20 lat Polsatu Sport - Grzegorz Michalewski: Napiętnowani marzeniami

Inne
20 lat Polsatu Sport - Grzegorz Michalewski: Napiętnowani marzeniami
fot. Cyfrasport
Nie samym hokejem żyje człowiek. W Polsacie Sport Grzegorz Michalewski "musiał" polubić piłkę nożną

"Miałem szczęście w waszych twarzach, miałem i w sobie, to się zdarza. Czułem spokój w waszych duszach, ale nikt do tego nie wymyślił stróża" - rozpocznę słowami mojej ulubionej rockowej kapeli - Oddziału Zamkniętego. Utwór "Ten wasz świat", a w zasadzie jego charakterystyczny refren, wywarł wrażenie i odcisnął piętno na wielu pokoleniach Polaków. "Jak wygląda ten Wasz cudny świat, ja to wiem i oni wiedzą, jak. Napiętnowany marzeniami, napiętnowany marzeniami".

Kwiecień 2004 roku. Odbieram telefon i słyszę: "Cześć, tu Przemek Pełka. Chciałbyś skomentować kilka meczów Mistrzostw Świata w hokeju na lodzie w Polsacie Sport?". Upewniłem się, że to nie był żart. Kończyłem właśnie studia i komentowałem dla lokalnej stacji radiowej mecze hokejowe klubu z mojego rodzinnego Sanoka. Wtedy pojawiła się dla mnie życiowa szansa. To było właśnie to szczęście na mojej twarzy o którym śpiewał Oddział Zamknięty.

 

Spełniło się marzenie z kategorii tych niedoścignionych. Polsat Sport był wówczas stacją komercyjną, która jako pierwsza w Europie Środkowo - Wschodniej transmitowała piłkarskie Mistrzostwa Świata w 2002 roku. Mundial w Korei Południowej i Japonii choć nieudany dla Polaków, pokazał nowe spojrzenie na futbol.

 

ZOBACZ TAKŻE: 20 lat Polsatu Sport - Dekoder na cały świat

 

Hokejowe MŚ w 2004 roku minęły szybko. Na koniec rozmowy z dyrektorem Polsatu Sport Marianem Kmitą usłyszałem "do zobaczenia panie Grzesiu". Nie zdawałem sobie sprawy, że tamto spotkanie i słowa, które wówczas zostały wypowiedziane sprawią, że moją dziennikarską przygodę będę miał przyjemność realizować przez kolejnych kilkanaście lat.

 

Nie samym chlebem, a w zasadzie hokejem żyje człowiek. To właśnie Marian Kmita zaproponował, abym spróbował sił jako komentator piłki nożnej. Tylko już z dużo mniejszą ekspresją niż to miało miejsce przy meczach hokejowych. Bo faktycznie, te wyzwalały we mnie emocje jakby każdy z nich był finałem olimpijskim. Nigdy w życiu bym nie przypuszczał, że to właśnie futbol stanie się moim wiodącym narzędziem pracy. A jednak. Nigdy nie mów nigdy.

 

Mój pierwszy mecz na dużej imprezie, czyli mundial w Niemczech i spotkanie Szwajcaria - Korea Południowa. Euro 2008, czyli historyczny start reprezentacji Polski w finałach Mistrzostw Europy. Kadra Leo Beenhakkera wprawdzie nie osiągnęła sukcesu, ale jakość studia Polsatu Sport w austriackim Bad Waltersdorf oraz poziom jego realizacji był powodem do dumy. Wtedy ponad stuosobowa grupa ludzi, która pracowała zarówno w Austrii jak i Szwajcarii, pokazała to wydarzenie w zupełnym innym wymiarze. To był fantastyczny skok w nową generację. Taki jak ten Boba Beamona podczas Igrzysk Olimpijskich w Meksyku. Jego rekord przetrwał 23 lata. Polsat Sport zawiesił wysoko poprzeczkę - powtórzyć Bad Waltersdorf nie będzie czymś łatwym.

 

ZOBACZ TAKŻE: 20 lat Polsatu Sport - Tajemnica pewnego transferu

 

W ciągu tych dwudziestu piłkarskich lat w Polsacie Sport nie zabrakło wydarzeń i wyników, które tworzyły historię polskiego oraz światowego futbolu. Były wzloty i upadki, jak to w życiu bywa. We wrześniu 2010 roku Lech Poznań zremisował na wyjeździe z Juventusem 3:3, a wszystkie gole dla "Kolejorza" strzelił Łotysz Artjoms Rudnevs. Później na stadionie przy Bułgarskiej piłkarze ze stolicy Wielkopolski pokonali wielki Manchester City 3:1. Lech awansował do fazy pucharowej kosztem Juventusu!

 

W sezonie 2010/11 Polska miała dwóch przedstawicieli w fazie grupowej Ligi Europy - Wisłę Kraków i Legię Warszawa. Legioniści w decydującym o awansie dwumeczu zmierzyli się ze Spartakiem Moskwa. Po remisie 2:2 przy Łazienkowiej trener gości Walerij Karpin w wywiadzie pomeczowym powiedział mi, że rewanż będzie tylko formalnością. Na Łużnikach początkowo tak było, bo Spartak prowadził 2:0 i wtedy stał się cud. Legia wyrównała, a w doliczonym czasie po dośrodkowaniu Jakuba Wawrzyniaka awans Legii zapewnił Janusz Gol. "Piękna akcja i piękna bramka. Walerij Karpin i Spartak żegnają się z pucharami" - emocjonował się komentujący spotkanie Bożydar Iwanow.

 

ZOBACZ TAKŻE: 20 lat Polsatu Sport - Zmęczyć się w robocie, którą się kocha

 

Zwycięski remis na Wembley, czy pamiętna wygrana polskich hokeistów w meczu ze Związkiem Radzieckim w Spodku w 1976 roku. To były wydarzenia, które na zawsze wpisały się do naszej historii. Tak samo jak "Mecz na wodzie", czyli przegrany bój Polaków o awans do finału Mistrzostw Świata w 1974 roku. Czterdzieści lat później, dokładnie 11 października 2014 roku Biało - Czerwoni pokonali na Stadionie Narodowym reprezentację Niemiec 2:0 w eliminacjach mistrzostw Europy. Do dziś mamy w pamięci zarówno trafienie Arkadiusza Milika, jak i gola Sebastiana Mili w końcówce. "Lewy wybrał Milę, który wewnętrzną częścią stopy uderzył tam, gdzie chciał. Jakby uczył się tego całe życie, jakby przez całą karierę przygotowywał się do idealnego kopnięcia właśnie w tym jednym historycznym meczu" - tak to trafienie Mili opisywał w swojej książce "Dekalog Nawałki" mój redakcyjny kolega Marcin Feddek.

 

To był nie tylko wspaniały był mecz, ale już przedmeczowe studio zwiastowało nam, że tego dnia czeka nas wspaniałe wydarzenie. I ta cudowna historia pisała się złotymi zgłoskami na naszych oczach. Nie przypominam sobie bardziej radosnego studia po meczu. Reakcje trenera Adama Nawałki, prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniewa Bońka, piłkarzy i oficjeli. To były piękne chwile, a takich w tym ostatnim dwudziestoleciu z Polsatem Sport było bardzo dużo. Ciąg dalszy nastąpi.

Grzegorz Michalewski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze