PKO Ekstraklasa: Legia Warszawa wygrała ze Śląskiem Wrocław

Piłka nożna
PKO Ekstraklasa: Legia Warszawa wygrała ze Śląskiem Wrocław
fot. PAP
Tomas Pekhart strzela jak natchniony, Legia wygrywa i wraca do czołówki

Legia Warszawa wygrała ze Śląskiem Wrocław 2:1 (0:0) w zaległym meczu 5. kolejki PKO Ekstraklasy. Piłkarze ze stolicy odnieśli drugie z rzędu zwycięstwo, drugie nad drużyną z Dolnego Śląska. W niedzielę pokonali KGHM Zagłębie Lubin. Tego samego dnia wrocławianie ulegli w Płocku Wiśle, "wypadu" na Mazowsze nie mogą więc uznać za udany. W środę jedną z bramek dla Legii zdobył Tomas Pekhart, który prowadzi w klasyfikacji strzelców.

Trener Legii Czesław Michniewicz ma nadzieję na serię zwycięstw swoich piłkarzy, którzy powoli odrabiają ligowe zaległości. W kontynuowaniu passy po wygranej 2:1 Zagłębiem miało pomóc wystawienie tego samego składu co w niedzielę.

 

Od pierwszego gwizdka sędziego oba zespoły próbowały stosować wysoki pressing, gra była dość szybka, ale chaotyczna. Długo najgroźniej pod bramkami było po stałych fragmentach gry, jak w 11. minucie, kiedy najlepszy obecnie ligowy strzelec źle "skontrował" piłkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Filipa Mladenovica.

 

Kwadrans później tor lotu piłki po kornerze źle obliczył bramkarz gości, ale po tym jak się z nią minął, źle uderzył Igor Lewczuk.

 

W 37. minucie w słupek trafił z pola karnego Michał Karbownik, a sześć minut później legionistom zabrakło pomysłu na wykończenie kontry i strzał Pawła Wszołka obronił Matus Putnocky.

 

Pozytywy po stronie Śląska w pierwszej połowie to jedynie akcja z siódmej minuty, kiedy Artura Boruca pokonał głową Erik Exposito, ale hiszpański napastnik był na niewielkim spalonym.

 

ZOBACZ TAKŻE: Puchar Ligi Mistrzów zwiedził Warszawę

 

Wszystko zmieniła już pierwsza minuta po przerwie. Przed polem karnym Śląska piłka trafiła pod nogi Josipa Juranovica i Chorwat mierzonym strzałem lewą nogą zdobył pięknego gola, pierwszego na polskich boiskach.

 

Po objęciu prowadzenia Legia osiągnęła sporą przewagę, ale długo brakowało "stempla" w postaci drugiego trafienia, choć m.in. Pekhartowi zabrakło w jednej sytuacji niewiele. W 73. minucie zapoczątkował on kontrę gospodarzy, Brazylijczyk Luquinhas przebiegł z piłką pół boiska, dograł w pole karne niezbyt dokładnie, ale słowacki bramkarz praktycznie wyrzucił ją wprost pod nogi nadbiegającego Czecha, który strzelił swojego siódmego gola w sezonie.

 

Gdy wydawało się, że gospodarze w pełni kontrolują wydarzenia na boisku Artur Jędrzejczyk tak niefortunnie podawał wszerz boiska, że piłkę przejął rezerwowy Fabian Piasecki i w sytuacji sam na sam z Borucem zdobył kontaktową bramkę.

 

Na więcej legioniści Śląskowi już nie pozwolili, a sami mieli jeszcze dwie szanse na podwyższenie rezultatu, ale nie wykorzystali ich rezerwowi Joel Valencia oraz Rafael Lopes.

 

ZOBACZ TAKŻE: Lech zagra z Benfiką przy prawie pustych trybunach

 

Mistrz Polski po raz pierwszy w tym sezonie wygrał dwa ligowe spotkania z rzędu. Z 12 punktami i jednym meczem zaległym awansował na czwartą pozycję w tabeli. Śląsk pozostał z 10 i jest szósty.

 

- Często śmieję się, że 2:0 to niebezpieczny wynik, ale u nas nie było nerwowości nawet po golu na 2:1. Śląsk to stabilna drużyna, która potrafi świetnie wyprowadzić kontrę, wykorzystać też stałe fragmenty gry, do tego dobry bramkarz, bardzo doświadczeni obrońcy, mocny środek pola. Ma wiele atutów, więc cieszę się, że nasza gra na jej tle wyglądała bardzo dobrze - powiedział po meczu trener Legii.

 

Komplementów nie szczędził też szkoleniowiec Śląska Vitezslav Lavicka.

 

- Wynik jest oczywiście rozczarowujący. Graliśmy przeciw drużynie, która ma jakość i swój styl. Chcieliśmy wygrać i dopóki trzymaliśmy się założeń, gra była wyrównana. Po rozpoczęciu drugiej połowy bardzo szybko straciliśmy bramkę, Legia stała się jeszcze bardziej aktywna. Potem straciliśmy drugiego gola, ale nie poddaliśmy się i walczyliśmy do końca. Po zmianach daliśmy impuls w ofensywie, mieliśmy z przodu trochę świeżej krwi. Gratuluję Legii, która dziś okazała się od nas lepsza - podsumował trener.

 

Legia Warszawa - Śląsk Wrocław 2:1 (0:0)

 

Bramki: Josip Juranovic (46), Tomas Pekhart (73) - Fabian Piasecki (81).

 

Żółte kartki: Bartosz Slisz - Mark Tamas.

 

Legia Warszawa: Artur Boruc - Josip Juranovic, Igor Lewczuk, Artur Jędrzejczyk, Filip Mladenovic - Paweł Wszołek, Bartosz Slisz, Walerian Gwilia (77. Domagoj Antolic), Michał Karbownik (82. Rafael Lopes), Luquinhas - Tomas Pekhart (90. Joel Valencia).

 

Śląsk Wrocław: Matus Putnocky - Piotr Celeban, Mark Tamas, Wojciech Golla, Dino Stiglec - Lubambo Musonda (75. Piotr Samiec-Talar), Krzysztof Mączyński, Waldemar Sobota (75. Maciej Pałaszewski), Mateusz Praszelik (66. Marcel Zylla), Robert Pich (76. Bartłomiej Pawłowski) - Erik Exposito (66. Fabian Piasecki).

 

Sędzia: Sebastian Jarzębak (Bytom). Mecz bez udziału publiczności.

PAP, WŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze