20 lat Polsatu Sport - Aleksandra Szutenberg: Dostać kolejne "powołanie"

Inne
20 lat Polsatu Sport - Aleksandra Szutenberg: Dostać kolejne "powołanie"
fot. Polsat Sport
To ludzie tworzą tę 20-letnią historię Polsatu Sport - pisze Aleksandra Szutenberg

Sport w moim domu obecny był od zawsze, ale to wydarzenia 1996 roku zdecydowanie wywarły wpływ na całe późniejsze życie wtedy 8-letniej dziewczynki. Igrzyska olimpijskie w Atlancie z liczbą 17, w tym siedmiu złotych polskich medali i pamiętny gol Marka Citki na Wembley w starciu z Anglikami w eliminacjach mistrzostw świata.

Wtedy jako mała gimnastyczka postanowiłam zrobić wszystko, by reprezentować Polskę w igrzyskach olimpijskich, wtedy nie do końca rozumiałam jeszcze, jak gol w przegranym meczu może poruszyć serca milionów Polaków…

 

Kiedy kilkanaście lat później jako dwukrotna reprezentantka Polski na mistrzostwach świata skończyłam przygodę z wyczynowym uprawianiem sportu, pół roku spędziłam na studiach w Niemczech. Mój pobyt pokrył się z mundialem w RPA. Fajerwerki odpalane pod oknami akademika po każdym golu strzelonym przez Die Mannschaft, wszechpanująca euforia i kult piłki na każdym kroku otworzyły mi oczy na to, że futbol to wspólna religia całego świata. Już wtedy wiedziałam, że mimo, że studiowałam kierunki biznesowe, moim celem i marzeniem jest praca w telewizji i obecność na najważniejszych sportowych imprezach świata, nie jako kibica, ale dziennikarki, która może relacjonować wydarzenia z ich samego serca.

 

ZOBACZ TAKŻE: 20 lat Polsatu Sport - Dekoder na cały świat

 

To marzenie udało mi się spełnić niedługo później. „Rzuciłam wszystko” co miałam w rodzinnym Trójmieście i wybrałam się do Warszawy z… marzeniami. Na studiach podyplomowych z dziennikarstwa spotkałam redaktora Jarosława Gugałę, który wyczuł moją determinację i sportową pasję i postanowił opowiedzieć o nich Marianowi Kmicie. Dyrektor ds. Sportu Telewizji Polsat chyba już podczas pierwszej rozmowy dostrzegł we mnie potencjał i postanowił zrobić ze mnie „dziewczynę w świecie piłki”.

 

Moim pierwszym „poważnym” zadaniem, kiedy rozpoczęłam staż w redakcji sportowej Polsatu, było wniesienie ekspertom do studia Ligi Mistrzów wyjściowych składów, jak tylko te pojawiły się na oficjalnej stronie UEFA. Do dziś pamiętam to nerwowe odświeżanie strony internetowej i poczucie „wielkiej” odpowiedzialności, by wydrukowane 11-tki pojawiły się na stołach ekspertów najszybciej, jak to tylko możliwe. Przyśpieszone bicie serca wywoływał fakt, że na wejście niepostrzeżenie i wyjścia ze studia miałam tylko 45 sekund, a po drodze metry kabli, o które przecież można się było potknąć… Dałam radę! Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie.

 

ZOBACZ TAKŻE: 20 lat Polsatu Sport - Zmęczyć się w robocie, którą się kocha

 

Po kilku dniach stażu zadebiutowałam na antenie magazynu Cafe Futbol przygotowując wraz z Szymonem Zaworskim wielkanocny materiał „piłkarskie jaja”, dwa miesiące później dostałam szansę debiutu na żywo podczas Euro 2012 w specjalnym programie „Cafe Euro”. Dzień po dobrze poprowdzonym serwisie, kolejne wyzwanie – relacje na żywo z warszawskiej strefy kibica przy okazji meczu o wszystko: Polska – Czechy i znowu dreszczyk emocji, ale nie spowodowany strachem, że czegoś nie będę wiedziała, czy że popełnię jakąś gafę na antenie, a niepewnością, czy w przypadku wygranej zespołu Franciszka Smudy, wśród euforii 100 tysięcy kibiców usłyszę w słuchawce pytanie od prowadzącego program Jerzego Mielewskiego?! To zagadnienie rozwiązali Czesi, a konkretnie Petr Jiracek, który zdobywając jedyną bramkę w tym spotkaniu pozbawił Polaków szans na wyjście z grupy. Tym samym tuż po meczu strefa kibica zamilkła i szybko opustoszała, a ja bez problemu usłyszałam pytanie Jurka. Niestety nastrój relacji bliższy był żałobnej, bo narodowe święto zamieniło się w tragedię, którą z resztą zapoczątkowali Grecy.

 

ZOBACZ TAKŻE: 20 lat Polsatu Sport - Tajemnica pewnego transferu

 

Czas w telewizyjnej redakcji sportowej płynie niezwykle szybko. Wyznaczają go wydarzenia sportowe i te duże i te cykliczne, sezonowe. To jednak nie tylko spełnianie kolejnych marzeń i droga usłana różami. To także poświęcenie, wyzwania i pokonywanie własnych barier i słabości, a przy okazji największych sportowych imprez praca prawie non stop. Tak było w przypadku Euro 2012, kiedy pracowałam ponad miesiąc bez dnia wolnego, tak było przy okazji siatkarskich mistrzostw świata w roku 2014, The World Games 2017 i igrzysk olimpijskich w Pjongczangu w czasie których przez 14 zimowych nocy, co noc mniej więcej między 1 a 8 rano na żywo komentowałam zmagania w łyżwiarstwie figurowym. To praca dla ludzi, którzy kochają to, co robią i mają sportowy charakter. Na szczęście ten charakter wykształcił we mnie sport, który wyczynowo uprawiałam przez 15 lat. W mojej dyscyplinie – gimnastyce artystycznej – kluczowe było dążenie do perfekcji. W dziennikarstwie - to też niezbędne. Perfekcjonizm i ciągły rozwój – to coś co nakręca, motywuje, a po dobrze wykonanym zadaniu daje olbrzymią satysfakcję. Ten perfekcjonizm i staranne przygotowanie merytoryczne jest bardzo ważne z jeszcze jednego powodu. To nie jest do końca tak, że „blondynka” w świecie piłki ma łatwiej. Może i kibic czasem jakieś potknięcie wybaczy, ale nam kobietom Polsatu Sport ambicja nie pozwala na to, by komukolwiek, choćby na moment przeszło przez myśl, że gdzieś znalazłyśmy się za „ładne oczy”. Wiem, że niejednokrotnie na przygotowanie muszę poświęcić więcej czasu niż koledzy, żeby wypaść równie przekonująco i wiarygodnie. To mnie dodatkowo motywuje i nakręca!

 

ZOBACZ TAKŻE: 20 lat Polsatu Sport - Napiętnowani marzeniami

 

W piłce nagrodą za dobrze przepracowany sezon są tytuły, trofea, gra w Lidze Mistrzów, powołania do reprezentacji, uznanie kibiców. U nas jest podobnie. Nagrodą indywidualną za dobrze wykonywaną pracę są „powołania” do kolejnych zadań. Zaszczytem i przyjemnością jest praca w studiu Ligi Mistrzów, czy prowadzenie u boku Marcina Feddka Gali Tygodnika Piłka Nożna. Kiedy to „powołanie” się powtarza, a przy okazji ważne osobistości ze świata futbolu i kibice wyrażają uznanie za dobrze wykonaną pracę, satysfakcja jest tym większa. W telewizji podobnie jak w piłce najważniejsza jest drużyna. I na sukces przedsięwzięcia w tym przypadku składa się praca kilkudziesięciu osób. W Polsacie Sport wszyscy pracują z pasją i zaangażowaniem. To ludzie tworzą tę 20-letnią historię. Mam to szczęście, że mogę pisać jej mały fragment.

Aleksandra Szutenberg, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze