Iwanow: Przypadek czy norma. Dzięki Bogu jest przerwa...

Piłka nożna
Iwanow: Przypadek czy norma. Dzięki Bogu jest przerwa...
fot. Cyfrasport
Legia Warszawa przegrała z Omonią Nikozja w eliminacjach Ligi Mistrzów.

Historia lubi się powtarzać. Co rok na początku sezonu powiela się ten sam schemat. Nasze eksportowe drużyny już na początku walki o Europę nie są w stanie grać co trzy dni i zaraz po meczach w pucharach cierpią w lidze. Przykładem ostatnia, dopiero druga kolejka. Legia Warszawa, Lech Poznań, Piast Gliwice i Cracovia zdobyły w sumie zaledwie dwa punkty. Mimo, że tylko zdobywcy Pucharu Polski z Krakowa grali na wyjeździe. Przypadek czy jednak norma?

Nie chce mi się już słuchać o problemach z właściwym przygotowaniem fizycznym na odpowiedni moment, bo jest ono niby potrzebne na trzecią czy czwartą rundę eliminacji. Po pierwsze dlatego, że często nie udaje się tam naszym klubom docierać. Po drugie, jeszcze nigdy nie słyszałem, że przy kiepskim starcie ktoś na zachodzie szukał właśnie takiego tłumaczenia. Dlaczego Legia mimo rozegrania 120 minut w środę w sobotę wymienia ponad połowę wyjściowego składu? I potem cierpi w pierwszych 45 minutach? Przecież przed nami dwa tygodnie przerwy na reprezentacje czy więc faktycznie już teraz należało kilku ludzi oszczędzać? Mistrz Polski na pierwszą porażkę nie musiał długo czekać. Ale skoro w ubiegłym sezonie tytuł został zdobyty z dziesięcioma przegranymi na koncie to w sumie nie ma się czy nadmiernie przejmować. Większe zmartwienie mogą mieć w Gliwicach choć tam akurat pucharowe humory są dużo lepsze, poza tym nowy tercet Lipski/Żyro/Świerczok na pewno będzie jeszcze punktować. Takie mecze jak ten z Pogonią nie będą zdarzać się co tydzień. Ekipa Waldemara Fornalika znów będzie się liczyć w walce o podium nie tylko ze względu na obecność na kluczowym stanowisku byłego selekcjonera.

Zobacz także: Probierz: Mieliśmy za mało argumentów, aby wygrać

Z Cracovią i Lechem mam kłopot. Drużyna Michała Probierza pożegnała się z Europą już nawet nie na pierwszej przeszkodzie, a po 23 sekundach. Jasne, że z bardzo mocnym rywalem ale przy naszym polskim rankingu niestety będziemy na takich trafiać i poprawimy go tylko wtedy, gdy lepsze firmy będziemy eliminować. Lecha chwalimy od długiego czasu za inne profilowanie drużyny, wprowadzanie młodzieży i tak dalej. Pięć punktów odpłynęło jednak już w siną dal, a „Kolejorz” rywalizował na razie z Zagłębiem Lubin i Wisłą Płock, więc na pewno osiągnięty dotychczas dorobek w stolicy Wielkopolski nikogo nie zadowala.

 

Pozostałej w Europie czwórce – mówiąc pół żartem pół serio – przerwa jest zatem potrzebna. I wszystkim życzę powodzenia w losowaniu trzeciej rundy. Czy spotkamy się we wrześniu w komplecie w tej czwartej? Nadzieja ponoć umiera ostatnia…

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze