Andrzej Kostyra: Niech żyje król Teofimo I

Sporty walki
Andrzej Kostyra: Niech żyje król Teofimo I
fot. Polsat Sport
Teofimo Lopez zaskoczył wszystkich.

Eksperci nie dawali mu szans. Na 20 w ankiecie The Ring, tylko dwóch przepowiadało jego zwycięstwo. Ale Teofimo Lopez zaskoczył wszystkich. Wygrał zdecydowanie z Wasylem Łomaczenko i zdobył absolutne mistrzostwo świata w wadze lekkiej i aż cztery pasy czempiona, wszystkich liczących się w boksie federacji: WBA, WBC, WBO i IBF i na dokładkę pas magazynu The Ring.

Teofimo osiągnął to w wieku 23 lat. Nikt przed nim nie zrobił tego tak młodo! Osiągnięcie Lopeza jest tym bardziej godne podziwu, że pokonał boksera, który osiągnął wcześniej tyle sukcesów, że gdybym chciał wszystkie opisać, wyszłaby z tego Trylogia Henryka Sienkiewicza. A więc krótko: dwukrotny złoty medalista olimpijski (Pekin i Londyn), najlepszy bokser IO w Londynie, dwukrotny mistrz świata, złoty medalista i najlepszy zawodnik ME w Liverpoolu, mistrz świata juniorów, mistrz Europy kadetów. 396 zwycięstw na amatorskich ringach i tylko 1 przegrana (2 razy pomszczona). Na zawodowych ringach też tylko jedna przegrana, z rywalem który miał nadwagę. Przez wielu uważany za najlepszego współczesnego boksera bez podziału na kategorie wagowe.

 

Loma ma przydomek High Tech (nadany mu po IO w Londynie, bo pokazywał tam najwyższą technologię boksu). Ale w sobotę w MGM Grand w Las Vegas High Tech był Amerykanin, który startował na IO w Rio i odpadł tam w pierwszej turze, przegrywając z Francuzem Sofiane Oumihą (nawiasem mówiąc trwają pertraktacje o zatrudnieniu go w polsko-angielskiej grupie bokserskiej Queensberry - gdyby nie pandemia prawdopodobnie wystąpiłby na zamku w Gniewie).

 

Lopez rozegrał ten pojedynek genialnie taktycznie: - Mogę mocno bić, mogę przyjąć cios i oddać. Musiałem wywierać na niego presję, trzymać go na dystans jabem (lewy prosty) i nie dać mu możliwości ustawienia. I za każdym razem jak chciał rzucić jakiś cios, miałem coś dla niego w zanadrzu, kontrowałem go. Wiedziałem, że nie boksował 14 miesięcy i musi minąć dużo czasu zanim złapie rytm walki – mówił po walce Lopez.

 

ZOBACZ TAKŻE: Wielki Teofimo! Sensacja na ringu w Las Vegas!

 

Statystyki ciosów potwierdzają dominację Amerykanina. Lopez wyprowadził 659 ciosów, 183 w celu. Łomaczenko odpowiednio (321/141). Lopez zadał 148 ciosów silnych, Loma tylko 78.

 

Po walce Łomaczenko nie mógł się pogodzić z przegraną. Oceniał, że był lepszy. Ale chyba wielkie ego przeszkadza mu w chłodnej ocenie. Był gorszy. Przespał początkowe rundy, W 1 starciu – zadał tylko 1 celny cios, w 2-5, w 3-2, w 4-5, w 5-5, w 6-7. Jeśli liczył, że w końcówce walki załatwi Lopeza, to się przeliczył.

 

Komentujący ze mną w Polsacie Sport tę walkę Przemysław Saleta wytypował remis, ale - jak sam przyznał – punktował sercem będąc za Łomaczenko i wszystkie wyrównane rundy dawał Lomie. Sędziowie widzieli odmiennie: 116-112, 117-111 i 119-109. - Ten trzeci sędzia, który punktował 119-109 (Julie Lederman) powinien zostać zdyskwalifikowany - stwierdził promotor walki Bob Arum. I ma rację.

 

Co będzie dalej z Lopezem? Już przeszedł do historii boksu. Siłą ciosu przypomina mi Roberto Durana, pewnością siebie Muhammada Alego. Gdy Ali zdobywał pierwsze mistrzostwo świata zwyciężając Sonnyego Listona, też dziennikarze przed walką nie dawali mu szans. Na 46 ankietowanych, 43 stawiało na Listona, a jeden z nich Jo Nichols z New York Times odmówił obsługi walki uznając ją za „Miss match”. Ale Ali bezczelnie zapowiadał, że wygra i… wygrał. Lopezowi też niewielu dawało szansę na zwycięstwo, ale zapowiadał że wygra i… wygrał.

 

ZOBACZ TAKŻE: Po wygranej Lopeza: Punktacja zaskoczeniem, gratulacje od prezydenta

 

Rewanż? Niewykluczony. Miejmy nadzieję, że już w nowej rzeczywistości - po pokonaniu pandemii, w pełnej kibiców MSG czy MGM Grand.

Andrzej Kostyra, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze