Royal Charleroi - co wiemy o rywalu Lecha Poznań w decydującej fazie eliminacji Ligi Europy?

Piłka nożna
Royal Charleroi - co wiemy o rywalu Lecha Poznań w decydującej fazie eliminacji Ligi Europy?
fot. Twitter/morsista44
Mehdi Bayat i Ryota Morioka, czyli dyrektor generalny i ofensywny pomocnik Charleroi.

Lech Poznań w ostatniej rundzie eliminacji do fazy grupowej Ligi Europy zmierzy się z belgijską ekipą Royal Charleroi. W jaki sposób budowany jest ten klub? Czego powinien obawiać się szkoleniowiec "Kolejorza"? Jaki wpływ na grę drużyny ma znany z polskich boisk Ryota Morioka? O to wszystko zapytaliśmy Mariusza Mońskiego, wielbiciela futbolu z Beneluksu.

Gwiazdy? Reprezentanci Madagaskaru i Iranu

Spotkanie Charleroi z Lechem zadecyduje o tym, która z tych drużyn zagra w fazie grupowej Ligi Europy w sezonie 2020/2021. Belgowie we wcześniejszej fazie eliminacji poradzili sobie z Partizanem Belgrad, pokonując utytułowany serbski klub po dogrywce 2:1. Gola na wagę awansu strzelił Kaveh Rezaei. Zdaniem Mońskiego, to właśnie Irańczyk i Marco Ilaimaharitra są największymi gwiazdami ekipy z Charleroi.

 

- Dwie największe gwiazdy to Ilaimaharitra i Rezaei. Reprezentant Madagaskaru to serce zespołu i jeden z najlepszych środkowych pomocników w lidze. Irańczyk to z kolei świetny napastnik, któremu nie wyszło w Brugii. Po powrocie do Charleroi ponownie wrócił do wysokiej formy - stwierdził redaktor RetroFutbol.pl.

Japończyk z polskiej ekstraklasy

Moński dodał, że siłą Charleroi jest kolektyw. Defensywą kierują doświadczony golkiper Nicolas Penneteau i kapitan zespołu Dorian Dessoleil. W pomocy i ataku, oprócz Rezaeiego i Ilaimaharitry, spory wpływ na grę drużyny ma Morioka, którego polscy kibice mogą pamiętać z występów w barwach Śląska Wrocław.


- Warto zwrócić uwagę na doświadczonego bramkarza Penneteau, który wraz z kapitanem zespołu Dessoleilem kieruje grą defensywną "Zebr". W ataku trzeba pilnować Morioki, który kreuje grę ofensywną Charleroi. Japończyk w ostatniej tercji boiska decyduje o tym, jak gra drużyna. Ostatnio bardzo poprawił się w grze defensywnej i już nie jest go tak łatwo przestawiać na boisku - zauważył.

 

ZOBACZ TAKŻE: Jerzy Brzęczek ma koronawirusa

Belgijskie Atletico

Kluczowy udział w ostatnich sukcesach Charleroi ma trener Karim Belhocine. Francuz w przeszłości pracował w Kortrijk, a także pełnił rolę asystenta i tymczasowego szkoleniowca Anderlechtu. Zdaniem Mońskiego, prowadzone przez niego Charleroi przypomina stylem gry Atletico Madryt pod batutą Diego Simeone. 

 

- Belhocine to typ trenera, który stara się być w cieniu. Nie bryluje na konferencjach prasowych. Stosuje taktykę 4-2-3-1 i defensywny styl podobny do gry Atletico. Charleroi cierpliwie się broni i wykorzystuje błędy rywala. Gra tym samym stylem bez względu na to, z kim się mierzy. To bardzo wyrównany zespół. Nigdy nie wiadomo, który gracz będzie miał swój dzień i zadecyduje o wyniku spotkania - dodał.

 

Bracia u steru

Kto stoi za sukcesami Charleroi, jeśli chodzi o zarządzanie klubem? Za transfery i inne kluczowe decyzje odpowiadają bracia Bayat.

 

- Charleroi buduje swoją pozycję w belgijskiej piłce powoli, głównie dzięki braciom Bayatom. Mehdi jest dyrektorem generalnym klubu i jednocześnie prezesem Belgijskiego Związku Piłki Nożnej. Jego brat Mogi to największy agent piłkarski w Belgii. To on załatwia transfery do i z klubu - zauważył.

 

 

ZOBACZ TAKŻE: Fortuna 1 Liga: Kielecki Panenka! "Jak czegoś nie umiesz, to tego nie rób"

Promowanie, ale nie wychowanków

Jak twierdzi Moński, Charleroi raczej nie stanie się kolejnym gigantem w belgijskim futbolu. Klub dopiero planuje budowę akademii, która będzie szkoliła wychowanków. Właśnie "produkcja" piłkarzy i sprzedawanie ich za grube miliony do mocniejszych lig są kluczowe w rozwoju klubów w Belgii.

 

- Charleroi ma małe szanse na stanie się gigantem belgijskiej piłki. Do tego trzeba prężnie działającej akademii, która będzie "produkować" piłkarzy i którzy zapewnią środki na rozwój klubu. Oni budowę akademii dopiero planują. Osiągają sukcesy poprzez maksymalne wykorzystanie potencjału ludzkiego, jaki w danym momencie posiadają oraz dzięki temu, że w klubie nie ma presji wyniku. Piłkarzom tym samym łatwiej jest osiągać pełnię swoich możliwości. Najlepszymi przykładami piłkarzy wypromowanych przez Charleroi są Victor Osimhen i Dodi Lukebakio, dziś piłkarze odpowiednio SSC Napoli i Herthy BSC. Obaj napastnicy nie są jednak wychowankami "Zebr" - zakończył Moński.

 

Spotkanie Charleroi - Lech Poznań zostanie rozegrane 1 października o godzinie 19:00 na Stade du Pays de Charleroi. Drużyna, która wygra, zagra w fazie grupowej Ligi Europy.

Bartek Szulga, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze