Bartosz Bosacki: Zabrakło odwagi w podejmowaniu decyzji

Piłka nożna
Bartosz Bosacki: Zabrakło odwagi w podejmowaniu decyzji
fot. PAP
Bartosz Bosacki rozegrał w reprezentacji 20 spotkań i zdobył dwa gole - w meczu przeciwko Kostaryce na mistrzostwach świata w 2006 roku.

Brak własnej inicjatywy i odwagi w podejmowaniu decyzji, to zdaniem byłego reprezentanta Polski Bartosza Bosackiego największe mankamenty w grze polskich piłkarzy, którzy w piątek w Amsterdamie ulegli Holandii 0:1 w meczu Ligi Narodów.

Bosacki nie ukrywa, że biało-czerwoni rozczarowali swoim występem, a przewaga Holendrów była bardzo widoczna.

 

"Na pewno byliśmy zespołem, który grał słabiej, stwarzał mniej sytuacji. Patrząc tylko na statystyki, na posiadanie piłki - Holandia miała aż 65 procent - to też pokazuje, kto był stroną przeważającą. Gdy przeciwnik ma piłkę, to druga strona musi ją gonić. A jeśli chcesz gonić, musisz być na to przygotowany. Trochę na tym boisku się nabiegałem i miałem wrażenie, że chłopacy nie do końca byli na to gotowi. I nie jest żadnym usprawiedliwieniem, że mamy jeszcze okres przygotowawczy, bo to dotyczy także naszego rywala" - powiedział były obrońca Lecha Poznań.

 

Jego zdaniem w grze polskiej reprezentacji brakowało odwagi i zdecydowania.

 

"W drugiej połowie były takie momenty, że próbowaliśmy pograć piłką na połowie przeciwnika. Ale brakowało odwagi w podejmowaniu decyzji, takiego zdecydowania. Nasza reprezentacja za bardzo czekała na rozwój wydarzeń i nie wykazywała inicjatywy, żeby samemu coś zrobić. Taktycznie ten mecz nie wyglądał najgorzej, dobrze się przesuwaliśmy, była asekuracja, ale potrzeba jednak czegoś więcej, żeby grać jak równy z równym z taką drużyną jak Holandia. Tym bardziej, że mamy potencjał i sporo piłkarzy uznanych w Europie" - ocenił.

 

CZYTAJ TEŻ: Marek Koźmiński: To nie był blamaż. W poniedziałek zmiany w składzie

 

Polacy przeciwko Holandii zagrali bez najlepszego strzelca Roberta Lewandowskiego, któremu trener Jerzy Brzęczek dał odpocząć. Bosacki uważa, że jego obecność na boisku niewiele by zmieniła.

 

"Może trochę w sferze mentalnej pomogłoby zespołowi. Być może jego obecność zdjęłaby ten ciężar odpowiedzialności z tych chłopaków, którzy powinni wykazywać tę inicjatywę i grać odważniej. Robert jest jednym z najlepszych piłkarzy na świecie, ale musimy sobie powiedzieć, że jeden zawodnik na tym poziomie cudów nie stworzy. Z przodu mamy kilku zawodników, którzy już mają głośne nazwiska i aspirują do tego, by zastąpić Roberta. Teraz mogą się wykazać" - stwierdził.

 

20-krotny reprezentant kraju trochę ze zdziwieniem przyjął słowa selekcjonera, który po meczu powiedział, że jest zadowolony z pewnych elementów gry.

 

"Nie chcę za mocno krytykować, bo był to dopiero pierwszy mecz w tym roku, po długiej przerwie. Zobaczymy, jak zespół i trener Brzęczek zareagują w kolejnym spotkaniu. Dziwią mnie jednak słowa selekcjonera, który stwierdził, że jest zadowolony z tego meczu. Trochę mi się przypomniały czasy, gdy trenerem Lecha był Jose Maria Bakero. Remisowaliśmy, przegrywaliśmy, a on wchodził do szatni i mówił, że jest zachwycony, bo dobrze graliśmy i mieliśmy przewagę w posiadaniu piłkę. Obraził się jednak, gdy powiedziałem, że nie może tak być, że jesteśmy zadowoleni, a nie zdobywamy punktów" - podsumował Bosacki.

kl, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze