Bokserzy wrócą do „Bańki" w Las Vegas pod koniec sierpnia

Sporty walki
Bokserzy wrócą do „Bańki" w Las Vegas pod koniec sierpnia
Fot. Polsat Sport
Bokserzy wrócą do „Bańki" w Las Vegas pod koniec sierpnia

Szef stajni promotorskiej Top Rank Bob Arum nie zwalania tempa. Jego firma, jako pierwsza na świecie, „odmroziła” boks w czasach pandemii. W półtora miesiąca zorganizowała 12 gal w specjalnym studio wybudowanym w hotelu MGM w Las Vegas. Kolejne są już w przygotowaniu. Bokserzy wrócą do „Bańki” 22 sierpnia.

„Bańka” to nawet nie studio, a mikroświat zbudowany przez Top Rank w hotelu i kasynie MGM Grand w Las Vegas. Arum, by móc organizować gale wynajął całe piętro. Do tego główne całe centrum konferencyjne, kilka mniejszych sal oraz część pomieszczeń kuchennych.

 

Na ponad sześć tygodni skoszarował w tym miejscu wszystkich, którzy brali udział w wielkim przedsięwzięciu, które reklamowano pod hasłem „Boxing is back”. Arum, gdy zaczynał tę misję przyznawał, że choć w bokserskim biznesie jest od kilkudziesięciu lat, organizował gale bokserskie pod każdą szerokością geograficzną, na jego eventach walczyli niemal wszyscy najwięksi: Muhammad Ali, George Foreman, Sugar Ray Leonard, Floyd Mayweather, Manny Pacquaio, czy uważany obecnie za jednego z trzech najlepszych pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe – Vasyl Łomaczenko, nigdy nie stał przed takim wyzwaniem.

 

Pół miliona na testy

 

Tylko na testy na COVID-19 założył budżet w wysokości 500 tysięcy dolarów. Budowa studio telewizyjnego, w którym odbywały się walki to był kolejny gigantyczny wydatek idący w setki tysięcy USD. W wielkiej sali konferencyjnej hotelu MGM ustawiono ring, wokół niego 12 ledowych telebimów, do tego sprzęt telewizyjny, nagłośnieniowy, oświetlenie, podesty i inne „drobiazgi”potrzebne, by walki mogły się odbywać.

 

Całość nazwano „Bańką”. Kto do niej wszedł, nie mógł już jej opuścić. Każdorazowe wyjście wiązało się z podobną procedurą. Test na obecność koronawirusa, oczekiwanie na wynik w hotelowym pokoju, ale odizolowanym od tych, w których mieszkali ci, którzy byli już po testach. Dopiero negatywny wynik pozwalał przejść na kolejny poziom i dołączyć do tych, którzy byli wewnątrz. Oczywiście wydzieloną, dezinfekowaną windą.

 

Blisko 90-letni Arum nie przebywał cały czas w „Bańce”, ale za to codziennie się testował. Rano o 8 pojawiał się w MGM, przechodził test i do godziny 13 czekał odizolowany na wyniki. Dopiero gdy były dobre (czyli negatywne) spotykał się z resztą zespołu. Top Rank wewnątrz „Bańki” urządziło swoje biuro, dla zawodników przygotowane były sale treningowe (normalnie służące do organizacji konferencji), inne pomieszczenia centrum kongresowego wykorzystywano na potrzeby ekip technicznych. Jedzenie dostarczano w jednorazowych opakowaniach. Korzystanie z sal treningowych podlegało „grafikowaniu”, zawodnicy nie spotykali się na zajęciach. Ci którzy walczyli w galach wtorkowych, przylatywali do Las Vegas w piątek. Ci z gal czwartkowych w niedzielę.

 

20 stron procedur

 

Procedury, jakie musiały zostać wdrożone zostały spisane na 20 stronach. Nim ruszyły – zatwierdziła je Komisja Sportowa Stanu Nevada. W protokole bezpieczeństwa poza testami były takie punkty jak odkażanie miejsc treningowych, pojazdów, środki ochrony osobistej.

 

Obozy zawodników zostały ograniczone do minimum, w ringu na zmianę występowało zaledwie kilku sędziów (m.in. słynny Tony Weeks), w narożnikach stale pojawiali się ci sami „cutmani” (wśród nich np. legendarny Jacob „Stich” Duran), którzy pomagali okrojonym sztabom.

 

Maseczki były oczywiście obowiązkowe dla wszystkich poza bokserami i sędziami w ringu, choć niektórzy ich używali (wspomniany Weeks nie). Niektóre zapisy były wręcz kuriozalne – jak ten, że sędziowie punktowi siedzący przy ringu… nie mogli tak naprawdę siedzieć przy samej macie, a 1,5 m od niej, co w przypadku osób, które przeszły testy, chyba nie miało większego sensu. Komentatorzy telewizji ESPN, która ma kontrakt z Top Rank, pracowali zdalnie z własnych domów.

 

Oczywiście piętra, na którym mieszkali uczestnicy gal organizowanych w „Bańce”, pilnowała 24 godziny na dobę ochrona. „Domownicy” musieli wykazać się dużą odpornością na pokusy – hotel i kasyno działały normalnie. Kto wyszedł, wypadał z załogi.

 

Zawodnicy po wejściu do „Bańki” przejściu testów, otrzymywali własną skakankę, wodę, a nawet wiaderko do wypluwania płynów. Wszystko podpisane. Po walce mogli je zabrać do domu lub wyrzucić. Wszyscy musieli nosić na rękach kolorowe opaski, wskazujące, że przeszli wszelkie procedury i mają prawo przebywać w „Bańce”.

 

Pechowiec Herring

 

Aż siedmiokrotnie tuż przed galą trzeba było zmieniać karty walk, bo zawodnicy nie przechodzili testów. Wynik pozytywny dla każdego z nich oznaczał 14-dniową kwarantannę, dotyczyły to zresztą wszystkich innych.

 

Największym pechowcem był chyba Jamel Herring, który dwukrotnie wypadał z karty tuż przed wyjściem na ring. Najpierw „oblał” testy przed galą zaplanowaną na 2 lipca. Po przejściu kwarantanny miał walczyć 14 lipca. I znów się nie udało. Tym razem był już w „blokach startowych”, bo test, który oblał miał miejsce we wtorek rano, wieczorem miał wyjść do ringu. Co ciekawe test zrobiony 24 godziny później dał wynik… negatywny.

 

 

W ostatecznym rozrachunku Top Rank, Bob Arum i wszyscy, którzy wzięli udział w powrocie boksu są wielkimi wygranymi. Wszystkie wieczory były naprawdę ciekawe. Pojawiło się kilka nowych, ciekawych nazwisk, można wręcz stwierdzić, że niektórzy na koronawirusie wygrali. 

 

14 nokaut Berlangi

 

Arum i jego firma wyznaczyli standardy, którymi podążają teraz inni. W piątek w nocy przekonamy się, jak poradzi sobie z powrotem na ring Golden Boy Promotion Oscara de la Hoi, w sobotę brytyjski promotor Tysona Fury’ego Frank Warren. Transmisje z obu gal w Polsacie Sport.

 

A „Bańka” wraca 22 sierpnia. W eliminatorze do pasa WBO w kategorii półciężkiej zmierzą się Joe Smith Jr. (25-3, 20 KO) z Eleiderem Alvarezem (25-1, 13KO). 29 sierpnia walka o mistrzostwo świata WBC i WBO w kategorii super lekkiej, w której Jose Ramirez (25-0, 17KO) będzie bronił pasa w starciu z obowiązkowym challengerem Viktorem Postolem (31-2, 12KO).

 

Tymczasem podelektujmy się jeszcze czternastym z rzędu nokautem w pierwszej rundzie jednego z bohaterów gal w „Bańce” Edgara Berlangi. Nie mrugajcie…

 

 

 

Robert Małolepszy, seb, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze