Po mistrzostwie Błachowicza: MMA to sport dla każdego

Sporty walki
Po mistrzostwie Błachowicza: MMA to sport dla każdego
fot. PAP
Robert Złotkowski z Janem Błachowiczem po powrocie z Abu Zabi

- Sporty walki poprawiają nie tylko fizyczność, ale także hartują nasze charaktery, pomagają zmierzyć się z codziennymi problemami, wyrzucić z siebie złą energię. Niezależnie od wieku. Była u mnie na zajęciach 66-letnia kobieta. Niezwykle aktywna, bardzo dobrze przyswajała moje uwagi. Na sport nigdy nie jest za późno. Wystarczy pasja, chęć – mówi Robert Złotkowski, jeden z trenerów Jana Błachowicza.

Przypomnijmy, od kilku dni Błachowicz nosi pas mistrza kategorii półciężkiej federacji UFC po znokautowaniu Dominicka Reyesa podczas gali w Abu Zabi. Czy za tym sukcesem popularność mieszanych sztuk walki będzie jeszcze większa? Ile nowych ludzi zapuka do drzwi miejsc, gdzie uprawia się MMA?


Przemysław Iwańczyk: Także dzięki Tobie Jan Błachowicz został mistrzem UFC. Także dzięki Tobie wszedł do panteonu polskich sportowców, którzy dokonali spektakularnych rzeczy. Jak wiele Was to kosztowało?


Robert Złotkowski: Trudno odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ jest to proces rozłożony w czasie. To nie tylko wydarzenie w Abu Zabi, ale wszystkie walki, także niepowodzenie jest przecież dobrym punktem do jeszcze cięższej pracy. Janek również przegrywał, musiał się później odgruzowywać z tego, otrzepać z kurzu, poprawić koronę i dalej iść do celu. Był w tym jak zwykle nieustępliwy. Ważne, że nie stracił w tym wszystkim kursu, zawsze miał na celu zdobycie pasa UFC.


Jak wiele czasu pochłonęły bezpośrednie przygotowania do tej walki?


Od momentu, kiedy dowiedział się o tej walce, a więc sześć-siedem tygodni. Pamiętajmy jednak, że nie startował od zera, nawet kiedy wypoczywał, robił to aktywnie. Nie ma możliwości, by po walce zrobił sobie totalny reset i zajął się innymi sprawami. Z reguły odpoczywa około tygodnia i wraca na salę treningową pomagać kolegom, którzy walczą w innych federacjach. Aktywny jest praktycznie non-stop; jeśli nie rower, to wycieczki górskie, itd.


Mieszane sztuki walki, jak sama nazwa wskazuje, to sport oparty na wielu konkurencjach. Ile osób musi stanąć w sztabie takiego sportowca jak Błachowicz, by go dobrze przygotować?


Jest head coach, który to wszystko spina. Są szkoleniowcy od stójki, zapasów, brazylijskiego ju-jitsu, przygotowania fizycznego. To wszystko musi wspólnie zagrać, by zawodnik osiągnął sukces. Do tego menedżer, który odciąża głowę Janka w przygotowaniach, by nie zajmował się rzeczami innymi niż trening. W naszym wypadku to się udaje, mamy naprawdę fajny team, który dobrze ze sobą współpracuje.


Jaka była w tym sukcesie Twoja rola?


Zajmuję się stójką, staram się więc przełożyć takie elementy jak boks, kick-boxing, muay thai przełożyć na MMA. Wszystkie uderzenia rękoma, nogami, łokciami, kolanami. Walka rozpoczyna się przecież w stójce, to jest ten początek, który trzeba sobie ustawić, a najlepiej – jak w przypadku Janka – zakończyć walkę także w stójce.


Na czym polega przewaga Błachowicza nad konkurentami?


Janek jest zawodnikiem kompletnym. Jest mistrzem świata muay thai, ma czarny pas w brazylijskim ju-jitsu, a do tego jest megasilny, jak to mawiają „Legendary Polish Power”. Ma z czego uderzyć, także w parterze jest niezwykle silny w porównaniu z innymi zawodnikami. Ma przy tym wszystkim głowę. On myśli i trenuje jak prawdziwy mistrz. Do walki o pas trzeba dorosnąć, dojrzeć, Janek z walki na walkę się rozwijał.


Wejście na szczyt to początek drogi, utrzymanie się na nim – nie będę odkrywczy – jest wiele trudniejsze. Jaki macie plan na Błachowicza?


Na razie odpocząć. Każdy zadaje mi pytanie: kiedy i z kim następna walka. Zawsze odpowiadam, że teraz trzeba się zregenerować. Okres pandemii, kiedy nie było walk, ta niepewność, kiedy dojdzie do kolejnej konfrontacji, kiedy będzie walka o tytuł, też była męcząca. Janek wiedział jednak, że jest na takim etapie, gdzie chce tylko batalii o pas, nie interesują go żadne inne konfrontacje po drodze.


Sądzisz, że po tym sukcesie Błachowicz będzie pretendował do tytułu sportowca roku 2020?


To przecież największy sukces w polskim MMA. Ok, była Joanna Jędrzejczyk wśród kobiet, ale żaden mężczyzna nie doszedł tak wysoko, w dodatku w wadze półciężkiej. Myślę, że jego sukces pociągnie do tego sportu rzeszę talentów, które także zechcą sięgać po swoje laury. Kiedyś takim impulsem dla mojego pokolenia był Marek Piotrowski, dzięki któremu wielu zaczęło uprawiać kick-boxing.


Spodziewasz się, że młodzi ludzie chętniej będą pukać do drzwi Twojego gymu marząc o karierze Błachowicza?


Oni już od dawna przychodzą. MMA ma bardzo ciekawy czas, sporty walki są coraz popularniejsze, praktycznie nie ma telewizji sportowej, która nie relacjonowałaby jakichś zawodów z tym związanych. Gale zza oceanu, lokalne wydarzenia, mamy wiele federacji, których zawodnicy chcą rozpychać się podczas międzynarodowych wydarzeń. Cieszę się niezwykle, że sztuki walki tak mocno weszły w nasz sportowy krajobraz, ludzie to po prostu uwielbiają.


Czego głównie potrzeba, by osiągać mistrzostwo w mieszanych sztukach walki? Parametry fizyczne, a może psychika przede wszystkim? A może to metryka ogranicza wszystko?


To sport jak każdy inny. Nie wszyscy zostaną zawodowcami. Nie każdy uczestniczy w maratonach, choć lubi biegać. Nie każdy, kto uprawia boks, dostanie pas mistrza świata. MMA to sporto ogólnorozwojowy, który daje tężyznę fizyczną.


Najstarszy kandydat na zawodnika MMA, który do Ciebie trafił, miał lat?


Była u mnie na zajęciach 66-letnia kobieta. Niezwykle aktywna, bardzo dobrze przyswajała moje uwagi. Na sport nigdy nie jest za późno. Wystarczy pasja, chęć.


Jak rozprawisz się ze stereotypem, że MMA to niebezpieczny sport, w który nie warto wpychać dzieci i młodzież. Takie opinia hamuje wielu rodziców.


Wszystko jest kwestią znalezienia odpowiedniego trenera, który właściwie poprowadzi zajęcia w zależności od wieku. Trener musi być wykształcony i przeszkolony. Pamiętajmy, że zajęcia dla dzieci odbywają się w formie zabawy. Jestem fanem judo od najmłodszych lat czy zapasów, ćwiczeń senso-motorycznych, które poprawiają koordynację ruchową, rozwijają całe ciało. Nie sporty tzw. uderzane, bicie po głowie. Niech dzieci będą sprawne na każdej płaszczyźnie, a dopiero później niech szukają sportów walki bardziej kontaktowych.


MMA dla każdego?


Nie tylko MMA. Sporty walki dla każdego. Poprawiają nie tylko fizyczność, ale także hartują nasze charaktery, pomagają zmierzyć się z codziennymi problemami, wyrzucić z siebie złą energię.

 

Całą rozmowę będzie można zobaczyć w magazynie „Atleci”, którego premierę zaplanowano na najbliższy weekend na sportowych kanałach Polsatu.

Przemysław Iwańczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze