Od ofiary wojny do bośniackiego diamentu

Piłka nożna
Od ofiary wojny do bośniackiego diamentu
fot. PAP
Dżeko to od lat największy gwiazdor reprezentacji Bośni i Hercegowiny.

Wszyscy kibice tenisa znają historię Any Ivanović i Novaka Djokovića - dwojga przyjaciół, którzy trenowali na dnie opróżnianego na zimę basenu, w środku wojny bałkańskiej. Zahartowani arcytrudnym dzieciństwem, sięgnęli po latach po wielkoszlemowe puchary. W świecie piłki nożnej takich historii też jest sporo, a jedną z najbardziej dramatycznych jest ta Edina Dżeko.

Dżeko to od lat największy gwiazdor reprezentacji Bośni i Hercegowiny. Kiedyś strzelał gole dla VfL Wolfsburg i Manchesteru City, teraz - dla AS Roma. Od ofiary wojny do bośniackiego diamentu. Taką drogę - w skrócie - przeszedł Dżeko. W Bośni mówisz diament, myślisz Dżeko. W każdej gazecie nazwisko napastnika jest używane wymiennie ze słowem diament właśnie. Ta niesamowita historia zaczyna się w Sarajewie, gdzie dorastał. Jego rodzinny dom został zniszczony i przeniósł się z rodzicami do dziadków. Na niespełna 40 metrach kwadratowych żyło 15 osób. Wytchnieniem była dla Edina piłka nożna. W każdej wolnej chwili wychodził na położone niedaleko pole. Pewnego dnia mama uznała, że dziś zabawy z piłką nie będzie i zabroniła mu wyjść z domu. Edin - jak to dziecko - wpadł w histerię. Kilka minut później pole zostało zbombardowane. Zginęli jego koledzy. Dżeko przyznaje, że tego dnia matka po prostu uratowała mu życie. - Miałam po prostu dziwne przeczucie, wiedziałam, czułam, że nie powinien wychodzić na boisko. - wspominała po latach Belma Dżeko.

 

Zobacz także: Liga Narodów: Grad goli w Kolonii i wygrana Ukrainy z Hiszpanią

 

Rzadko mówi o dzieciństwie, ale kiedy już udziela na ten temat wywiadów, to są naprawdę dramatyczne. - Nasze życia były zdominowane przez wojnę. Każdy miał w rodzinie żołnierza, wszyscy stykaliśmy się ze śmiercią bliskich. Było trudno zdobyć jedzenie, zwykle nie starczało na trzy posiłki dziennie. Każdego dnia czułem strach. Płakałem. Wiedziałem, gdzie się chować, gdy słyszałem strzały i spadające bomby. Codziennie dziękuję Bogu, że to już przeszłość. Teraz niczego się nie boję - przyznał w wywiadzie dla Sarajevo Times.

 

Chyba po tej historii nikogo nie zdziwi, że Dżeko jest jednym z najbardziej aktywnych piłkarskich ambasadorów UNICEFu. Na oficjalnej stronie organizacji możemy przeczytać, czego życzy dzieciom na całym świecie - dorastania bez łez, bez bólu i bez chorób.

Justyna Kostyra, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze