Mocne uderzenie w Londynie: Sędziowie zbędni?

Sporty walki
Mocne uderzenie w Londynie: Sędziowie zbędni?
fot. Polsat Sport
Anthony Yarde po wygranej w walce z Grzegorzem Semikiem.

Utalentowany mistrz nokautu Anthony Yarde chce w sobotę (transmisja na żywo w Polsacie Sport News) wygrać przez KO i udowodnić, że porażka w sensacyjnej walce z Siergiejem Kowaliowem sporo go nauczyła i wie jak zostać mistrzem świata, a rywalizacja Heffron - Bentley o europejski pas IBF wagi średniej też podobno sędziów nie potrzebuje - zapraszam na galę Franka Warrena z Londynu.

Anthony Yarde: motywacja od rappera

Prawie dokładnie rok temu, 29-letni Anthony Yarde (19-1, 18 KO) poleciał do Rosji, chcąc zdetronizować mistrza świata wagi półciężkiej Siergieja Kowaliowa. Niewiele brakowało - Kowaliow w ósmej rundzie chwiał się pod ciosami londyńczyka, brakowało jednego ciosu, by wygrać przez KO, ale Yarde nie potrafił dokończyć będącego na progu porażki przeciwnika. W jedenastej rundzie doświadczenie “Krushera” wzięło górę, Yarde przegrał przed czasem i jeszcze długo po walce nie mógł przeboleć straconej szansy. Na ring wrócił w lutym 2020 roku, wygrywając przez TKO z rywalem, który był pewnie za słaby, żeby wpuścić go nawet na sparing, ale wszyscy wiedzieli, że Yarde potrzebował zwycięstwa.

 

Wspominając przed sobotnią walką z Decem Spelmanem trudne momenty po porażce z Kowaliowem, Yarde często wraca do spotkania z raperem 50 Cent. “To było w gymie Floyda Mayweathera, w Las Vegas. Devin Haney (mistrz świata WBC wagi lekkiej) znał 50 Cent, przedstawił nas i spędziliśmy trzy godziny na rozmowie. To było coś pięknego - dostałem informacje, których nie można kupić za żadne pieniądze. Rozmowa dała mi wiele do myślenia. Wiem, że w walce z Kowaliowem za bardzo chciałem, nie miałem cierpliwości, żeby dokończyć robotę. Wiele się nauczyłem, nie żałuję decyzji wyjazdu do Rosji” - mówi cytowany przez “The Telegraph” Yarde.

 

ZOBACZ TAKŻE: Bitwa o 280 milionów dolarów. Canelo Alvarez skarży DAZN i De La Hoyę!

 

Londyńczyk jest dużym faworytem w walce ze Spelmanem (16-4, 8 KO), ale przekonuje, że zrobił podczas przygotowań wszystko, żeby nie ukrywający swoich ambicji rywal nie miał okazji do świętowania wygranej. “W boksie nie wolno nikogo lekceważyć, a Dec będzie ciągle nacierał, nie odpuści, co pokazał w ostatniej walce z niepokonanym Lyndonem Arthurem. Ale ja wierzę, że boks to sport, gdzie najbardziej liczą się nokauty - to jest mój cel”. Dla Warrena, zestawienie Yarde ze Spelmanem było czymś naturalnym - z jednej strony pięściarz, który szczyci się tym, że za każdym razem, kiedy wychodzi na ring chce nokautować, a z drugiej twardziel, który jeszcze nigdy nie przegrał przed czasem. 

 

Frank Warren, promotor Yarde nie ukrywa, że chciałby zrobić walkę z innym wybijającym się pięściarzem wagi półciężkiej - niepokonanym Joshua Buatsi (12-0,10 KO). Yarde nie ma z tym żadnego problemu, ale też nie sądzi, że trzeba się spieszyć. “To na razie jest duża walka, a może być wielka, jak będziemy mieli jeszcze trochę cierpliwości, będziemy koncentrować się na wygrywaniu. To może być historyczny pojedynek, ale zarówno ja, jak mój agent i Frank Warren wiedzą, dlaczego wchodzę do ringu - nie chcę tylko być jednorazowym mistrzem i szybko przegrać. Chcę zdobyć jeden pas i wygrywać następne”.


Heffron-Bentley: sędziowie niepotrzebni?

Oprócz głównej walki wieczoru transmitowanej bez udziału kibiców z telewizyjnego studia w Londynie, na gali Franka Warrena zobaczymy kilka innych ciekawych pojedynków. Najwięcej zainteresowania wzbudza konfrontacja w wadze średniej, gdzie stawką będzie europejski pas International Boxing Federation. Mark “Kid Dynamite” Heffron (25-1, 19 KO) podjął wyzwanie niepokonanego Denzela Bentley’a (13-0, 11 KO) w rywalizacji, która według wielu obserwatorów skończy się bez konieczności odczytywania kart punktowych. Liam Williams, angielski mistrz wagi średniej, jeden z czołowych pięściarzy świata w tej kategorii wagowej, stawia na swojego byłego rywala - Heffrona. “Bentley uprawia lekkomyślny rodzaj boksu i to się dla niego źle skończy. To na pewno będzie dobra, nawet bardzo walka, ale Bentley lubi się zagapić. Przy takim rywalu jak Heffron, z tak mocnym ciosem,  to źle się dla niego skończy” - zapowiada mistrz Wielkiej Brytanii.

 

Transmisja Gali Queensberry Promotions w sobotę od godziny 20.30 w Polsacie Sport News.

Przemek Garczarczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze