Trener Śląska: Wierzymy, że pozytywny wynik na koronawirusa w ŁKS nie przeszkodzi w rozegraniu spotkania

Piłka nożna
Trener Śląska: Wierzymy, że pozytywny wynik na koronawirusa w ŁKS nie przeszkodzi w rozegraniu spotkania
fot. Cyfrasport
Trener Lavicka liczy na to, że mecz 1/32 finału Pucharu Polski z ŁKS zostanie rozegrany w pierwotnym terminie.

Trener Śląska Wrocław Vitezslav Lavicka liczy na to, że mecz 1/32 finału Pucharu Polski z ŁKS Łódź zostanie rozegrany w pierwotnym terminie, czyli w najbliższą niedzielę, mimo że jeden z piłkarzy rywali jest zakażony koronawirusem.

– Wiemy, że w ŁKS jeden z zawodników miał pozytywny wynik na koronawirusa, ale wierzymy, że nie przeszkodzi to w rozegraniu spotkania – oświadczył Lavicka.

 

Pozytywny wynik na obecność koronawirusa wykryto u piłkarza ŁKS, który miał przejść do Warty Poznań. Zespół z Łodzi jednak normalnie trenuje i nic nie wskazuje na to, aby pucharowe spotkanie miało być przełożone.

 

Trener Śląska liczy, że nic w tej kwestii się nie zmieni.

 

– Wszyscy wiemy, jaka jest sytuacja w ŁKS, ale nie tylko tam. W każdym zespole panuje niepewność. Pojawił się jakiś problem u jednego z zawodników, ale mam nadzieję, że zaplanowany na niedzielę mecz się odbędzie. Chcemy ten sezon rozpocząć meczem pucharowym – dodał czeski szkoleniowiec ekipy z Wrocławia.

 

Zobacz także: Ponowne testy na obecność koronawirusa w Legii Warszawa

 

Śląsk ma swoje problemy, bo przynajmniej dwóch zawodników złamało obostrzenia związane z pandemią koronawirusa i spędziło wieczór w nocnym klubie. Klub nie ujawnił o kogo chodzi, ale z doniesień medialnych wiadomo, że byli to Węgier Mark Tamas oraz Hiszpan Erik Exposito. Obaj nie trenują na razie z zespołem i czekają na wyniki dodatkowych badań.

 

– To jest zła sytuacja dla nas wszystkich. Rozmawiałem już z nimi telefonicznie i powiedziałem, że zachowali się bardzo nieprofesjonalnie. Zrobili testy i mam nadzieję, że będą negatywne i będą mogli wrócić do treningów z drużyną. Klub na pewno nałoży na nich karę, ale myślę, że zrozumieli już swoje złe zachowanie. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i w najbliższym czasie będziemy mogli ich wykorzystać – skomentował trener Śląska.

 

W Łodzi nie wystąpi wracający do zdrowia po zerwaniu więzadeł Wojciech Golla, którego sztab szkoleniowy chce krok po kroku wprowadzać do gry. Możliwe za to, że pojawi się powracający na polskie boiska po siedmiu latach Waldemar Sobota.

 

– Waldek Sobota wykonał bardzo dobrą pracę w ligach zagranicznych i cieszymy się, że teraz będzie z nami. To zawodnik, który ma pasję i daje maksa na treningach. Będzie jednym z nowych liderów w Śląsku – przyznał Lavicka.

 

W poprzednim sezonie obie ekipy grały ze sobą w ekstraklasie i dwa razy górą był Śląsk. W Łodzi wrocławianie wygrali 1:0, a u siebie 4:0.

 

Lavicka stwierdził, że obie ekipy na pewno będą o sobie wiele wiedziały.

 

– Były zmiany w obu zespołach, ale ogólnie nadal będą prezentować ten sam styl. ŁKS to piłkarska drużyna i nie będzie to dla nas łatwy mecz. My jednak patrzymy na siebie. Chcemy dobrze zacząć sezon i wygrać – podsumował trener Śląska.

 

Początek spotkania ŁKS – Śląsk w niedzielę o godzinie 20.30. Transmisja - Polsat Sport.

RM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze