Liga Europy: Czy Lech po pięciu latach znów zagra w fazie grupowej?

Piłka nożna
Liga Europy: Czy Lech po pięciu latach znów zagra w fazie grupowej?
fot. Cyfrasport
Czy Lech Poznań awansuje do fazy grupowej Ligi Europy pierwszy raz od pięciu lat?

Dla piłkarzy Lecha Poznań czwartkowy mecz Ligi Europy w Belgii z Royal Charleroi będzie jednym z najważniejszych w ostatnich latach. Stawką jest awans do fazy grupowej tych rozgrywek, a także punkty do rankingu i spore premie finansowe.

Minęło pięć lat od ostatniego występu Lecha w fazie grupowej Ligi Europy. Zespół prowadzony przez Jana Urbana, który zastąpił na początku sezonu Macieja Skorżę, rywalizował ze szwajcarskim FC Basel, włoską ACF Fiorentiną i portugalskim CF Os Belenenses. Rozgrywki zakończył na trzecim miejscu w tabeli i nie awansował do 1/16 finału. Znacznie bardziej udana była przygoda 10 lat temu, kiedy to poznaniacy trafili do niezwykle trudnej grupy z Red Bull Salzburg, Juventusem Turyn oraz Manchesterem City. Zajęli wówczas drugą lokatę i zagrali w 1/16 finału.

 

W tym sezonie wicemistrzowie Polski w rundach eliminacyjnych LE radzą sobie fantastycznie. Pokonali u siebie łotewską Valmierę 3:0, na wyjeździe Hammarby IF Sztokholm 3:0 oraz rozgromili w Nikozji cypryjski Apollon Limassol 5:0. W czwartek zmierzą się z aktualnym liderem belgijskiej ekstraklasy Royal Charleroi na jego stadionie. Podobnie jak w poprzednich rundach, o awansie zadecyduje tylko jedno spotkanie.

 

ZOBACZ TAKŻE: Serie A: Wysoka porażka drużyny Glika z Interem

 

Poznaniacy do Belgii wyruszyli w środę rano, a wieczorem przeprowadzili rozruch na płycie boiska. Pomocnik Jakub Kamiński, który w eliminacjach zdobył już dwa gole, jasno stawia cel przed czwartkowym pojedynkiem.

 

- Gramy tak, jak chcemy, czyli ofensywnie i do przodu. Dzięki takim spotkaniom chcemy pokazać, że poziom ekstraklasy się podnosi. Chcemy zaistnieć jako polski klub. Mam nadzieję, że odniesiemy zwycięstwo, bo naszym celem jest powrót do fazy grupowej europejskich rozgrywek. Chcemy, żeby te puchary wróciły na Bułgarską - powiedział skrzydłowy "Kolejorza" na konferencji prasowej.

 

Trener Dariusz Żuraw zwrócił uwagę, że jego zespół nie był rozstawiony przy losowaniu, a więc nie wystąpi w roli faworyta.

 

- Przyjechaliśmy jednak po to, żeby awansować do fazy grupowej. Jestem oczywiście świadom tego, że rozbudziliśmy nadzieje kibiców. Jutro nasz najważniejszy mecz, który zadecyduje, czy będziemy grali dalej w europejskich pucharach. Myślę, że to, co zobaczyliśmy do tej pory, pozwala nam optymistycznie patrzeć w przyszłość - podkreślił.

 

Gospodarze w poprzednim skróconym sezonie zajęli trzecie miejsce w lidze; w Belgii nie dokończono rozgrywek. W obecnym sezonie spisują się bardzo dobrze, wygrali sześć meczów i dopiero w ostatniej kolejce stracili pierwsze punkty remisując z Mouscron 1:1. W Lidze Europy piłkarze z Charleroi przebywali znacznie krótszą drogę, bowiem rozgrywki rozpoczęli dopiero od trzeciej rudy kwalifikacyjnej. Wyeliminowali w niej Partizana Belgrad, wygrywając u siebie 2:1 po dogrywce.

 

O sile ofensywnej Royal stanowią m.in. Irańczyk Kaveh Rezaei oraz reprezentant Madagaskaru Marco Ilaimaharitra. W belgijskim zespole ważną rolę odgrywa japoński pomocnik Ryota Morioka, który w przeszłości przez półtora roku grał w Śląsku Wrocław. Siłą zespołu jest jednak defensywa, w obecnym ligowym sezonie stracił on tylko trzy gole. Przeciwko wicemistrzom Polski nie zagrają kontuzjowani Massimo Bruno, Cristophe Diany oraz przebywający na kwarantannie Bułgar Iwan Goranow.

 

- Nie będę zdradzał szczegółów taktycznych, ale nasi przeciwnicy są zespołem bardzo doświadczonym, zorganizowanym i na pewno czeka nas trudne zadanie. Jestem jednak przekonany, że jeśli zagramy swoje, wykorzystamy słabsze momenty przeciwnika, to jesteśmy w stanie wygrać. Oczywiście mocno przeanalizowaliśmy rywala, ale skupiamy się na naszej grze i na tym, jak chcemy pokazać się na boisku - zaznaczył.

 

Lech z kolei w Belgii zagra w niemal najsilniejszym składzie bez rekonwalescentów - bramkarza Mickeya van der Harta oraz napastnika Filipa Szymczaka.

 

Dwa lata temu lechici zagrali w trzeciej rundzie kwalifikacji LE z zespołem z Belgii - przegrali dwumecz z KRC Genk 1:4. Żuraw wówczas pracował w zespole rezerw "Kolejorza".

 

- Pamiętam te mecze; Belgowie byli stroną dominującą. Wydaje mi się jednak, że dzisiaj gramy taką piłkę, która nie tylko jest atrakcyjna, ale też skuteczna. Szanujemy rywala, ale nie boimy się. Będziemy chcieli pokazać, że te poprzednie spotkania w europejskich pucharach nie były dziełem przypadku - podsumował szkoleniowiec.

 

Awans do fazy grupowej rozgrywek to nie tylko prestiż, czy promocja zawodników na arenie międzynarodowej. To też spory zastrzyk gotówki, za sam udział UEFA płaci blisko trzy miliony euro, a do tego dochodzą różnego rodzaju bonusy (za zwycięstwo, czy remis).

 

Transmisja meczu Royal Charleroi - Lech Poznań w czwartek w Polsacie Sport. Początek studia o 17:00. Pierwszy gwizdek dwie godziny później.

PN, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze