Iwańczyk: Kiedy Messi mówi „dość”, wiedz, że zbliża się kres wielkiej Barcelony

Piłka nożna
Iwańczyk: Kiedy Messi mówi „dość”, wiedz, że zbliża się kres wielkiej Barcelony
fot. PAP
Czy Leo Messi odejdzie niebawem z Barcelony?

Już w sierpniu może okazać się, że po raz pierwszy od sześciu lat Barcelona zakończy sezon bez znaczącego trofeum. Jeśli dodać do tego wstrzymane rozmowy Leo Messiego w sprawie nowego kontraktu, może to być zwiastun kolejnych lat niepewności, a nawet poważnego kryzysu.

Messi, który w zremisowanym meczu z Atletico strzelił swojego 700. gola w karierze, dołączył do elitarnego grona sześciu innych piłkarzy, którym ta sztuka się udała w całej historii futbolu. Zamiast celebry tego spektakularnego wydarzenia obserwujemy od kilku dni apokaliptyczne dyskusje, co stanie się z Barceloną w kolejnych miesiącach. Pomijając słabe wyniki w Primera Division, aż siedmiopunktową stratę do Realu Madryt, która najpewniej okaże się nie do odrobienia, krajobraz klubu daleki jest od sielanki. Trener Quique Setien, jeśli trzymać się doniesień lokalnego radia, jest już na wylocie. Najważniejsi piłkarze, jak Messi, Luis Suarez czy Gerard Pique, jeśli mówią o szkoleniowcu, to raczej w pogardliwym tonie. Sprawą, która dopełnia ten mocno kryzysowy obraz, jest wstrzymanie rozmów o nowym kontrakcie Argentyńczyka. Dodajmy, że wstrzymane na wniosek piłkarza, któremu za rok kończy się umowa. Dla Barcelony, już nawet nie jako drużyny, ale całego klubu, może oznaczać to jeden z największych kryzysów od lat.

 

Generalnie należy oswajać się z myślą, że to mogą być ostatnie strony bardzo pięknego rozdziału w historii futbolu pod tytułem „Messi w Barcelonie”. Tarcia są nie tylko w szatni, ale przeniosły się także do gabinetów szefów, jeśli przypomnimy sobie potyczkę Messiego z prezydentem Josepem Bartomeu w sprawie obniżki płac po wybuchu pandemii. Na widok publiczny wystawiony został także konflikt Argentyńczyka z dyrektorem sportowym Erikiem Abidalem, kiedy ważyły się losy poprzedniego trenera Ernesto Valverde.

 

Zobacz także: Leo Messi chce odejść z Barcelony

 

Ratunkiem dla tych problemów może być zmiana szkoleniowca (druga w zaledwie kilka miesięcy) oraz wygranie Ligi Mistrzów. Na sierpniowy turniej do Lizbony Katalończycy mogą jednak w ogóle nie pojechać, jeśli nie uporają się z Napoli, z którym w 1/8 finału zremisowali 1:1. A wtedy trzeba myśleć już o kolejnym sezonie i fundamentalnej przebudowie zespołu, który jest coraz starszy i coraz mniej skuteczny. Hiszpańscy publicyści piszący o Barcelonie już bez ogródek wyłuszczają coraz bardziej zaawansowane metryki kluczowych piłkarzy: wspominani Messi, Suarez i Pique mają po 33 lata.

 

Pytanie, czy w okresie postcovidowego zaciskania pasa klub będzie stać na transfery liczone w setkach milionów. I czy są na rynku gracze zdolni nie tyle wspomóc Barcę, co stanowić o jej sile. I by byli dostępni za przyzwoite pieniądze, np. uruchomioną klauzulą wykupu, a nie za bimbaliony euro i to w czasach, kiedy wszyscy oszczędzają.

 

Celem nr 1 jest Lautaro Martinez z Interu Mediolan, ale czy trafi na Nou Camp nie wiadomo. Tak jak nikt nie da głowy, że wkomponuje się w zespół jak należy. To niezwykle istotne i w przypadku Barcelony mocno ryzykowne, biorąc pod uwagę, jak bardzo nie sprawdzają nabytki z ostatnich okienek transferowych. Pozyskany z Atletico Madryt za 120 mln euro Antoine Griezmann nie strzela już od ośmiu meczów i coraz częściej uznawany jest za rozczarowanie. Totalnymi niewypałami okazali się Ousmane Dembele (125 mln euro), który leczy się niemal przez cały sezon, czy Philippe Coutinho (145 mln euro), który odżył dopiero po przeprowadzce do Bayernu Monachium.

 

Niezależnie od tego, kto trafi do Barcelony tego lata, i tak historia transferu pozostanie w cieciu sagi związanej z Messim. Sagi, bo szykuje się gorących kilka miesięcy, podczas których ikona klubu zacznie stawiać coraz to nowe warunki. Nawet nie tyle finansowe, ile personalne, bo wiadomo, że nie ze wszystkimi w klubie jest Argentyńczykowi po drodze. Jeśli wspomnimy, że pozostał niespełna rok do wyboru nowego prezydenta, na Nou Camp więcej będzie się politykować niż grać w piłkę. Pytanie, jak w tym czasie będzie funkcjonować drużyna. Coraz starsza, coraz mniej głodna sukcesów, coraz bardziej sfrustrowana i coraz mniej zainspirowana sobą i miejscem, w którym się znajduje.

Przemysław Iwańczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze