"Pocałunek śmierci" ze skomasowaną jesienią. Lech będzie cierpieć

Piłka nożna
"Pocałunek śmierci" ze skomasowaną jesienią. Lech będzie cierpieć
fot. PAP
Lech Poznań przegrał z Benfiką Lizbona 2:4 w Lidze Europy.

Zachwyt po „stylowej” porażce Lecha Poznań w Lidze Europy z Benficą Lizbona miesza się – jak to u nas – z jego krytyką – na szczęście rzadszą, że za co tu chwalić, skoro punkty odleciały razem z „Orłami” do Lizbony. Złowieszcze opinie na temat „Kolejorza” potęgują też ekstraklasowe rezultaty.

Przed tygodniem porażka w Białymstoku, teraz wywalczony niemal na ostatniej prostej remis z Cracovią i to przy Bułgarskiej. Fakt, bez Pedro Tiby i w dość zmienionym składzie ale dodatkowych bonusów za tego typu okoliczności nikomu się nie przyznaje. Na chwilę obecną wicemistrz Polski jest na 10-tym miejscu w lidze. Do lidera Rakowa Częstochowa traci już 10 „oczek”, choć ma jedno zaległo spotkanie. A za chwilę za nami będzie już 1/3 rozgrywek…

 

Zobacz także: PKO BP Ekstraklasa: Lech Poznań wyszarpał remis w starciu z Cracovią

 

Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że w tym ściśniętym do granic możliwości sezonie „trzeszczeć w posadach” będą nawet najmocniejsi w Europie, którzy dysponują dużo szerszymi składami niż kluby znad Odry i Wisły. „Normalnie” między meczami Ligi Mistrzów i Ligi Europy są dwa – trzy tygodnie przerwy. Teraz połowę fazy grupowej rozegramy między 20 października a 5 listopada. Trudno się dziwić, że ktoś może być lekko podmęczony. A Lech przecież jest na to skazany jak nikt inny w Polsce. Pytania w stylu „co się wydarzy w Poznaniu, jeśli w lidze zespół zajmie miejsce nie dające prawa do gry w Europie?” oczywiście jest zasadne. Ale czy w związku z tym, mamy mieć do poznaniaków uwagi, że tak dużo dają z siebie w Europie? Niedawno nie mogliśmy się doczekać na awans do grupy i skupialiśmy się na „szyderce” przypominając Dudelange, Sheriffa Tyraspol, Stjarnan, Dunajską Stredę i FK Rigę. Dziś nie narzekajmy na to, że Lech grając z odwagą i polotem dał sobie wbić 4 gole Benfice. Pewnie, że 0-1 czy 0-2 wyglądałoby lepiej niż 2-4 ale tylko wizualnie. Punktów i tak by nie było. Istotne jest to, że ta drużyna ma to we krwi, że chce grać w piłkę. A przecież to drugi po wyniku element sensu uprawiania tej dyscypliny. Wielu ekspertów, także naszej stacji, powtarza, że „dobry futbol w końcu się obroni”. Oby szybciej niż później.

 

Wszyscy wiemy, że od nowego sezonu tylko mistrz kraju - jeżeli nie przebrnie na jakimś etapie eliminacji do Champions League - może znaleźć się w grupie Ligi Europy. Reszta powalczy jedynie o Conference League. Ale dzieje się tak właśnie przez „Dudelanże i Rygi”. Odbudowa naszej pozycji w Europie nie będzie wcale szybkim procesem. „Kolejorz” w tym celu już coś zaczął robić. I doskonale wie, że w związku z tym w obecnym skomasowanym przez koronawirus sezonie będzie musiał cierpieć bardziej niż inni, którzy „pocałunkiem śmierci” zostali obdarowani wcześniej.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze