Marek Magiera: Mój pierwszy raz...

Inne
Marek Magiera: Mój pierwszy raz...
fot. PAP
Jak rozpoczęła się przygoda Marka Magiery z Polsatem Sport?

W redakcji Polsatu Sport świętujemy 20-lecie. 11 sierpnia to dla nas wszystkich wielki dzień, a każdy z nas ma jeszcze dzień wyjątkowy, kiedy rozpoczynał pracę w tym wyjątkowym miejscu. Choć patrząc na siebie zastanawiam się, czy słowo „praca” jest adekwatna do tego, czym mam przyjemność zajmować się w Polsacie Sport na co dzień już od piętnastu lat. Myślę, że mam tutaj przede wszystkim możliwość realizowania swoich marzeń.

Ja swój „pierwszy raz” w Polsacie Sport pamiętam doskonale. Był to mecz Polskiej Ligi Siatkówki w Pile, gdzie miejscowy Joker podejmował Skrę Bełchatów - 16 października 2005. Trenerem Jokera był Darek Luks, a trenerem Skry Irek Mazur. To z nimi zrobiłem pierwsze wywiady na antenie. Tremy jakiejś większej nie miałem, bo z obydwoma rozmówcami znałem się doskonale, a w pracy z mikrofonem w ręku jakieś tam już doświadczenie miałem, czy to dzięki współpracy z Grzegorzem Kułagą w przygotowywaniu oprawy widowisk siatkarskich, czy też z radiowej przygody w lokalnej rozgłośni najpierw Radia City, a później Radia Fon z mojej rodzinnej Częstochowy, regularnych korespondencji do Radia Zet, czy też Radiowej Jedynki z pucharowych meczów AZS-u Częstochowa.

 

Marian Kmita: Mimo że jesteśmy stacją prywatną, przez 20 lat udawało nam się realizować misję


Co ciekawe, kiedy piszę te słowa zaczynają mi się przypominać pojedyncze akcje z tego spotkania, tumult w hali, kiedy zagrywali bełchatowianie i oczywiście pomeczowe wywiady. Pierwszy z Krzyśkiem Ignaczakiem, który po raz pierwszy w życiu ubrał koszulkę z numerem 16, aby uczcić pamięć swojego wielkiego przyjaciela Arkadiusza Gołasia, który miesiąc wcześniej zginął w wypadku samochodowym, drugi wywiad - ze Sławkiem Gerymskim, który w swoim stylu opowiadał o wrażeniach z meczu, który komentowali Tomek Swędrowski z Tomkiem Wójtowiczem, co ciekawe - dla tego drugiego, to też był debiut w Polsacie Sport jako komentatora.


Pamiętam też studio, które prowadził Jurek Mielewski, a którego gościem był trener Jerzy Matlak. I pamiętam też śmieszną sytuację z udziałem naszego wydawcy, który pomylił guziki na konsolecie w wozie transmisyjnym i za pośrednictwem interkomu zamiast do Jurka Mielewskiego zwrócił się z pytaniem do Jerzego Matlaka mniej więcej tak:


- Jurek, czy ta koszula na pewno pasuje Matlakowi do tej marynarki?


Jurek Mielewski pytania nie słyszał, ale był dość mocno zdziwiony nerwowymi ruchami swojego rozmówcy, który błądził oczami patrząc na swoją koszulę i nie do końca zwracając uwagę na to wszystko, co dzieje się w studio.


Jak trafiłem do telewizji i Polsatu Sport? Mój debiut poprzedziła rozmowa z dyrektorem Marianem Kmitą na rzeszowskim rynku po wywalczeniu przez reprezentację siatkarzy kwalifikacji na mistrzostwa świata w Japonii. To był maj albo czerwiec 2005 roku. Z szefem naszego kanału miałem przyjemność poznać się jednak trochę wcześniej, bo w Starych Jabłonkach podczas mistrzostw Europy w plażówce w kategorii U21 - tu ciekawostka, imprezę wygrali reprezentanci Rosji Aleksiej Werbow i Anton Kulikowski. Pierwszego nikomu przedstawiać nie trzeba, drugiego warto przypomnieć, bo grał w naszej lidze reprezentując barwy warszawskiej Politechniki. A wracając do rzeszowskiej rozmowy z dyrektorem Kmitą, na pytanie, czy mam ambicje spróbować swoich sił w telewizji odpowiedziałem, oczywiście że tak. I miałem czekać na telefon.


I tak czekałem i czekałem, dzisiaj się uśmiecham, ale wtedy inaczej patrzyłem na sprawę, bo nawet zaczynałem tracić nadzieję, że ten telefon zadzwoni. 13 października 2005 roku telefon jednak się odezwał. - No to jak, gotowy? To jedziesz robić wywiady w niedzielę do Piły.


Swoją radość z tego telefonu mógłbym chyba porównać jedynie z radością naszych siatkarzy z wygrania mistrzostw świata u nas w 2014 roku, albo Sebastiana Mili po golu wbitym Niemcom na PGE Narodowym. Myślę, że każdy kto kocha sport, widział te obrazki, a jakże, pokazane oczywiście przez Polsat Sport. Tych wydarzeń, a przy tym pięknych wspomnień jest bez liku, a wszystko to za sprawą niesamowitych ludzi, których w Polsacie Sport poznałem i których śmiało - po tych wszystkich latach - mogę traktować jak część rodziny.

 

Jerzy Mielewski: Mój drugi dom


Jurek Mielewski na tych łamach napisał niedawno, że Polsat Sport jest dla niego jak drugi dom. I myślę, że wielu z nas tutaj pracujących, ja w każdym razie na pewno, oburącz mogę podpisać się pod tymi słowami.

Marek Magiera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze