Czachowski przed Ligą Mistrzów: Juventus się kończy!

Piłka nożna
Czachowski przed Ligą Mistrzów: Juventus się kończy!
fot. PAP
Juventus fetował w miniony weekend zdobycie mistrzostwa Włoch

Ostatnia z wielkich lig w niedzielę zakończyła swój sezon. Włochy, które najmocniej dotknięte zostały koronawirusem, wróciły do gry najpóźniej i oczywiście bez kibiców na trybunach. Jak wyglądały te rozgrywki po wznowieniu i jak zaprezentowali się w nich Polacy? Co dalej z Arkadiuszem Milikiem? Na te pytania odpowiedział komentator Eleven Sport, współpracujący także przy meczach Ligi Mistrzów i Ligi Europy z Polsatem, były zawodnik Udinese Piotr Czachowski.

Juventus sięgnął po tytuł dziewiąty raz z rzędu ale mimo to pojawiło się pod jego adresem sporo krytycznych słów. Zgadzasz się z nimi?

 

Jeżeli spojrzymy na końcową tabelę, a ktoś nie śledził dokładnie przebiegu rozgrywek od ich początku, to może stwierdzić, że walka była bardzo ostra. „Juve” wygrało bowiem ligę z zaledwie punktem przewagi. Ale w rzeczywistości tak nie było. „Stara Dama” zdobyła mistrzostwo dość pewnie ale bez błysku. Inni nie byli w stanie złamać tej wieloletniej hegemoni. Najbliżej było Lazio, które do przerwania gry było rozpędzone.

 

Mogło dopędzić „Juve”?

 

Gdyby nie pandemia, miałoby na to realne szanse. Po powrocie to nie był już ten sam zespół, zresztą ten problem dotknął też parę innych ekip. Inter również nie był w stanie zdetronizować Juventusu. Przy takim potencjale kadrowym, osobie trenera Antonio Conte, który zarabia 12 milionów euro, powinniśmy oczekiwać czegoś więcej. Wicemistrzostwo to był plan minimum, powinni rozegrać drugą część sezonu zdecydowanie lepiej.

 

To dlaczego turyńczycy byli tak krytykowani?

 

Jeśli miałbym przypomnieć sobie jakiś wybitne spotkanie z ich udziałem, to musiałbym się mocno zastanowić. Może konfrontacja z Sassuolo zadowoliła oczy kibiców, ale skończyło się wynikiem 3-3. I to jest najlepszy przykład na to, że defensywa pozostawiała sporo do życzenia. To nie to samo co za kadencji Allegriego czy Conte. „Juve” powoli się kończy i jeśli pozostałe czołowe kluby odpowiednio wykorzystają letnie „mercato” może zostać zdetronizowane.

 

Są już jakieś przymiarki?

 

Mówi się o tym, że do Lazio mogą przyjść piłkarze Manchesteru City, może David Silva. Z Interem łączy się Messiego oferując mu podobno 50 milionów euro rocznie. Gazety lubią tworzyć takie historie, lecz ja do końca w nie nie wierzę. Ale takie jest „calcio”, kibice żyją takimi informacjami. Możliwości wielu zawodników z Turynu wyblakły. Tak jak kiedyś mówiono o reprezentacji Niemiec, możemy dziś odnieść do „Juve”. Grają wszyscy, a wygrali znowu oni. Jednak w minionym sezonie momentami mocno nas męczyli. Liczba porażek i straconych goli była najwyższa od lat, a przecież gra obronna była zawsze ich największym atutem. Tylko kontratak albo idealnie rozegrany atak pozycyjny był w stanie ich zaskoczyć. Teraz jest łatwiej. W defensywie nie byli monolitem. Czekamy teraz na to, co wydarzy się w Lidze Mistrzów, a tu już w rewanżu 1/8 z Lyonem mogą być kłopoty.

 

ZOBACZ TAKŻE: Liga Mistrzów: Atletico Madryt nie może znaleźć sparingpartnera

 

Jakie są atuty Lyonu, który wygrał pierwszy mecz 1:0?

 

Trener Rudi Garcia zna dobrze włoską piłkę, dobrze ustawi zespół i może zamknąć Juventusowi szlaban do ćwierćfinału. A wtedy Maurizio Sarri pożegna się z posadą. Po jego przyjściu wydawało się, że z lepszymi piłkarzami niż ci, których miał w Napoli, wprowadzi do zespołu swoją „tiki-takę”. Nawet mając Cristiano Ronaldo nie mógł tego zrobić. Organizmu jednak nie da się oszukać, nawet w jego przypadku. Myślę, że też potrzebują wzmocnień. I że z Arkadiuszem Milikiem w końcu się dogadają…

 

… Ale czy rezerwowy napastnik Napoli może być wzmocnieniem Juventusu? I czy to właściwy kierunek dla samego Milika?

 

Na Arka patrzymy też pod kątem reprezentacji. Wiemy, że aby być realną siłą w kadrze powinien grać w pierwszym składzie. W Juventusie łatwe to nie będzie ale kto nie skorzystałby z takiej oferty? Kariera nie trwa długo i każdy by tak zrobił. Krzysztof Piątek też wziął bilet do Milanu mimo, że były to dla niego za wysokie progi.

 

Dla Milika też będą?

 

Zadaje sobie to pytanie. Być może. Jeżeli nie był „Primo Punto” w Neapolu trudno być pewnym takiej pozycji w Turynie. Arek jest ciągle młody, ma swoje walory, ale ile minut rozegra? Jak będzie wykorzystany? Tym bardziej, że w minionym sezonie nie pokazał wszystkiego, na co stać.

 

Jakbyś miał zrobić ranking najlepszych Polaków w Serie A kogo byś w nim umieścił na pierwszych miejscach?

 

Na pewno bramkarzy. Szczęsny potwierdził swą klasę i kilka punktów wybronił Juventusowi. Odegrał ważną rolę w drodze po „scudetto”. Dobrze zaprezentowali się Drągowski oraz Skorupski. Linetty w Sampdorii, która miała początkowo problemy i usadowiła się w ogonie tabeli. Po zmianie trenera Karol pokazał jednak, że potrafi poprowadzić drużynę na właściwe tory. Rozegrał dużo lepszy sezon niż Bereszyński. Zieliński? Klasa, oczy dookoła głowy, świetne funkcjonowanie przy tak dużej konkurencji jaką miał w Neapolu.

 

A Sebastian Walukiewicz?

 

Zademonstrował poziom piłkarza Serie A. Dobrze czyta grę, świetnie się ustawia, nie przegrywa pojedynków. Dobrze wyglądała jego współpraca z Klavanem i to jego partner z obrony w meczach z czołówką popełniał więcej błędów niż Polak. Drzwi od wielkiej kariery uchylają się przed nim coraz szerzej. Stąd też jak najszybciej musi się znaleźć w kręgu selekcjonera polskiej reprezentacji.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze