NBA: Grać czy nie grać - oto pytanie za (miliony) dolarów

Koszykówka
NBA: Grać czy nie grać - oto pytanie za (miliony) dolarów
fot. PAP
Którzy zawodnicy zdecydują się rywalizować w NBA na specjalnych zasadach?

Elektroniczne pierścienie, czujniki na rękach, izolacja... i miliony dolarów strat dla tych koszykarzy, którzy nie zdecydują się grać od 30 lipca we wznawianych w “Disney World” na Florydzie rozgrywkach National Basketball Association. Nie wszystkim gwiazdom ligi ten pomysł podoba.

Do 24 czerwca wszyscy koszykarze NBA, którzy mają podpisane kontrakty z ligą muszą się jasno określić - gram, albo nie gram w rozgrywkach zaczynających się według obecnego planu 30 lipca w Orlando. Nie ma obowiązku, gra jest dobrowolna, z nikim kontrakt nie będzie rozwiązany, ale koszykarze muszą sobie zdawać sprawę, że nikt im za mecze kiedy nie będzie ich na parkiecie nie zapłaci. Podobnie jak za spotkania, które już z powodu koronawirusa przepadły, czyli w wielu przypadkach mówimy o stratach sięgających dziesiątek milionów dolarów. To nie przesada, bo zgodnie z obowiązującymi obecnie kontraktami, wypłaty za grę są astronomiczne. Kilka przykładów wypłat za udział w meczu: LeBron James (252 tysiące), Chris Paul (253 tysiące) czy Joel Embiid (298 tysięcy): dla tych koszykarzy, decyzja grać albo nie grać, to kwestia zarobienia - lub stracenia - milionów dolarów. Jeśli się zdecydują dokończyć ligę, muszą najpierw podjąć treningi klubach (od 1 lipca), a w dniach 7 do 11 lipca być już na terenie obiektu w Orlando. Już na miejscu, każdy z koszykarzy musi pozostać w pokoju aż do czasu, kiedy dwa testy, w odstępie 24 godzin, wykażą, że nie ma zakażenia COVID-19.

 

Technologia dla gwiazd: “mądre” pierścienie, “magiczne” opaski od Disney’a

 

Komisarz NBA Adam Silver nie ukrywa, że zrobienie ligi w “Disney World” nie będzie rzeczą łatwą. Ani tanią. Jedna z nowości, której jeszcze nikt nie próbował, to pierścień, który dostanie każdy z zawodników. Według producentów, elektroniczny gadżet ma nieustannie testować temperaturę ciała gracza, funkcje oddechowe oraz tętno, pozwalając z 90-procentową skutecznością, nawet na trzy dni przed zachorowaniem przewidzieć czy zawodnik będzie miał pozytywny test na COVID-19. Wszystko będzie na żywo analizowane przez specjalistów z Uniwersytetu Michigan. Drugim zabezpieczeniem mają być przygotowane przez koncern Disneya opaski “MagicBand”. Oprócz otwierania drzwi do pokojów koszykarzy i umożliwienia przechodzenia przez rozstawione na terenie obiektu punkty kontrolne, opaska ma służyć do śledzenia przez NBA, który zawodników miał styczność z kolegą zakażonym koronawirusem. Dodatkowe obostrzenia to specjalne czujniki dźwiękowe dla wszystkich obecnych na terenie obiektu - ale nieobowiązkowe dla zawodników - ostrzegające, jeśli się przebywa w pobliżu innej osoby przez dłużej niż 5 sekund.

 

Zobacz także: NBA: Obszerny protokół zasad sanitarnych w Orlando

 

Kyrie Irving: “Może zrobicie swoją ligę”?

 

Irving, który podpisał wart 141 milionów dolarów kontrakt z Nets, od początku nie był za wznowieniem ligi, choć sprawa jego i tak nie dotyczy - bo przeszedł operację barku wykluczającą z gry w obecnym sezonie. Dopiero jednak przed kilkunastoma godzinami wypłynął kolejny pomysł rozgrywającego Brooklyn Nets - zrobienie własnych, niezależnych od National Basketball Association rozgrywek. Kiedy informacja przedostała się do mediów, koszykarz zaprzeczył, ale zaraz potem wycofał się z prowadzonych z kolegami telekonferencji, pozostawiając tym samym wiele spekulacji. Podczas rozmów na temat wznowienia ligi prowadzonych z kolegami z Nets Kyrie miał rzucić taki pomysł, dodając, że może być to dobre rozwiązania - bez względu na to, czy liga w tym roku się odbędzie czy nie.

 

Kyrie Irving od początku był przeciwnikiem skoszarowanej wersji koszykówki, jedynej możliwej obecnie w USA, ale ostatnio powodów jakby przybyło. Podczas telekonferencji z udziałem ponad osiemdziesięciu graczy NBA, Irving nie ukrywał, że dla niego znacznie ważniejsze jest walka “ujawniająca niesprawiedliwość rasową w USA” niż granie w koszykówkę. Avery Bradley, jeden ze zwolenników nie uczestniczenia w rozgrywkach w Orlando powiedział, iż obecnie najważniejszym celem graczy NBA powinno być zadbanie o to, aby więcej Afro-Amerykanów zatrudniano na kierownicze stanowiska w klubach, by większe szanse mieli czarnoskórzy trenerzy oraz stworzenie systemu dotacji wspierającego prowadzone przez Afro-Amerykanów biznesy i działalność społeczną w biednych dzielnicach. Tego wszystkiego koszykarze oczekują od NBA, które w tej sprawie nie wydało jeszcze żadnego oświadczenia.

Przemek Garczarczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze