Jesteśmy za! "Może UFC zgodzi się na obronę pasa w Polsce?"

Sporty walki
Jesteśmy za! "Może UFC zgodzi się na obronę pasa w Polsce?"
fot. PAP/Leszek Szymański
Świeżo upieczony mistrz świata wagi półciężkiej UFC Jan Błachowicz.

Nikt w USA nie ma wątpliwości, że wcale nie tak sekretnym marzeniem Dany White jest szansa na zrobienie walki Janka Błachowicza z mistrzem Jonem Jonesem, zaś media ciągle chwalą “skromnego Polaka, który nie jest gwiazdą bo robi hałas medialny, tylko dlatego że ciężko pracuje i wygrywa". Przy pochwałach dla polskiego teamu trenerskiego jest też mega sugestia - że chcąc pokazać całemu światu kim jest Błachowicz, przydałoby się... zrobić walkę w obronie pasa UFC na stadionie w Polsce!

"Siódmego listopada, kiedy Thiago Santos bić się będzie z Gloverem Teixeirą, poznamy rywala dla Błachowicza...chyba, że Jones naprawdę chce wrócić, i chce tej walki. Oczywiście, że nie będziemy blokować takiej możliwości” - mówi White. Błachowicz też jest za, bo mega gwiazdą zostaje się bijąc championa. Patrząc na przychylność amerykańskich mediów do Polaka, wszyscy mamy nadzieję, że taka decyzja - jeśli “Bones” się zdecyduje na wyzwanie od Legendarnej Polskiej Siły - zapadnie jak najszybciej. Bo takich opinii o Błachowiczu jak ta jest mnóstwo:

 

Zobacz także: Jan Błachowicz po powrocie do Polski: Wzruszyłem się, gdy zobaczyłem tylu kibiców

 

“Czasami dobrzy ludzie też finiszują jako pierwsi - nie tak dawno temu dorobek Janka Błachowicza to było 1 do 4, a wydawało się obiecujący zawodnik federacji KSW nigdy nie rozwinie się jako poważna siła wagi półciężkiej Ultimate Fighting Championships” - pisze bardzo znany i uznany w środowisku MMA Damon Martin. Wtedy właśnie Błachowicz przestał po raz kolejny wymyślać budowę koła i wrócił do swego dawnego trenera Roberta Jocza, by wyprostować drogę kariery w UFC. Błachowicz jest w grupie takich championów, jak Robbie Lawler czy Michael Bisping, którzy nigdy nie osiągnęli szczytu swoich możliwości... zanim wszyscy przestali w nich wierzyć. Podnosi się z niczego - tak było w przypadku Lawlera, kiedy wrócił do UFC, czy Bispinga, który znokautował Luke Rockholda przyjmując walkę zaledwie dziesięć dni przed pojedynkiem.

 

Błachowicz udowodnił, że jest coraz lepszy, mając 37 lat. W sporcie, gdzie często umiejętności są nadmuchiwane na potrzeby reklamy i są “ważniejsze” niż talent, to dobrze, że jest taki weteran jak Błachowicz, który potrafi wykorzystać pełnię swoich umiejętności. Polak nie będzie jednym z najgłośniejszych mistrzów w zestawie UFC i pewnie nie będzie przyciągał tłumów - chyba, że UFC zgodzi się na to, by Błachowicz bronił tytułu na polskim stadionie.

 

Tak czy inaczej - Polak jest jednym z najlepszych przykładów na to, że ciężka praca i wiara w siebie się opłaca. I na zakończenie o tym, że Janek niszczy też... w Las Vegas. Błachowicz bił się i wygrywał mistrzostwo świata w Abu Zabi pomimo tego, że bukmacherzy w Las Vegas szans na zwycięstwo z Dominickiem Reyesem nie dawali żadnych, a jeśli były, to według ich opinii, iluzoryczne. “Walcząc cios za cios, Polak nie może wygrać z Reyesem. Jedyna jego szansa, to sprowadzenie Reyesa do parteru” - pisał pracujący z kasynami “Miasta Grzechu” dziennikarz “USA Today”. Jak znajdę, co miał do napisania zaraz po walce, to obiecuję, że zaraz go zacytuję... 

Przemek Garczarczyk z Chicago, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze