Justyna Święty-Ersetic: Czuję stres, ale wiem, że jestem w formie

Inne
Justyna Święty-Ersetic: Czuję stres, ale wiem, że jestem w formie
fot. Cyfrasport
Justyna Święty-Ersetic wystartuje w Diamentowej Lidze.

Mistrzyni Europy w biegu na 400 m Justyna Święty-Ersetic nietypowo dla siebie zaczyna sezon, bo pierwszy start ma od razu w Diamentowej Lidze. – Czuję stres, bo już dawno nie rywalizowałam, ale wiem, że jestem w formie – zapewniła w rozmowie z PAP.

"Teraz mogę powiedzieć, że jadę do Monako, ale w obecnych czasach każdego dnia coś może się wydarzyć i okaże się, że wyjazd będzie niemożliwy. Mam nadzieję, że będę miała negatywny test na obecność koronawirusa i nie zamkną granic. Wtedy powinnam w piątek stanąć na starcie" - powiedziała PAP dwukrotna medalistka mistrzostw świata w sztafecie 4x400m.

 

Takie nadzieje ma wielu zawodników. W dobie pandemii każdy dzień może przynieść "niespodziankę". Wiedzą to też sami organizatorzy. Cykl Diamentowej Ligi miał zacząć się w tym sezonie w kwietniu, tymczasem w piątek w Monako odbędą się pierwsze zawody.

 

Zobacz także: Diamentowa Liga: Występ Warholma w Monako pod znakiem zapytania

 

By na nich wystąpić, każdy lekkoatleta, także Święty-Ersetic, musi we wtorek przejść test na zakażenie koronawirusem. Wyniki przesyła drogą mailową i wówczas dostaje dopiero zielone światło. Badanie robi na własny koszt.

 

"Z jednej strony nie mogę się już doczekać rywalizacji. Bardzo mi jej brakuje. Ale z drugiej strony nie mogę sobie też wyobrazić, że mam stanąć i przebiec na maksa 400 m. Przerwa była bardzo długa. Najdłuższa w karierze. Stres przed startem będzie na pewno, ale wierzę, że go pokonam" - przyznała.

 

Święty-Ersetic po raz pierwszy sezon rozpocznie od razu od startu w mityngu Diamentowej Ligi. Wcześniej rozkręcała się najpierw na krajowym podwórku, by "wyjechać w świat".

 

"Teraz jest inaczej, ale i sezon bardzo krótki, więc nie ma czasu na takie rzeczy. Lubię wyzwania i cieszę się, że chociaż raz będę miała możliwość startu w tym mityngu" - powiedziała.

 

W tym roku znacznie częściej będzie rywalizować w Polsce. Akurat 400 m pań jest konkurencją w kraju na europejskim poziomie i nie trzeba szukać rywali za granicą.

 

"Najważniejsze dla mnie jest, że w ogóle jesteśmy w stanie w tym roku wystartować. To parę miesięcy wcale nie było takie pewne. A 400 m to jedna z najciekawszych konkurencji w Polsce. W krajowych mistrzostwach nigdy nie wiadomo, która z nas wygra i walka trwa do ostatnich metrów" - zaznaczyła.

 

Za granicą wystąpi jeszcze raz - w połowie września w Rzymie.

 

"Ale na razie nie wiem nawet, na co właściwie mogę liczyć. Ten start w Monako to jedna wielka niewiadoma. Chciałabym pokazać na bieżni, że jestem w gazie, ale wiem, że stres będzie ogromny. Słyszałam, że bieżnia jest odnowiona i szybka, więc na to liczę" - powiedziała PAP.

 

Niedawno na zgrupowaniu w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich we Władysławowie jedna z zawodniczek biegająca na 400 m zaraziła się koronawirusem. W konsekwencji cała kadra musiała przejść testy - także Święty-Ersetic.

 

"To była jedna wielka niewiadoma i duży stres. Akurat wyjechałam ze zgrupowania trzy dni wcześniej, ale od razu postąpiłam zgodnie z zaleceniami. Test na szczęście wyszedł u mnie wtedy negatywny" - przyznała.

 

Ona sama bała się obozów, bo wiedziała, że tam ryzyko zakażenia będzie większe.

 

"Ten moment przeciągałam tak długo, jak się dało. Dopiero w lipcu zdecydowałam się na pierwsze zgrupowanie od marca. Jednak teraz po sytuacji w Cetniewie zrezygnowaliśmy z kolejnych. Już do końca sezonu będziemy trenować w domu, właśnie po to, by nie ryzykować dalszych zakażeń" - zaznaczyła.

RM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze