Grał w drużynie z Bartoszem Kurkiem i Gibą, a teraz jeździ ciężarówką

Siatkówka
Grał w drużynie z Bartoszem Kurkiem i Gibą, a teraz jeździ ciężarówką
Fot. PAP
IBB Polonia Londyn i Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.

Bartosz Kisielewicz osiem lat temu trafił do IBB Polonii Londyn, a w ciągu nich pięciokrotnie sięgnął po mistrzostwo kraju. Na angielskich parkietach występował obok słynnego Giby, a na polskich obok Bartosza Kurka. Polak stwierdził jednak, że nie samą siatkówką człowiek żyje i od 2015 roku jest zawodowym kierowcą.

Rozgrywający rozpoczął przygodę siatkarską w Stali Nysa. W sezonie 2004/2005 klub przeżywał problemy finansowe i postawił na grę juniorami. Wśród nich był również obecny atakujący reprezentacji Kurek.

 

- Z Kurkiem graliśmy razem w juniorach, razem chodziliśmy też do szkoły. Nie do jednej klasy, bo jestem od niego dwa lata starszy. Dość dobrze się znamy. Teraz nie mamy regularnego kontaktu, ale czasem się spotykamy, na przykład, gdy przyjeżdżamy do domu na święta. Nysa nie jest dużym miastem, duży jest za to Bartek, więc łatwo go zauważyć. Pamiętam, że spotkaliśmy się kilka lat temu, gdy IBB Polonia debiutowała w europejskich pucharach. Graliśmy w Pucharze Challenge z węgierskim Kaposvarem, ale tak się złożyło, że domowy mecz rozgrywaliśmy w Bełchatowie. Bartek był na tym spotkaniu, potem sobie pogadaliśmy - powiedział Kisielewicz w rozmowie z WP SportoweFakty.

 

Zobacz także: Kurek: O japońskiej lidze mogę mówić tylko w superlatywach

 

Po spadku z ekstraklasy Kisielewicz został w Nysie i przez dwa sezony był drugim rozgrywającym. Potem poszedł na wypożyczenie do Legnicy, a następnie do Wałbrzycha. W końcu wrócił do Stali i został na kolejne trzy lata.

 

- Przez ostatnie sezony w Stali byłem rezerwowym, wchodziłem tylko na zmiany. Nie widziałem dla siebie miejsca w Nysie. Uznałem, że nie ma sensu szukać klubu, w który byłby wypłacalny i oferował mi miejsce w pierwszym składzie. Zwłaszcza że w tamtym czasie pierwszoligowe kluby raz płaciły, a raz nie. Postanowiłem zakończyć karierę i pojechałem do pracy do Londynu. Tam okazało się, że mieszkam blisko hali, w której trenuje Polonia Londyn. Poszedłem na trening, spodobałem się trenerowi i już zostałem. W pierwszym roku nie grałem w meczach ligowych, bo pracowałem przy przeprowadzkach i weekendy miałem zajęte. Potem zmieniłem pracę i już mogłem grać. W moim pierwszym sezonie, 2012/2013, rzutem na taśmę zdobyliśmy mistrzostwo Anglii. Wtedy po raz pierwszy ludzie o nas usłyszeli - dodał rozgrywający.

 

Zobacz także: Mistrz Anglii nie ma sobie równych. IBB Polonia Londyn niepokonana od początku sezonu

 

Siatkówka nie jest jedyną pasją Polaka.

 

- Od 2015 roku jestem zawodowym kierowcą. Osiem lat temu zrobiłem prawo jazdy na ciężarówki. Mogę jeździć "dużym zestawem" - czternastokołową ciężarówką z naczepą. Mam uprawnienia C + E. Jak masz tylko C, możesz kierować pojazdem do osiemnastu ton, to jakieś 70-80 procent pojazdów, jakie prowadzę. Litera E uprawnia cię do jazdy cięższymi zestawami. Najcięższy, jaki prowadziłem, ważył 40 ton. Nie mam jeszcze "papierów" na cysternę, ale chcę je zrobić. Pewnie już bym się o to starał, gdyby nie koronawirus. Z powodu pandemii zawieszono kursy i jeszcze ich nie wznowiono - zakończył Kisielewicz.

NP, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze