Tomasz Swędrowski: W 1998 i 1999 roku wszyscy się uśmiechali na wieść o kanale sportowym w Polsce

Siatkówka
Tomasz Swędrowski: W 1998 i 1999 roku wszyscy się uśmiechali na wieść o kanale sportowym w Polsce
Fot. CyfraSport
Tomasz Swędrowski jest związany z Polsatem Sport od początku istnienia stacji.

Głos Tomasza Swędrowskiego od lat kojarzy się z najważniejszymi siatkarskimi wydarzeniami transmitowanymi w Polsacie. Z okazji 20-lecia Polsatu Sport zapraszamy na rozmowę z naszym komentatorem, który wspomina m.in. swoje początki w telewizji.

Pamiętasz jak Tomasz Swędrowski pojawił się w Polsacie Sport? Jak to wyglądało w Twoim przypadku?

 

Pamiętam. Nasz szef, który jest z nami do dzisiaj, pan Marian Kmita złożył mi propozycję współpracy. Pracowałem wtedy w Polskim Radiu we Wrocławiu, siatkówka zaczynała dopiero startować, ale w innej telewizji gdzie szefem sportu był pan Kmita. Tam dostałem propozycję, aby przyjść i zobaczyć jak to wygląda. Z Wrocławia w 1998 roku znalazłem się w Warszawie. Rok popracowaliśmy razem, a potem nasz szef pan Marian Kmita zaczął tworzyć pierwszy w Polsce kanał sportowy. W 1998 i 1999 roku wszyscy się uśmiechali na wieść o kanale sportowym w Polsce. Ja miałem wtedy dwa wyjścia: albo zostaję jako prawie nieznany komentator w telewizji i ginę w przepastnych korytarzach albo próbuję, razem tworzymy coś nowego i zaczynamy kanał sportowy pod tytułem Polsat Sport. Wybrałem tą drugą opcję i nie żałuję. Od 21 lat jestem w Telewizji Polsat.

 

 

Widziałeś jak to wszystko się rozwijało od pracy w małym gronie do powiedzmy nawet korporacji. Jak to wygląda z Twojej perspektywy?

 

W tej chwili jesteśmy, choć nieładnie to brzmi kombajnem. Zaczynaliśmy wszystko małą grupą ludzi, powiedzmy z tych najstarszych stażem są teraz Karolina Szostak, Krzysztof Wanio, byli też tacy, których już nie ma w Polsacie. Tak to się rozwijało jeszcze bez szyldu Polsat Sport, bo my siatkówkę zaczynaliśmy robić już w 1999 roku, a Polsat Sport powstał w 2000 roku. Jakbym teraz opowiedział to nikt by nie uwierzył: do składu celnego przychodziły kasety, te kasety musiały być wcześniej oclone, wkładało się je do magnetowidu i udźwiękowiało mecze ligi włoskiej. Na początku robiłem to sam, a potem ze świętej pamięci Hubertem Jerzym Wagnerem, z którym miałem okazję pracować przez dwa lata. Podejrzewam, że gdyby wybitny trener żył to pracowałby z nami dalej w Polsacie.

 

Była okazja, aby pracować z wybitnymi trenerami - Hubertem Wagnerem czy Andrzejem Niemczykiem. Była także okazja, aby oglądać jak na przestrzeni lat rozwija się siatkówka.

 

Ja też mam inną ciekawostkę, która zawsze chcę się podzielić, ale nikt mi nie wierzy. Prawdopodobnie byłem pierwszą osobą, która skomentowała mecz piłki nożnej w Polsacie. Jako że piłka nożna nie była mi obca, bo pochodziłem z Polskiego Radia, a tam trzeba było być dość wszechstronnym. Pamiętam, że w radiu oprócz dyscypliny, która jest mi najbardziej bliska czyli siatkówki jeździłem także na Studio S13 gdzie robiło się piłkę nożną. Co do pierwszego meczu pamiętam, że robiliśmy wtedy transmisję spotkania Świt Nowy Dwór Mazowiecki - Śląsk Wrocław i komentowałem je z Lesławem Ćmikiewiczem. Pozdrawiam trenera serdecznie. To był początek piłki w naszej stacji i dopiero później przyszli prawdziwi komentatorzy piłki nożnej. O sobie mogę mówić, że byłem prekursorem. Potem zaczęły się transmisje siatkówki, to były turnieje w Brzegu pokazywane w naszych innych kanałach. Następnie wystartował kanał sportowy i siatkówki było więcej. Częstochowa, mecze Ligi Mistrzów, to było przeżycie, bo niczego z tych rzeczy dotychczas nie było. Każdy zaczął to oglądać, a prawdziwy boom przyszedł gdy nasze panie zdobyły medal w 2003 roku. Na początku to siatkarki były znane, a o siatkarzach się nie mówiło. Dopiero po medalu w 2006 roku rozkwitł boom na siatkarzy i trwał równolegle z damską siatkówką do ostatniego brązowego medalu w 2009 roku. Nie chcę mówić, że to był koniec damskiej siatkówki, ale na pewno koniec jej wysokiego poziomu. Niedawno reprezentacja kobiet otarła się o medal na dużej imprezie i miejmy nadzieję, że na następnej imprezie będziemy mieli już okazję skomentować medal naszych siatkarek.

 

Zobacz także: Iwanow: Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie

 

Jak to jest być świadkiem tego co się budowało od małych salek i niekoniecznie profesjonalnego przygotowania meczów do światowego topu i organizacji imprez sportowych na najwyższym poziomie?

 

Przede wszystkim uświadamiam sobie jak szybko leci czas. Człowiek spogląda na siebie i niektórych obrazków, aż nie chciałby oglądać. Wszystko się zmieniało: ubiór, wąsy, fryzury, ale także technika. Na początku jeździliśmy na mecze z dwiema czy trzema kamerami, których już się nie używa. Były mikrofony kablowe, które trzeba było ciągnąć po boisku. Teraz wszystko jest w zasadzie bezprzewodowe, a pamiętam, że jak się pojechało do Japonii to był szok jak można realizować imprezy. Do nas też to dotarło, technika poszła do przodu, są niesamowite wozy transmisyjne, mamy spider-camery. Rozwój techniczny jest niesamowity i gdyby człowiek się z tego wyłączył i wrócił po pewnym czasie to pewnych guzików na stole komentatorskim mógłby nie znać. 

 

Jaki jest najważniejszy moment w tej ponad 20-letniej karierze komentatorskiej?

 

Ciężko wskazać taki jedyny moment. Myślę, że jednak wybrałbym 2006 rok i wicemistrzostwo świata siatkarzy. Był to pierwszy medal po 40 latach i to jest taki jeden jedyny moment. Jeśli mogę dodać coś jeszcze to na równi potraktowałbym także 2003 rok i medal kobiet. Dziewczyny w tym momencie otworzyły coś na nowo i to nie tylko w historii polskiej siatkówki, ale także naszej stacji, bo był to pierwszy medal w jej historii. Panowie w 2006 roku rozpoczęli coś w rodzaju epopei i jedyne czego im jeszcze brakuje to Igrzyska Olimpijskie. Miejmy nadzieję, że w Tokio zostanie postawiona pewna klamerka.

 

Igrzyska to chyba jedyna impreza, której nam brakuje, żeby osiągnąć ten szczyt szczytów, bo w Polsacie była już chyba każda impreza. To jest chyba marzenie nas wszystkich, żeby uczestniczyć w Igrzyskach, tak jak sportowcy marzą o tym, aby wystąpić i zdobyć medal na Igrzyskach, tak osoby pracujące przy sporcie marzą o tym, aby taką imprezę realizować.

 

Ja sam muszę nieskromnie powiedzieć, że to jest jedyna impreza, której mi brakuje w mojej karierze komentatorskiej. Przez ten czas realizowaliśmy już wszystkie imprezy mistrzostw Europy i świata, zdobywaliśmy medale i nie mówię, że zdobywanie ich jest nudne, bo to zawsze jest fantastyczna rzecz, ale Igrzyska rządzą się swoimi prawami. Odczuwają to zawodnicy, którzy tam jadą i komentatorzy. To trochę mniejszy turniej, ale specyficzny i chciałbym nim zamknąć pewien etap, a potem możemy dalej pracować nad innymi rzeczami. Wiemy jak wygląda sytuacja z Igrzyskami i jestem pełen obaw, bo to co się dzieje mnie nimi napawa. Sami Japończycy chcą zrezygnować z tej imprezy i ten kraj nie ma szczęścia. To będzie kolejny raz, że jeśli nie odbędą się te Igrzyska to trafia na Japonię.

 

Za chwilę 20 lat za nami i rozpoczynamy co najmniej kolejne 20 lat. Jak widzisz ten okres w przyszłości Polsatu Sport?

 

Mamy tyle fajnych dyscyplin. Do siatkówki się już przyzwyczailiśmy, medale nas oczywiście nadal bardzo cieszą. Jest również wiele dyscyplin takich jak koszykówka, w której możemy zdobyć medale i szeroko ją transmitujemy. Są inne sporty takie jak lekkoatletyka gdzie także możemy zdobywać medale. Mam nadzieję, że nasza stacja doczeka czasu kiedy inna drużynowa dyscyplina sportowa będzie seryjnie zdobywać medale.

Adrian Brzozowski, PI, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze