PKO BP Ekstraklasa: Remis we Wrocławiu. Śląsk stracił szanse na podium?

Piłka nożna
PKO BP Ekstraklasa: Remis we Wrocławiu. Śląsk stracił szanse na podium?
fot. Cyfrasport

W meczu 35. kolejki PKO BP Ekstraklasy Śląsk Wrocław zremisował z Pogonią Szczecin 2:2. Śląsk tracąc punkty, praktycznie stracił również szanse na podium na koniec sezonu i tym samym szanse na zajęcie miejsca dającego prawo gry w europejskich pucharach.

O pierwszych 20 minutach meczu można było powiedzieć tylko tyle, że się odbyły. Oba zespoły grały wolno, niedokładnie i na boisku niewiele się działo. Sytuacja zmieniła się po długim zagraniu do Adama Frączczaka, który po starciu z środkowymi obrońcami gospodarzy padł w polu karnym.

 

Sędzia nie odgwizdał faulu i nakazał grać dalej, ale do całej sytuacji wrócił, kiedy nastąpiła przerwa w grze. Arbiter długo analizował całą sytuację na monitorze i w końcu wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Frączczak i chociaż Matus Putnocky odbił piłkę ręką, ta wpadła do siatki i Pogoń prowadziła 1:0.

 

Od tego momentu Śląsk przyspieszył, odważniej ruszył do przodu i szybko przyniosło to efekt bramkowy. Robert Pich dośrodkował z rzutu rożnego, a w polu karnym najlepiej odnalazł się Israel Puerto i strzałem głową wyrównał stan meczu.

 

Chociaż tempo meczu się utrzymało, to sytuacji bramkowych brakowało, bo brakowało dokładności. Ciekawie zrobiło się dopiero w doliczonym czasie gry. Najpierw świetną kontrę wyprowadził Śląsk. Erik Exposito dokładnie dograł do Przemysława Płachety, a ten wygrał pojedynek z bramkarzem gości i było 2:1.

 

Pogoń mogła jeszcze w pierwszej połowie doprowadzić do remisu. Po wstrzeleniu piłki w pole karne w dogodnej sytuacji znalazł się Kamil Drygas, ale z kilku metrów spudłował.

 

PKO BP Ekstraklasa: Trzecia z rzędu wygrana Wisły Płock

 

Po zmianie stron goście wyżej podeszli pressingiem i Śląsk miał duże problemy z wyprowadzeniem piłki z własnej połowy. Pogoń miała przewagę optyczną, kilka razy mocno zakotłowało się w polu karnym gospodarzy, ale nie było czystych sytuacji bramkowych.

 

Te miał Śląsk, który co pewien czas groźnie kontratakował i powinien zdobyć kolejne gole. M.in. Płacheta z kilku metrów trafił w bramkarza gości, a Exposito w ogóle nie trafił w bramkę.

 

Pogoń atakowała pozycyjnie, ale wyrównującego gola zdobyła z kontrataku. Po rzucie rożnym dla gospodarzy goście wyprowadzili błyskawiczny atak. Piłka trafiła do Sebastiana Kowalczyka, a ten dograł do Kacpra Smolińskiego, który mocnym strzałem doprowadził do remisu.

 

Śląsk próbował jeszcze zaatakować, ale lepszą sytuację na zwycięskiego gola miała Pogoń. W polu karnym gospodarzy mocno się zakotłowało, ale żaden z zawodników ze Szczecina nie zdołał kopnąć piłki do siatki. Chwilę później sędzia gwizdnął po raz ostatni.

 

Po meczu powiedzieli:

 

Bardzo trudny mecz dla nas i trudna walka o remis. Mecz kosztował nas dużo nerwów. Wiedzieliśmy, że Śląsk będzie chciał wygrać, aby utrzymać swoje szanse na europejskiej puchary, ale my też chcieliśmy wygrać. Myślę, że początek meczu był w naszym wykonaniu bardzo udany i wyszliśmy na prowadzenie. Potem kilka decyzji sprawiło, że straciliśmy kontrolę nad meczem i straciliśmy dwa gole. Po stracie drugiej bramki byliśmy mocno zaangażowani w ataku, nawet ryzykując stratę trzeciego gola z kontrataku. Druga połowa była bardzo otwarta w wykonaniu obu zespołów i oba miały swoje szanse. Z pewną porcją szczęścia wykorzystaliśmy okazję na 2:2 i to jest zasłużony remis. W przerwie było bardzo głośno w naszej szatni, ale jestem bardzo zadowolony z reakcji zespołu. Czuję radość z naszych młodzieżowców, ale jest kilka innych rzeczy, które w kontekście kolejnego sezonu musimy przedyskutować – Kosta Runjaic (trener Pogoni).

 

Szacunek dla obu drużyn, bo nie było łatwo grać o tej godzinie. My i Pogoń staraliśmy się wygrać i walczyliśmy o zwycięstwo. Przegrywaliśmy 0:1 po rzucie karnym, ale widziałem po moich zawodnikach, że chcą odwrócić mecz. Wyrównaliśmy po rzucie rożnym i później przed przerwą wyszliśmy na prowadzenie po tym, jak bardzo dobrze przeszliśmy z obrony do ataku. Tak straciliśmy drugiego gola, kiedy popełniliśmy błąd w ustawieniu po wyprowadzeniu kontrataku przez Pogoń. W samej końcówce raz jedna raz druga drużyna miała swoje okazje, ale zakończyło się remisem. Chcieliśmy zwycięstwa, ale się nie udało. Trzeba oddać szacunek Pogoni, bo to dobry zespół. Jest frustracja w szatni, ale sezon się jeszcze nie skończył. Teraz trzeba się szybko zregenerować, bo już w środę gramy na wyjeździe z Jagiellonią Białystok – Vitezslav Lavicka (trener Śląska).

 

Śląsk Wrocław – Pogoń Szczecin 2:2 (2:1)

 

Śląsk: Matus Putnocky - Lubambo Musonda (74. Kamil Dankowski), Israel Puerto, Mark Tamas, Dino Stiglec - Filip Markovic (81. Sebastian Bergier), Jakub Łabojko, Diego Zivulic, Robert Pich, Przemysław Płacheta (90. Damian Gąska) - Erik Exposito.
Pogoń: Dante Stipica - Benedikt Zech, Kostas Triantafyllopoulos, Mariusz Malec, Hubert Matynia - Sebastian Kowalczyk, Damian Dąbrowski, Kamil Drygas, Marcin Listkowski (68. Maciej Żurawski), Santeri Hostikka (61. Kacper Smoliński) - Adam Frączczak (77. Hubert Turski).

 

Bramki: 0:1 Adam Frączczak (23–karny), 1:1 Israel Puerto (29–głową), 2:1 Przemysław Płacheta (45+3), 2:2 Kacper Smoliński (84).

 

Żółte kartki: Israel Puerto (Śląsk), Hubert Matynia, Benedikt Zech (Pogoń).

 

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa). Widzów: około 6 000.

RM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze