Przemysław Iwańczyk: Czego chcemy się dowiedzieć w meczu z Finlandią?

Piłka nożna
Przemysław Iwańczyk: Czego chcemy się dowiedzieć w meczu z Finlandią?
Fot. PAP
Reprezentacja Polski zagra w środę z Finlandią.

Gdańska potyczka z Finami jest dla trenera Jerzego Brzęczka okazją do pozyskania kilku ważnych odpowiedzi, a także rozstrzygnięcia dylematów, które dotyczą zmienników galowej jedenastki Biało-Czerwonych. Najważniejsze z nich związane są z pomocnikami, a w przypadku Kamila Jóźwiaka ważą się nawet losy tego, czy zapracuje na pierwszy skład podczas Euro.

Jeśli prawdziwe okażą się przypuszczenia, że z trybun mecz obejrzy kapitan reprezentacji Polski Robert Lewandowski, można spodziewać się, że w ataku zobaczymy Krzysztofa Piątka. Choć ten czeka na gola w Hercie Berlin od czerwca, to jednak w Bundeslidze dostaje szansę – dwa razy jako podstawowy zawodnik, raz jako zmiennik. W ostatnim starciu z Bayernem Monachium wszedł z ławki i zaliczył asystę. To i tak o niebo lepiej niż Arkadiusz Milik, któremu wraz z zamykającym się okienkiem transferowym przepadła szansa na zmianę klubu, a w Napoli nie ma szans na grę. Są dwa rozwiązania, z czego to drugie mało prawdopodobne: albo stanie się on trzecim wyborem na pozycji napastnika w talii trenera Brzęczka, albo poprzez występy w kadrze selekcjoner pozwoli mu przetrwać trudne chwile i poprawić pozycję negocjacyjną w poszukiwaniu nowego klubu.

 

ZOBACZ TAKŻE: Finlandia, czyli umiejętności, które „zasklepiły” sukces!

 

Oczywista jest też sytuacja z bramkarzami, bo Wojciech Szczęsny dołączy do zespołu dopiero w czwartek, a przeciwko Finom ma grać któryś z tych golkiperów, którzy nie występują w starciach o punkty. I ma nim być Bartłomiej Drągowski.

 

Na tym sprawy oczywiste związane z personaliami się kończą, reszta to tylko przypuszczenia. Byłby jednak selekcjoner niekonsekwentny, gdyby w towarzyskiej potyczce nie dał szans wyróżniającym się w ekstraklasie młodym graczom, bohaterom zamykającego się w nocy z poniedziałku na wtorek czasu na zmianę klubów – Jakubowi Moderowi i Michałowi Karbownikowi. Obaj trafili do występującego w Premier League Brighton, obaj jako środkowi pomocnicy, ale sytuacja obu w kontekście kadry nie jest taka sama. Moder ma bowiem świetny czas w Lechu Poznań, potwierdzony osiągnięciami całego zespołu w pucharach, ale też indywidualną dyspozycją (gol i asysta w meczu z Piastem), Karbownik nie dość, że przeżywa gorycz odpadnięcia Legii z pucharów, to jeszcze w decydującym starciu z Qarabachem Agdam dostał tylko 24 minuty. W klubie Czesław Michniewicz widzi go jako pomocnika, Brzęczek z kolei powoływał go chyba jako obrońcę. I pewnie w tej roli możemy zobaczyć go na boisku, zwłaszcza że z powodu zakażenia koronawirusem nie ma już Macieja Rybusa.

 

Skoro o młodych mowa, trudno nie pochylić się nad innym byłym lechitą Kamilem Jóźwiakiem, który w zgodnej opinii ekspertów wykorzystał szansę w poprzednich dwóch meczach kadry. Tak naprawdę Jóźwiak może nawet myśleć o tym, czy swoją świetną postawą nie pracuje teraz na miejsce w podstawowym składzie. Zwłaszcza że Kamil Grosicki nie ma szans na grę w West Bromwich Albion, a konkurentów na boki pomocy w kadrze jest coraz więcej, biorąc pod uwagę i Jóźwiaka właśnie, i Damiana Kądziora, który przeniósł się do hiszpańskiego Eibar i dostał już cztery szanse z ławki, a nawet Sebastiana Szymańskiego czy Piotra Zielińskiego, bo tak ustawionych też już ich widzieliśmy.

 

Osobnym, jeśli chodzi o pomocników, jest przypadek Karola Linettego. Ma pewne miejsce w kadrze od lat, jego pozycja jako zmiennika jest ugruntowana, ale powinien wreszcie dostać szansę gry w większym wymiarze. Ostatni raz całe spotkanie rozegrał przeciwko Włochom przed dwoma laty, sześć z dziesięciu spotkań ostatnich eliminacji obejrzał wyłącznie z ławki, w czterech w ogóle nie dostał powołania. Mimo 23 spotkań w Biało-Czerwonych barwach, nazbierał zaledwie 1101 minut.

 

Kasper Hamalainen: Myślę, że to będzie trudny mecz dla Polaków!

 

Właśnie dla pomocników jest to kluczowy sprawdzian, w mniejszym stopniu dla obrońców, bo tu hierarchia jest jasna. Może poza bokami, gdzie u Brzęczka na dwie pozycje na bokach obrony rywalizuje trzech kluczowych dla niego graczy – obok Rybusa są to Bartosz Bereszyński i Tomasz Kędziora. Dopiero dalej jest Arkadiusz Reca i być może Karbownik, jeśli traktować go jako obrońcę. W środku nie ma siły, która wyparłaby Kamila Glika i Jana Bednarka, pozostaje otwartą kwestią, czy trzecim będzie Artur Jędrzejczyk (odesłany z powodu kontuzji), czy Sebastian Walukiewicz, którego dziś pewnie zobaczymy w pierwszym składzie.

 

Może nawet nie dzisiejsze spotkanie z Finami, a dopiero starcia o punkty z Włochami oraz Bośnią i Hercegowiną pokażą również, jak daleko sięgają plany selekcjonera. Jeśli dalekosiężnie spojrzy na swoją robotę, nie będzie się bał stawiać na młodych (Jóźwiak i Moder), którzy z każdym miesiącem powinni być coraz większą wartością dla reprezentacji. Jeśli jednak sprawy reprezentacji zajmują go doraźnie, z Finami zobaczymy teoretycznie rezerwowych, a później znów wybory trenera sprowadzą się do utartych, znanych nam już założeń.

 

Krótko mówiąc, patrzmy dziś na Jóźwiaka, Modera i Walukiewicza. To dla nich mecz z Finlandią jest prawdziwym sprawdzianem, choć każdy z nich jest w innej sytuacji i walczy o inne miejsce w reprezentacyjnej hierarchii.

Przemysław Iwańczyk, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie