20 lat Polsatu Sport - Marcin Lepa: 5-5-5, czyli karuzela dla samotnych

Inne
20 lat Polsatu Sport - Marcin Lepa: 5-5-5, czyli karuzela dla samotnych
Fot. Cyfrasport
Marcin Lepa

Kiedy Carlo Ancelotti objął posadę szkoleniowca PSG, włoski komik Lino Banfi wysłał mu list po francusku: – Mister, pamiętaj o ustawieniu 5-5-5 – napisał aktor, a „Carletto” zaraz zawiesił taki schemat w szatni zespołu ze stolicy Francji. Paryscy gwiazdorzy ponoć zanosili się ze śmiechu, a wielu doskonale wiedziało, że ów „rysunek taktyczny” pochodzi z kultowej komedii włoskiej „Allenatore nel pallone”.

W filmie tym Banfi wciela się w postać Oronzo Cany, trenera włoskiej Longobardy, walczącej o utrzymanie w Serie A. W ostatniej kolejce Longobarda musi wygrać z Atalantą Bargamo, aby pozostać w elicie, ale prezes klubu... wcale tego nie chce. Występy na najwyższym szczeblu rozgrywkowym kosztują zbyt wiele i dlatego „presidente” Bertolotti stawia w niezręcznej sytuacji szkoleniowca: Cana pozostanie na stanowisku i dostanie podwyżkę, jeśli nie wpuści na boisko najlepszego napastnika drużyny.

 

W trakcie drugiej połowy bohater filmu unosi się jednak honorem, wstawia do gry Brazylijczyka Arystotelesa, ten strzela dwa gole, a Longobarda utrzymuje się w lidze. Kiedy kibice niosą na rękach wyszydzanego wcześniej przez nich trenera Canę, podbiega Bertolotti i krzyczy do szkoleniowca: – Wie pan, że jest pan zwolniony? – rzuca prezes Longobardy. – A Pan wie, że został... oszukany – odpowiada w trochę bardziej dosadny sposób Cana, używając włoskiego słowa „cornuto” (rogacz – przyp. aut.).

 

ZOBACZ TAKŻE: 20 lat Polsatu Sport - Paulina Chylewska: Kamień z serca

 

Losy trenerów, ich ocena przez włodarzy klubów, reprezentacji i łaska kibiców nie tylko w filmach bywa zmienna, a często również niezrozumiała. Kiedy piszę te słowa Hans-Dieter Flick właśnie świętuje zdobycie z Bayernem Monachium Superpucharu Europy, już czwartego trofeum w 2020 roku. A przecież jeszcze rok temu był „tylko” asystentem Niko Kovaca i pewnie nawet nie śniło mu się prowadzenie najlepszej ekipy na Starym Kontynencie. 

 

Pokonany w Budapeszcie Julen Lopetegui z Sevilli sięgnął z kolei futbolowych szczytów w 2018 roku – był selekcjonerem reprezentacji Hiszpanii, jadącej do Rosji po Puchar Świata, a Real Madryt zabijał się o jego podpis. 29 października tamtego roku był już jednak bezrobotnym. Lopetegui potrzebował dwóch lat, aby odbudować się, zająć czwarte miejsce w La Liga i wygrać Ligę Europy, a co za tym idzie wywalczyć przepustkę do Superpucharu.

 

Podobnych zawirowań jest mnóstwo – Ronald Koeman na międzynarodowej arenie, czy Waldemar Fornalik na naszym krajowym podwórku dobrze wiedzą, co znaczy przekorny los bogów futbolu. A ostatnimi czasy przekonują się o tym Aleksandar Vuković, Czesław Michniewicz i Jerzy Brzęczek. Oczywiście kibiców w Polsce najmocniej rozpala temat tego ostatniego, selekcjonera reprezentacji.

 

We wspomnianym „Allenatore nel pallone” trener Oronzo Cana podczas zgrupowania przedsezonowego przedstawia piłkarzom ideę swojej „B-zony”, czyli ustawienia 5-5-5, które ma kompletnie mylić przeciwników, a którego de facto nie rozumieją nawet piłkarze Longobardy. – To teraz w piłkę gra się w 15? – pyta legenda klubu, napastnik Speroni. – W 16, bowiem zapomniałeś o bramkarzu – odpowiada Cana, wyśmiewając czasem przesadnie długie dyskusje nad taktyką piłkarską, a wystąpieniem przerysowując i parodiując niektóre wywody filozoficzne trenerów i analityków.

 

Na końcu bowiem piłka nie jest czarną magią, nie jest też sportem elitarnym, ani przesadnie skomplikowanym. – W golfie jest osobny trener od drive’a, putta, chipa. A w piłce jeden dla ponad 20 piłkarzy. I mówią, że to fenomen. A tak naprawdę to absurd – miał powiedzieć kiedyś Johann Cruyff. Ale zarazem dodawał: – Jakość bez wyników jest bezcelowa. Wyniki bez jakości są nudne!

 

ZOBACZ TAKŻE: 20 lat Polsatu Sport - Przemysław Iwańczyk: Numer 10 naszych serc…

 

Dlatego szkoleniowców zawsze oceniamy na podstawie tych dwóch faktorów – sama wygrana z Bośnia i Hercegowiną bez jakości gry piłkarzy naszej reprezentacji to dla biało-czerwonych kibiców nuda. Oni chcą, aby Robert Lewandowski i reszta grali z pomysłem, z polotem i skutecznie. Zarazem ciężko mi sobie wyobrazić, aby Zbigniew Boniek szukał zastępcy dla Brzęczka, mając na horyzoncie mistrzostw Europy i mecze kwalifikacyjne do mundialu 2022 roku.

 

Prezes PZPN jest zakładnikiem napiętego kalendarza reprezentacyjnego i wyników osiągniętych do tej pory przez selekcjonera. Kibice zaś muszą oswoić się z faktem, że najważniejszy test jakości ich ukochanej drużyny przyjdzie dopiero po 11 czerwca 2021 roku.

 

Z drugiej strony Pep Guardiola powiedział kiedyś: – Najbardziej ryzykowną rzeczą w futbolu jest brak podjęcia jakiegokolwiek ryzyka – i to dotyczy nie tylko boiskowych decyzji, ale także tych zakulisowych, podejmowanych w gabinetach prezesów i trenerów. Pozostawienie Brzęczka może skutkować zawaleniem nawet... trzech imprez naraz: Ligi Narodów, euroczempionatu oraz kolejnego mundialu. Obawy kibiców są więc zrozumiałe.

 

Zarazem fani mają prawo zmieniać zdanie nawet co pięć minut. Jak w cytowanym już „Allenatore nel pallone”.

 

– Mieliście mnie wcześniej za kretyna – mówi zszokowany Oronzo Cana do kibiców Longobardy, kiedy ci niosą go na rękach po ostatnim spotkaniu sezonu.

 

– Nie, za bohatera! – odpowiadają „tifosi”.

 

Niezależnie od decyzji Bońka i reakcji kibiców trener Brzęczek musi zrozumieć jedną rzecz: – Bycie trenerem to najbardziej samotna praca na świecie. Czasem myślisz, że jesteś sam przeciwko całemu światu – jak mawiał Holender Dick Advocaat.

Marcin Lepa, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze