“Magiczny Mike” bohaterem nocy w Las Vegas: faworyt na deskach! 

Sporty walki
“Magiczny Mike” bohaterem nocy w Las Vegas: faworyt na deskach! 
fot. PAP
Kandydat do walki o pas mistrza świata Joshua Greer przegrał po dwóch nokdaunach z Filipińczykiem Mike Planią

Kandydat do walki o pas mistrza świata Joshua Greer przegrał po dwóch nokdaunach z Filipińczykiem Mike Planią. Ta sensacja sporego formatu w głównej walce wieczoru oraz kontrowersyjna decyzja sędziów w walce otwarcia trzeciej gali “Top Rank” - to najważniejsze wydarzenia wieczoru w Las Vegas. Zapraszam do podsumowania tego, co działo się na ringu kasyna MGM Grand.

Antonio DeMarco/Meksyk (33-9, 24 KO) -  Giovani Santillan/USA (26-0, 15 KO), waga półśrednia

 

Na papierze Santillan (25-0) był pewniakiem, ale nikt tego nie powiedział doświadczonemu DeMarco, który już od trzeciej rundy był tym, który nadawał ton walce. Trafiał znakomite podbródkowe, wiedział, że ciosy na korpus powinny wybić z rytmu pewnego siebie rywala. DeMarco bił precyzyjnie, trafiał mocniej i celniej (31-19 mocnych ciosów dla DeMarco w piątej i szóstej rundzie), a Santillan nie potrafił sobie poradzić z byłym mistrzem świata. Ale na koniec, zaskoczenie - sędziowie dając wygraną dwa do remisu Santillanowi  widzieli walkę inaczej niż komentujący ją dla ESPN byli mistrzowie świata, którzy przyznali zwycięstwo De Marco. Podobnie zresztą jak niżej podpisany.

 

Nikoloz Sekniaszwili/Gruzja (5-0, 4 KO)  - Isiah Jones/USA (8-1, 3 KO), waga superśrednia

 

“Ja nie umiem bić inaczej niż mocno. Połowa moich walk w amatorstwie zakończyła się nokautem, w zawodowstwie powinno być jeszcze lepiej” - mówił przed walką Gruzin. Patrząc jak bił się z Jonesem - nie przesadzał, bo każdy cios, gdyby doszedł, pewnie zakończyłby walkę. Nie doszedł, ale jego rywal był na tyle dobrym pięściarzem - według komentatorów nawet lepszym niż Sekniaszwili - by w miarę bezpiecznie dotrzeć do końca walki. Gruzin oczywiście jednogłośnie wygrał, ale jak słusznie zauważył Andre Ward, komentujący walkę dla ESPN - “następnym razem trafi na kogoś, kto się nie będzie bał, tamten poczeka i mocno odda”.

 

Hector Perez/Portoryko (6-2, 3-0) -  Juan Torres/USA (5-3, 2 KO), waga ciężka

 

Waga ciężka na gali w Las Vegas była reprezentowana przez dwóch pięściarzy, którzy z trudnością mieszczą się w pierwszym... tysiącu rankingu “boxrec”, a jeden z nich (Perez) zdecydowanie lepiej czuje się w wadze junior ciężkiej. Torres lubi także walczyć w MMA, opowiadał dziennikarzom, że “bycie pięściarzem jest trudniejsze”, ale żaden z nich nikogo w królewskiej kategorii na pewno nie przestraszy. Czy była to przymiarka, by zwycięzca (jednogłośnie Perez) został następnym rywalem dla Jareda Andersona lub Guido Vianello, których widzieliśmy w minionym tygodniu? Jeśli tak, to już dziś znamy zwycięzcę.  

 

Bobirzan Mominow/Kazachstan (11-0, 8 KO) - Cameron Krael/USA (17-16-3, 4 KO), waga lekkopółśrednia

 

Mominow to kolejny eksport do USA z Kazachstanu i walczy jak wielu innych pięściarzy z tego kraju - bije mocno i potrafi to robić. Krael na pewno nie ustępował mu techniką, ale nie było porównania, jeśli chodzi o siłę ciosu, więc łatwo zgadnąć kto był agresorem i nadawał ton walce. Z Mominowem związana jest zresztą ciekawa historia. Pochodzi z tego samego miasta i miał tego samego trenera w Karagandzie co  słynny Giennadij Gołowkin, ale kiedy GGG nie wyraził chęci sparowania z nim przed pierwszą walką z Canelo Alvarezem... Mominow zdecydował się pomóc w przygotowaniach Meksykaninowi. Na ringu w kasynie  MGM, problemu z rywalem też nie miał, wygrywając jednogłośnie. 

 

Joshua Greer/USA (22-2, 12 KO) - Mike Plania/Filipiny (24-1, 12 KO), waga kogucia

 

Joshua Greer zawsze twierdził, że zasługuje na główną walkę wieczoru i pojedynek o tytuł mistrza świata. Kiedy jednak dostał szansę, zaczęło się fatalnie. Plania, który nie był faworytem, ale wszyscy wiedzieli, że mocno bije i umie walczyć - trafił już w pierwszej rundzie. Był szybki nokdaun, Greer pokazywał, że nic się nie stało... ale zaczął walczyć znacznie bardziej bezpiecznie, wiedząc, jak ciężkie są pięści rywala. Jak bezpiecznie? Zwykle Greer zadaje około 60 uderzeń na rundę, do szóstej rundy walki z Planią zadawał tylko połowę z nich. Plania czuł się tak bezpiecznie, że bił się jak Roy Jones Junior - ręce opuszczone, całkowita kontrola. Filipińczyk potwierdził dominację w szóstej rundzie, tym samym ciosem ponownie kładąc faworyta na deski. Ostatnie dwie minuty to desperackie ataki pięściarza z Chicago, ale na zmianę rezultatu było już za późno. Były natomiast łzy szczęścia pięściarza z tego samego miasta, gdzie urodził się Manny Pacquiao, kiedy sędziowie odczytywali jego zwycięstwo...

Przemek Garczarczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze