PKO BP Ekstraklasa: Sześć goli w meczu Śląsk Wrocław - Lech Poznań

Piłka nożna
PKO BP Ekstraklasa: Sześć goli w meczu Śląsk Wrocław - Lech Poznań
fot. PAP
PKO BP Ekstraklasa: Sześć goli w meczu Śląsk Wrocław - Lech Poznań

Kibice we Wrocławiu zobaczyli świetne widowisko toczone w szybkim tempie i okraszone sześcioma golami. Śląsk po raz pierwszy w tym sezonie stracił punkty, a Lech pozostaje nadal bez zwycięstwa.

Pierwszy sytuację bramkową stworzył Śląsk, ale na prowadzenie wyszedł Lech. Michał Skóraś z lewej strony zagrał w pole karne, a tam z kilku metrów do bramki trafił Mikael Ishak.

 

Minęło siedem minut i było już 2:1 dla gospodarzy. Najpierw do siatki strzałem głową trafił Piotr Celeban, a chwilę później po kolejnym rzucie rożnym i zgraniu piłki przez Wojciecha Gollę Śląsk na prowadzenie wyprowadził Mathieu Scalet.

Zobacz także: Gol w 101. minucie dał punkt Cracovii w meczu ze Stalą Mielec

 

Po dwóch szybko straconych golach goście wydawali się oszołomieni a wrocławianie nacierali i mogli strzelić kolejne bramki. Świetną okazję miał Lubambo Musonda, ale Filip Bednarek nie dał się zaskoczyć strzałem przy bliższym słupku. Za chwilę po kontrataku z dystansu uderzył Jakub Łabojko i piłka minimalnie przeleciała nad poprzeczką.

 

Wydawało się, że jeżeli ktoś strzeli gola, będzie to Śląsk, ale cios zadali przyjezdni. Ishak próbował strzelać, ale wyszło mu podanie do Dani Ramireza, który z bliska trafił do siatki. Minęły cztery minuty i było 2:3. Ishak uciekł w polu karnym Israelowi Puerto i sprytnym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi gości.

 

Emocje w pierwszej połowie na tym się nie skończyły, bo obie drużyny chciały strzelać kolejne gole. Najlepszą okazję miał Celeban w doliczonym już czasie gry, ale jego uderzenie Bednarek wyłapał bez problemu.

Zobacz także: Bez bramek w meczu Warty Poznań z Piastem Gliwice

 

Druga połowa zaczęła się od gola. Tymoteusz Puchacz wślizgiem powalił na ziemię w polu karnym Musonde i arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Robert Pich i bez problemu trafił do bramki.

 

I tak jak w pierwszej połowie, tak w drugiej, obie ekipy nie zamierzały wcale rezygnować z dążenia do strzelania kolejnych goli. Akcje przeniosły się szybko z jednej bramki pod drugą i co chwilę było groźnie w polu karnym.

 

Z czasem zaczęła zarysowywać się przewaga gości, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce i częściej znajdowali się na połowie rywali. Śląsk nastawił się na kontrataki i też miał swoje okazje na gole.

 

Ostatnie minuty należały do Lecha, a piłkę meczową miał Ishak. Po podaniu Jana Sykory napastnik gości uderzył z pięciu metrów, ale trafił tylko w poprzeczkę. Później jeszcze strzelał Jakub Kamiński a piłka o centymetry minęła bramkę i na tym emocje we Wrocławiu się skończyły.

 

Śląsk Wrocław – Lech Poznań 3:3 (2:3)

 

Bramki: Celeban 12, Scalet 14, Pich 51 (rz.k.) - Ishak 7, 32, Ramirez 28.

 

Żółte kartki:  Waldemar Sobota, Dino Stiglec.

 

Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom). Widzów: 11 535.

 

Śląsk Wrocław: Matus Putnocky – Piotr Celeban, Israel Puerto, Wojciech Golla, Mariusz Pawelec (68. Dino Stiglec) – Lubambo Musonda (83. Rafał Makowski), Waldemar Sobota, Jakub Łabojko, Mateusz Praszelik (71. Piotr Samiec-Talar), Robert Pich – Mathieu Scalet (83. Przemysław Bargiel).

 

Lech Poznań: Filip Bednarek – Alan Czerwiński, Thomas Rogne, Dorde Crnomarkovic (81. Tomasz Dejewski), Tymoteusz Puchacz - Michał Skóraś (71. Jan Sykora), Jakub Moder, Dani Ramirez (81. Filip Marchwiński), Pedro Tiba, Jakub Kamiński - Mikael Ishak.

jb, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze