Romański w Energa Basket Lidze: Jak to Kacper Anwil użądlił

Koszykówka
Romański w Energa Basket Lidze: Jak to Kacper Anwil użądlił
Fot. PAP
Czy Stelmet jest brutalny? Kto już nie jest larwą? – między innymi o tym można przeczytać po drugiej kolejce Energa Basket Ligi.

Czy Stelmet jest brutalny? Kto już nie jest larwą? Kto zagrał najgorszy mecz w historii ekstraklasy koszykarzy? – między innymi o tym można przeczytać po drugiej kolejce Energa Basket Ligi w sezonie 2020/2021 w tekście Adam Romańskiego, komentatora Polsatu Sport. Oto przegląd najważniejszych wydarzeń tygodnia w EBL.

NAJWAŻNIEJSZA INFORMACJA KOLEJKI: Obrona Stelmetu jest nie do przejścia

 

Kibice piszą do mnie w mediach społecznościowych, że nie rozumieją do końca zachwytów, jakie z Tomkiem Jankowskim wyrażaliśmy w stosunku do gry Stelmetu Enei BC Zielona Góra podczas transmisji z meczu ze Śląskiem Wrocław (wygrana mistrzów we Wrocławiu 78:58). Owszem, być może obrona i zamęczanie rywali fizycznym naciskiem nie sprzedają biletów i nie wzbudzają zachwytów przed telewizorem. Ale jakie są skuteczne!

 

Stelmet zaczął bronić na poważnie od drugiej połowy meczu pierwszej kolejki w Sopocie. Tam po przerwie i w całym spotkaniu ze Śląskiem zielonogórzanie tracili na połówkę średnio 29 punktów, wymuszając liczne trudne rzuty i straty rywali. Śląsk nie miał w drugiej kolejce nic do powiedzenia, a królem obrony okazał się znów Marcel Ponitka, który miał sześć przechwytów. Trener Śląska Oliver Vidin przed meczem mówił, że Stelmet gra obronę na granicy brutalności, ale moim zdaniem trudno to chyba tak ocenić. Przygotowanie fizyczne, nacisk na całym boisku, dobre podwojenia przy rozgrywających to nie brutalność, a system i tym zielonogórzanie rozbijają kolejnych rywali, a trenerzy zespołów przeciwnych mogą tylko później oceniać, że ich zespoły nie są w stanie ustawić zaplanowanych zagrywek i rzucają więcej w panice niż z sensem.

 

Za to właśnie już na początku sezonu należą się brawa Stelmetowi, bo przecież to zupełnie nowy zespół, mający w rotacji meczowej tylko dwóch zawodników z poprzedniego sezonu. A jednak – już przygotowany, co pokazały te dwa mecze i wcześniejszy zwycięski Superpuchar.

 

 

Trener Stelmetu Żan Tabak, były mistrz Euroligi i NBA oraz medalista olimpijski jako zawodnik, jest powszechnie znany jako specjalista od prowadzenia graczy twardą ręką do indywidualnego postępu oraz od defensywy właśnie. W celu planowania gry w ataku często sięga po pomoc asystentów, dlatego w jego sztabie zawsze jest co najmniej jeden były główny trener. Po odejściu z Zielonej Góry Mariusza Niedbalskiego (pracuje teraz w SMS PZKosz Władysławowo) tę rolę przejął Hiszpan Felix Alonso, który pracował jako head coach m.in. w drugiej lidze hiszpańskiej, Portugalii i Szwecji.

 

Zielonogórzanie już we Wrocławiu w ataku wyglądali lepiej, ale miała na to wpływ także ryzykowna decyzja trenera Vidina co do sposobu bronienia akcji dwójkowych z zasłoną na początku meczu. W Stelmecie ciągle brakuje dobrej współpracy między wysokimi a obwodowymi, do których piłka nie wraca w dobrym tempie. Czy jednak tak broniącemu i kontratakującemu mistrzowi Polski tak do końca potrzebny jest perfekcyjny atak w wolnej grze? Zobaczymy może już w tym tygodniu, kiedy to w trzy dni Stelmet w jego hali przetestują Legia Warszawa i GTK Gliwice.

 

POSTAĆ KOLEJKI: Kacper Borowski, Pszczółka Start Lublin

 

W jaki sposób lublinianie uciekli Anwilowi Włocławek w meczu kolejki i wygrali w końcówce 78:74, pozostanie pewną tajemnicą. Można śmiało powiedzieć, że zapaść Anwilu i jego złe decyzje boiskowe grały w tym sporą rolę, ale także należy zdjąć czapkę z głowy przed odwagą trenera Pszczółki Davida Dedka, który zostawił na boisku słabo grających Lestera Medforda i Armaniego Moore’a, którzy trafili najważniejsze rzuty.

 

ZOBACZ TAKŻE: NBA: Kontuzja Giannisa Antetokoumpo. Milwaukee Bucks i Los Angeles Lakers ze zwycięstwami. 

 

W końcówce nie było na boisku Kacpra Borowskiego, który zaliczył pięć fauli, ale to jego wyróżniam za tę kolejkę, nie tylko dlatego, że w meczu na szczycie rzucił 14 punktów i miał pięć zbiórek. Najciekawsze były dwie efektowne akcje, które dają nadzieję, że mający predyspozycje na grę nawet w reprezentacji Polski 26-letni chłopak ze Słupska wreszcie z larwy zmienia się w agresywną żądlącą pszczołę.

 

MOMENT KOLEJKI: Gliwicki akcent

 

GTK zaskakuje jakościową grą, a przy tym koszykarze niemieckiego trenera Matthiasa Zollnera potrafią zagrać niebywale efektownie. Tak było w ostatnich sekundach trzeciej kwarty meczu z Eneą Astorią Bydgoszcz (wygrana 91:83), kiedy przy wejściu pod kosz rywala fantastycznie zablokował rozgrywający (!) Josh Perkins, a kontrę zakończył idealnym rzutem z półobrotu o tablicę Kacper Radwański. Między innymi takie granie zapewnia na razie gliwiczanom bilans 2-0. Następny przystanek – Zielona Góra w piątek.

 

Tę sekwencję w wykonaniu koszykarzy GTK Gliwice można zobaczyć tutaj:

 

LICZBA KOLEJKI: -13

 

Słownie „minus 13”, bo łatwo tę kreseczkę przeoczyć w druku. Taki był współczynnik „eval” (czyli zsumowane wszystkie statystyki) Jamesa Florence’a, rzucającego Argedu BM Slam Stali Ostrów Wlkp. podczas meczu w Gdyni z Asseco Arką. Stal przegrała ten mecz 64:74, a jej potencjalny lider w hali, w której występował przez jeden sezon, trafił 1 z 14 rzutów z gry, miał 0/7 za trzy i 0/2 z wolnych, pięć strat oraz trzy asysty i zbiórkę. To właśnie złożyło się na to „minus 13”, co jest najgorszym wynikiem w historii PLK od kiedy zaczęto liczyć oficjalne statystyki (1998 rok). Innymi słowy, nikt tak fatalnego meczu nigdy jeszcze w naszej ekstraklasie nie zagrał.

 

Amerykanin miotał się po boisku, starając się znaleźć dla siebie pozycję, podejmował coraz bardziej kuriozalne decyzje i wyglądał nie jak dwukrotny MVP naszej ligi, ale amator zagubiony w akcji wśród zawodowców. Ale nie tylko Florence w tym meczu pokazał, że wymaga zupełnie innego podejścia do meczu. Cały zespół z Ostrowa Wielkopolskiego nie działa właściwie i momentami, w ataku, wygląda, jakby był puszczony wolno i mógł robić co chce, albo – inaczej mówiąc – ma kreować sobie grę samodzielnie. To jednak prowadzi do takich czwartych kwart, jakie widzieliśmy we Włocławku i w Gdyni. Łącznie Stal przegrała je 21:43.

 

DO POPRAWKI: MKS Dąbrowa Górnicza

 

W dwóch przegranych meczach w Szczecinie i Warszawie fatalnie wypadła obiecująco zbudowana drużyna z Dąbrowy Górniczej. MKS prowadzi trener z Włoch Alessandro Magro, który pracował w wielkich klubach jako asystent, ale pierwszy raz próbuje sił jako „pierwszy”. Wiemy, że zbudował dla zespołu mocno skomplikowaną taktykę i prowadzi ekipę nowocześnie, co z tego jednak, skoro grająca prostą jak autostrada A2 taktykę Legia rozmontowała wszystkie pomysły i wygrała aż 93:70.

 

ZOBACZ TAKŻE: EBL: King Szczecin pokonał Polski Cukier Toruń. Były wielkie emocje. 

 

Magro być może źle dobrał wykonawców, bo MKS w Warszawie grał wolno i więcej się zastanawiał niż kreował. Nic nie zmienił nawet biegający jak łania talent Sacha Killeya-Jones (211 cm wzrostu), który zmęczył się po pierwszej połowie, w której zdobył 15 punktów. Nie pomógł oczywiście brak pierwszego rozgrywającego Andy’ego Mazurczaka (kontuzja), ale i jego poziom sportowy po meczu w Szczecinie w pierwszej kolejce można zakwestionować. Magro zanim przerwano poprzedni sezon miał bilans 0-3, teraz przegrał swój czwarty i piąty mecz w Polsce, ale kolejnym będzie spotkanie w Radomiu. Jeśli tam nie wygra z bardzo ubogim HydroTruckiem, nadzieje MKS na dobre granie w tym sezonie można chyba będzie wysłać do huty na przetopienie.

 

CO DALEJ?

 

W trzeciej kolejce Energa Basket Ligi, która rozpocznie się w czwartek, najciekawiej znów powinno być w meczu Anwilu Włocławek. W sobotnie popołudnie włocławianie zagrają z Treflem Sopot i będą chcieli wymazać z pamięci kibiców nie tylko słabą końcówkę z Lublina, ale także wpadkę z Treflem we własnej hali sprzed roku. Ciekawie na pewno będzie też w poniedziałek, kiedy to Pszczółka Start Lublin wybiera się do Gdyni na mecz z Asseco Arką. Interesujący będzie także czwartkowy mecz w Starogardzie Gdańskim, gdzie dopiero teraz zainauguruje sezon Polpharma, czyli drużyna z największą liczbą zakażeń koronawirusem w EBL. Na szczęście ze zdrowiem wszystko już jest w porządku, zobaczymy jak z formą, co przetestuje Arged BMSlam Stal Ostrów Wlkp.

 

Plan transmisji 3. kolejki Energa Basket Ligi:

 

czwartek 10 września, godz. 17.30, Polsat Sport: Polpharma Starogard Gdański – Arged BMSlam Stal Ostrów Wlkp.

 

piątek 11 września, godz. 17.30, Polsat Sport Extra: Stelmet Enea BC Zielona Góra - GTK Gliwice

 

sobota 12 września, godz. 17.30, Polsat Sport Extra: Anwil Włocławek - Trefl Sopot

 

niedziela 13 września, godz. 17.30, Polsat Sport Extra: Enea Astoria Bydgoszcz – King Szczecin

 

poniedziałek 14 września, godz. 17.30, Polsat Sport: Asseco Arka Gdynia - Pszczółka Start Lublin

 

Pozostałe mecze 3. kolejki EBL:

 

wtorek 8 września, godz. 18.00: Stelmet Enea BC Zielona Góra – Legia Warszawa (przełożony z 5. kolejki)

 

piątek 11 września, godz. 19.30: HydroTruck Radom - MKS Dąbrowa Górnicza

 

piątek 11 września, godz. 20.00: PGE Spójnia Stargard – Śląsk Wrocław

 

Mecz Polski Cukier Toruń – Legia Warszawa został przełożony na 23 września.

Adam Romański, seb, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze