Czesław Michniewicz: Marzę, aby udanie zakończyć pracę z reprezentacją

Piłka nożna
Czesław Michniewicz: Marzę, aby udanie zakończyć pracę z reprezentacją
fot. Cyfrasport
Czesław Michniewicz żegna się z młodzieżową reprezentacją Polski po ponad trzech latach pracy

We wtorkowym eliminacyjnym meczu piłkarskich mistrzostw Europy z Bułgarią Czesław Michniewicza po raz ostatni poprowadzi reprezentację Polski do lat 21. - Marzę, aby udanie zakończyć pracę z tą drużyną – przyznał 50-letni trener podczas konferencji prasowej w Gdyni. Właśnie w rodzinnym mieście Michniewicza szkoleniowiec pożegna się z drużyną.

Michniewicz przejął młodzieżówkę w lipcu 2017 roku, wtorkowy mecz z Bułgarią, który rozpocznie się o godzinie 18:00, będzie jego ostatnim w tej roli.

 

- Cieszę się, że wystąpimy w Gdyni. Wybierając to miejsce mieliśmy na uwadze, że rozgrywane w tym mieście mecze zawsze szczęśliwie się dla nas układały. Będzie wielu moich znajomych, będzie też okazja pokazać swoją drużynę w całej Polsce. Marzę, aby dobrze zakończyć pracę w reprezentacji U-21, ale na całkowite i szczegółowe podsumowanie przyjdzie jeszcze czas. Nie chcę bowiem podsumować czegoś, co się jeszcze nie skończyło – powiedział pochodzący z Gdyni i mieszkający w tym mieście szkoleniowiec, który jest jednocześnie trenerem Legii Warszawa.

 

W piątek Biało-Czerwoni przegrali 0:1 w Gornji Milanovacu z Serbią, ale jeśli odniosą we wtorek zwycięstwo, zapewnią sobie drugie miejsce w grupie.

 

- Przed nami bardzo ważne spotkanie, bo mamy świeżo w pamięci to co wydarzyło się w Serbii, gdzie przegraliśmy istotny mecz. Szansa na pierwsze miejsce jest niewielka, bo musimy kibicować nie tylko sobie, ale również Łotwie, która zagra u siebie we wtorek z pierwszą w tabeli Rosją. Dlatego skupiamy się na tym, co od nas zależy, a od nas zależy wszystko to, co wydarzy się we wtorek na stadionie w Gdyni. Liczymy na dobry mecz i na lepszą postawę niż w konfrontacji z Serbią. Liczymy, że pokażemy dobrą piłkę i osiągniemy korzystny wynik. Marzymy, aby wygrać to spotkanie - dodał trener.

 

Zobacz także: Czesław Michniewicz odejdzie ze stanowiska po meczu z Bułgarią

 

Kwalifikacje potrwają do listopada. W mistrzostwach Europy 2021, które odbędą się w Słowenii i na Węgrzech, weźmie udział 16 drużyn. Zapewniony udział mają gospodarze, awans wywalczą triumfatorzy każdej z dziewięciu grup oraz pięć najlepszych zespołów z drugich miejsc.

 

- Wcześniej się tym nie zajmowaliśmy, ale po porażce z Serbią zaczęliśmy liczyć punkty i zerkać na tabele. Wiele się może wydarzyć, bo grupy liczą pięć bądź sześć zespołów, zobaczymy kto zajmie ostatnie miejsce, bo z tymi drużynami punkty nie są uwzględnianie. Mogą też decydować bramki. Musimy zdobyć sześć punktów, żeby myśleć o zakończeniu tych eliminacje awansem i taka szansa na pewno jest. Wszystko jednak zależy od najbliższego spotkania z Bułgarią - stwierdził Michniewicz.

 

Trener podkreślił, że jego drużyna zmierzy się w Gdyni z bardzo wymagającym rywalem.

 

- Przeciwnik jest w dobrej dyspozycji, bo wygrał ostatnio z Serbią na wyjeździe i u siebie z Łotwą, minimalnie przegrał z Rosją. Znamy umiejętności Bułgarów, ale my też mamy młody i ciekawy zespół, bo wielu piłkarzy, którzy zaczynali z nami te eliminacje, stanowi dzisiaj o sile pierwszej reprezentacji. I taki też jest główny cel tej drużyny. Mamy jednak również małe cele, czyli wygrywanie kolejnych spotkań, aby zająć jak najwyższe miejsce w tabeli – zaznaczył. 

 

Zobacz także: Odwołano mecz reprezentacji Polski U-19 z Danią

 

15 listopada Polacy przegrali w Sofii 0:3, ale Michniewicz przekonuje, że tamta konfrontacja nie będzie punktem odniesienia przed wtorkowym rewanżem.

 

- W piłce młodzieżowej istotne są ostatnie spotkania, bo rok w futbolu na tym szczeblu to wieczność. W naszej kadrze sporo się zmieniło, nie ma wielu zawodników i trudno porównać mecz do meczu. Ważniejsze jest to, co wydarzyło się w ostatnim okresie i te spotkania były kluczowe w obserwacjach Bułgarów - ocenił.

 

Z powodu żółtych kartek we wtorek nie zagra prawy obrońca Robert Gumny, kontuzjowani są ponadto pomocnicy Patryk Dziczek i Przemysław Płacheta. Z kolei po pauzie za żółte kartki do składu wraca napastnik Patryk Klimala.

 

- Za Roberta zagra Karol Fila, który również prezentuje bardzo dobrą dyspozycję. To naturalny wybór. W sumie gramy bez siedmiu-ośmiu zawodników, bo część jest kontuzjowana, a najlepsi są już powoływani do pierwszej reprezentacji. Zatem ta drużyna spełniła swoje zadanie – podsumował.

 

17 listopada w ostatnim grupowym spotkaniu Polacy podejmą zamykającą tabelę Łotwę, którą na początku września 2019 roku w Jurmali pokonali 1:0. Gola strzelił wtedy Patryk Klimala. W zbliżającym się rewanżu z Łotyszami Biało-Czerwonych poprowadzi już nowy szkoleniowiec.

agb, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze