Bundesliga. Uli Hoeness: Doradcą Davida Alaby jest chciwa pirania!

Piłka nożna
Bundesliga. Uli Hoeness: Doradcą Davida Alaby jest chciwa pirania!
fot. PAP
David Alaba może wkrótce opuścić Alianz Arena

David Alaba wciąż nie odnowił kontraktu z Bayernem Monachium. Jego menedżer, Pini Zahavi oczekuje astronomicznej sumy, która zbulwersowała Uliego Hoenessa.

W trakcie swojego dwunastoletniego pobytu na Alianz Arena Alaba wielokrotnie sięgał po mistrzostwo i puchar Niemiec. W tym roku powtórzył osiągnięcie z 2013 roku, kiedy to zdobył wraz z „Bawarczykami” potrójną koronę, zdobywając mistrzostwo, Puchar Niemiec oraz Ligę Mistrzów. Tym niemniej wiele wskazuje, że planuje zmianę otoczenia.

 

Menedżerem Austriaka jest Pini Zahavi, który współpracuje też z Robertem Lewandowskim.

 

 

Zahavi oczekuje bardzo wysokiej pensji dla swojego podopiecznego i niemałej prowizji dla siebie. Jak podaje magazyn "Kicker", David Alaba i jego agent Pini Zahavi chcieliby podpisać pięcioletni kontrakt, który gwarantowałby zarobki na poziomie 25 milionów rocznie. Łącznie zatem Austriak otrzymałby przez pięć lat aż 125 mln euro. Ponadto, za sam podpis dwaj panowie mieliby zgarnąć po siedmiocyfrowej sumie!

 

ZOBACZ TAKŻE:  Kylian Mbappe chce opuścić PSG

 

Uli Hoeness nie wypowiada się zbyt pochlebnie o pełnomocniku swojego piłkarza. „Doradcą Davida jest chciwa pirania! Jego ojciec też jest pod jego wpływem” - mówił o Zahavim.

 

Nie jest tajemnicą, że Alaba chciałby spróbować sił w La Lidze, a konkretniej w Realu Madryt albo FC Barcelonie. Choć jego umiejętności nie ulegają wątpliwości, do jego obecnego klubu nie wpłynęła jak dotąd żadna oferta transferowa.

 

Obecna umowa Davida Alaby trwa do końca sezonu 2020/21. Tym samym Austriak mógłby podpisać kontrakt z nowym klubem już zimą. Bayern jednak liczy, że obrońca zostanie. „Jedyne czego chcemy to tego, by David został” - kończy Hoeness.

 

PS, Polsatsport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze