Po pandemii znika wielka Benfica

Piłka nożna
Po pandemii znika wielka Benfica
fot. Manuel de Almeida PAP/EPA

Najdłuższa seria ligowych meczów bez zwycięstwa od kilkunastu lat. Najwięcej goli straconych na własnym boisku od blisko ćwierćwiecza. I najgorsza passa domowych meczów bez wygranej od lat... stu szesnastu. Do tego kibice atakujący piłkarzy i trener zarzucający dziennikarzom korupcję. Benfica Lizbona wyrasta na jedną z największych ofiar pandemii koronawirusa.

W większości lig, które wznowiły rozgrywki nie doszło do jakiejś radykalnej zmiany układu sił. Kto był słaby, słaby jest. Mocni pozostali mocni. Od każdej reguły istnieją jednak wyjątki. W przypadku gry w piłkę po pandemii najbardziej spektakularnym wyjątkiem jest Benfica Lizbona.

 

Świętojańska klęska

 

Takiej Nocy Świętojańskiej nie pamiętają najstarsi Portugalczycy. Pandemia koronawirusa uniemożliwiła tradycyjne huczne obchody na ulicach, placach, na plażach, w barach.

 

Ale nie tylko z tego powodu wieczór 23 czerwca 2020 roku zostanie zapamiętany na długo. Wtedy właśnie Benfica Lizbona przegrała u siebie 3:4 z Santa Clarą śrubując kilka niechlubnych rekordów.

 

Skalę klęski dwukrotnego zdobywcy Pucharu Europy najlepiej pokazać na historycznym tle. Z pięciu kolejnych spotkań u siebie (we wszystkich rozgrywkach) Benfica nie wygrała ani jednego. Taka seria przydarzyła się Orłom pierwszy raz w całej - rozpoczętej w 1904 roku - historii klubu.

 

Krócej, ale również bardzo długo, kibice ligi portugalskiej czekali na sezon, w którym Benfica przegra trzy mecze na własnym stadionie. W XXI wieku zdarzyło się to pierwszy raz! Poprzednio w rozgrywkach 96/97.

 

Cztery gole stracone na swoim boisku? Pierwszy raz w tym stuleciu i zaledwie czwarty po drugiej Wojnie Światowej! Wyliczankę zawstydzających osiągnięć można ciągnąć niemal w nieskończoność. Dla życzących Benfice dobrze najgorsze jest to, że nie ma żadnej gwarancji przerwania tej koszmarnej passy.

 

Stan się pogarsza

 

- Benfica jest chora - diagnozuje na łamach gazety A Bola planujący start w wyborach prezydenta Benfiki, Ricaro Martins Pereira. - I nie zachorowała w ostatnich tygodniach, w czasie pandemii. Ten stan trwa od dawna, a od trzech lat tylko się pogarsza - dodaje.

 

Na urzędującego szefa klubu Luisa Filipe Vieira wylewa się w portugalskich mediach fala krytyki:  "Nie potrafi podjąć decyzji", "Już dawno powinien reagować". Równie mocno obrywa się trenerowi Bruno Lage "Stracił zdolność panowania nad zespołem", "Gdyby miał poczucie wstydu, to by sam zrezygnował".           

 

Upadek trenera?

 

W przypadku szkoleniowca mamy do czynienia z charakterystyczną dla kibiców na całym świecie łatwością w zmienianiu zdania na temat trenera. Jeszcze niedawno Lage spełnieniem marzeń fanów Benfiki - wprowadzał hurtowo wychowanków do pierwszego składu, umiejętnie ich promował (vide: Joao Felix), a przy okazji osiągał sukcesy, przynajmniej na krajowym podwórku.

 

Jeśli natomiast stworzyć sobie obraz trenera na podstawie ostatnich doniesień, to nieuchronnie Bruno Lage objawi nam się jako niekompetentny buc. Inna rzecz, że do zachowania szkoleniowca, wypowiedzi na konferencjach, stosunku do dziennikarzy zastrzeżenia zgłaszane były niemal od początku jego pracy z pierwszym zespołem, czyli od stycznia 2019 roku. Ale długo głosy krytyki były uciszane przez dobre wyniki. Do czasu.

 

Kolejna statystyka dowodzi bowiem niezbicie, że słabnące notowania Lage nie są tylko kwestią niestałości uczuciowej kibiców. Biorąc pod uwagę wyłącznie mecze ligowe, bilans szkoleniowca urodzonego w Setubal wygląda zdumiewająco.

 

Pierwszych 38 meczów: 36 wygranych, jeden remis i tylko jedna porażka. Ostatnich dziewięć spotkań: trzy porażki, cztery remisy i tylko dwie wygrane! Na celowniku kibiców znaleźli się również piłkarze. Niestety także w sensie dosłownym.

 

Kamienie w autokar

 

Po poprzednim rozczarowującym występie Benfiki u siebie, bezbramkowym remisie z Tondelą 4 czerwca, w kierunku autokaru wiozącego piłkarzy z Estadio da Luz do ośrodka w Seixal, poleciały kostki brukowe.

 

Julian Weigl i Andrija Żivković zostali odwiezieni do szpitala. Dwóch kolejnych zawodników Rafa Silva i Pizzi mogło z kolei przeczytać groźby wypisane na ścianach swoich domów.

 

Dla znakomitej większości obecnych zawodników Orłów, tak głęboki kryzys jest nową sytuacją. W sześciu ostatnich sezonach Benfica po mistrzostwo sięgała pięciokrotnie.

 

Porto wraca do formy

 

W trwających rozgrywkach piłkarze ze Stadionu Światła oczywiście mają wciąż szanse na kolejny tytuł, ale to głównie dlatego, że i FC Porto po pandemicznej przerwie zdarzają się kompromitujące wpadki, jak porażka z Famalicao czy bezbramkowy remis z ostatnim w tabeli Aves.

 

Kiedy jednak w świętojański wieczór Benfica wygłupiała się w meczu z Santa Clarą, FC Porto wracało na właściwe tory bijąc w derbach Boavistę aż 4:0. - FC Porto nie wypuści już mistrzostwa z rąk - stwierdził w rozmowie z radiem Antena 1, Ljubinko Drulović były piłkarz i Benfiki, i Porto.

 

Sześć  kroków do mistrzostwa

 

Inny były zawodnik obu portugalskich gigantów nie zostawia suchej nitki na grze Orłów. - Popełniają błędy rodem z piłki dziecięcej, bo już nawet w drużynie rezerw takich nie widuję - grzmiał Maniche do mikrofonu Canal 11.

 

Na sześć kolejek przed końcem sezonu sytuacja Benfiki jest arcytrudna. Porto ma trzy punkty przewagi i lepszy bilans spotkań bezpośrednich. Obu rywali w finiszowych kolejkach czekają mecze ze Sportingiem.

 

Porto ma też trudny mecz w Bradze, ale to dopiero w ostatniej, 34. kolejce. A nie ma żadnej pewności, że do tego momentu Benfica będzie w stanie dotrzymać kroku rywalowi do mistrzostwa.

 

Urodziny u prezesa

 

Czasu na szukanie wyjścia z kryzysu jest bardzo niewiele. Trudno zresztą oprzeć się wrażeniu, że poszukiwania nie są prowadzone zbyt intensywnie.

 

Prezes klubu Luis Filipe Vieira spotkał się z zawodnikami dzień przed nieszczęsnym meczem z Santa Clarą, ale podobno głównie z okazji wypadających tego dnia... swoich 71. urodzin.

 

Awantura u trenera

 

A trener? Cóż, zajmuje się głównie umacnianiem swojego negatywnego wizerunku.  - Powiedzcie, kto wam opłaca delegacje, kto funduje wam obiady, żebyście przygotowywali grunt dla nowego trenera Benfiki? - wypalił Bruno Lage do zdumionych dziennikarzy na konferencji po klęsce z Santa Clarą.

 

"Oczekujemy, że trener przedstawi dowody na poparcie swoich zarzutów. A jeśli takich dowodów nie ma - że publicznie wycofa się ze swoich słów i przeprosi" - natychmiast odpowiedzieli w oficjalnym oświadczeniu członkowie Stowarzyszenia Dziennikarzy.

 

Po zakończeniu poprzedniego sezonu Benfica cieszyła się z mistrzowskiej korony. Teraz zamiast korony jest wirus. Wirus niemocy, nieudolności, a coraz częściej również zwykłej śmieszności.

Szymon Rojek, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze