Tybura: Wiele rzeczy wokół wyspy "Fight Island" owianych jest tajemnicą

Sporty walki
Tybura: Wiele rzeczy wokół wyspy "Fight Island" owianych jest tajemnicą
Fot. youtube.com

Na gali UFC 251, która odbędzie się na specjalnie przygotowanej wyspie "Fight Island", kolejny pojedynek w amerykańskiej organizacji stoczy Marcin Tybura. "Najlepszy polski ciężki" opowiedział o przygotowaniach i szczegółach zbliżającego się pojedynku.

Organizatorzy gali UFC w dobie pandemii koronawirusa dużą wagę przywiązują do kwestii bezpieczeństwa.

 

- Pierwszy test na koronawirusa przejdziemy w Londynie. Później meldują nas w pokojach, gdzie mamy spędzić do 12 godzin, bo tyle czasu będziemy czekali na wynik testu. Później czekamy do piątkowego wieczora, kiedy czarterowym lotem polecimy do Abu Dhabi. Tam czeka nas kolejny test na koronawirusa i kwarantanna w pokoju. Każdy team ma wydzielone swoje pokoje do spania plus jeden osobny do treningów. Tak będziemy spędzać czas. Ostatnie badanie na Covid-19 będziemy mieli przed samą walką albo przed ważeniem. Czyli w sumie czekają nas trzy testy do przejścia - mówi Marcin Tybura.

 

UFC: Perry zwyciężył z Gallem, mając w narożniku tylko... swoją partnerkę

 

Wyspa, na której odbędzie się gala, długo była owiana tajemnicą.

 

- Kiedy podpisywałem kontrakt na tę najbliższą walkę, to nie wiedziałem, gdzie ta wyspa się znajduje. Chciałem wiedzieć, czy jest w Europie czy bliżej Stanów Zjednoczonych. Nazwa Wyspy została już podana w internecie, ale hotele w dalszym ciągu oznaczone są literką "W". Nie wiem, czy to nazwa hotelu czy wszystko zostało zaszyfrowane. Widziałem zdjęcie, że oktagon jest rozstawiony na plaży. Dostałem już jednak stuprocentową informację, że to nie będzie oktagon, w którym będziemy walczyć, tylko klimatyzowana hala. I to w niej będziemy walczyć. Kibice martwili się, że oktagon na plaży w letnich temperaturach to będzie "zabójstwo". Problem został jednak rozwiązany - zapewnia Tybura.

 

 

- To, że nie będzie kibiców, nie będzie na mnie jakoś szczególnie wpływać. Zdarzało mi się walczyć przy okrojonej publiczności choćby do stu osób. Z tego, co wiem, ktoś ma być na tej gali, ale czy będą to kibice, czy jacyś zaproszeni goście - nie wiem. Warunki na gali wpływają zarówno na mnie, jak i przeciwnika. Myślę, że im więcej będzie zmiennych, tym łatwiej będzie udowodnić każdemu z nas, że potrafimy sobie radzić w każdych warunkach - dodaje.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.

Artur Łukaszewski, MB, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze