodowała ogromne opóźnienie rozgrywek, a UEFA po wielu tygodniach namysłów i konsultacji ustaliła, że mecze ćwierćfinałowe, półfinałowe i finał odbędą się w jednym miejscu, w krótkim czasie, bez spotkań rewanżowych.

Czyli latem nie zobaczymy mistrzostw Europy, ale jednak będziemy mieli turniej na najwyższym poziomie, jakiego w Europie jeszcze nie było. Paris Saint Germain, Atletico Madryt, Atalanta, RB Lipsk i z dużym prawdopodobieństwem Bayern Monachium, Real Madryt, Juventus Turyn oraz Barcelona (ostatnie cztery zespoły rozegrają jeszcze mecze rewanżowe 1/8 finału) w ciągu kilku dni w Portugalii po prostu są skazane na stworzenie wyjątkowego piłkarskiego show.

 

Znamy nowe terminy meczów Ligi Mistrzów i Ligi Europy!

 

Fakt, że nie będzie spotkań rewanżowych, zmieni najprawdopodobniej dynamikę tych spotkań i sprawi, że każdy mecz będzie jak finał. Wystarczy, że jedna z ośmiu drużyn wygra trzy mecze i sięgnie po najbardziej prestiżowe klubowe trofeum oraz zgranie krocie. Owszem, w ubiegłych latach mieliśmy kapitalne widowiska na tym etapie rozgrywek, z nieprawdopodobnymi zwrotami akcji i można było żyć rywalizacją poszczególnych par znacznie dłużej, ale był w tych meczach jakiś element kalkulacji. Chęć uzyskania jak najlepszego rezultatu przed własną publicznością, preferowane zabezpieczenie przed startą bramki w pierwszym meczu, świadomość, że ewentualne straty będzie można jeszcze odrobić w rewanżu.

 

W tym przypadku te elementy znikną. Gra na całego powinna zacząć się od początku. Wydaje się, że w tej formule jeszcze większe jest prawdopodobieństwo niespodzianki. Szansę na końcowy sukces na przykład RB Lipsk lub Atalanty znacznie wzrastają. Neutralne miejsce rozgrywania turnieju sprawi, ze zniknie wartość dodana, jaką stanowili fanatyczni kibice wspierający zespoły. Co prawda szef UEFA Aleksander Ceferin słusznie podkreślił, że do turnieju są jeszcze dwa miesiące i może zdarzyć się tak, że gra z udziałem publiczności będzie możliwa, ale jak dziś słychać, najbardziej prawdopodobny jest wariant pośredni, czyli z udziałem publiczności, ale... miejscowej. Bez fanów, którzy mogliby przyjechać z wielu części Europy.

 

 

Informuje o tym „The Times”, przypominając również, że w przypadku, gdyby jedyny możliwy przedstawiciel Anglii w najlepszej ósemce, czyli Manchester City (Chelsea po porażce u siebie w pierwszym meczu 1/8 finału z Bayernem jest raczej bez szans), ograł jednak Real Madryt w rewanżu i pojechał do Portugalii, to nie pozostanie bez wsparcia. W Portugalii mieszkają lub przebywają czasowo tysiące Brytyjczyków.

 

W lizbońskim turnieju odbędzie ledwie siedem meczów, ale każdy z nich będzie jak finał.

Cezary Kowalski, seb, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze