Wojtala przed meczem Lech - Standard: Z ładnych porażek nie ma punktów i kasy

Piłka nożna
Wojtala przed meczem Lech - Standard: Z ładnych porażek nie ma punktów i kasy
Fot. Cyfrasport
Paweł Wojtala przed meczem ze Standardem: Lech już w kwalifikacjach pokazał, jak gra się w ofensywie, o to jestem więc spokojny. Liczę na poprawę ze strony obrońców. Jeśli tu będzie skok jakościowy, o wynik jestem spokojny.

Lech ma pewną przewagę, jaką jest doświadczenie w grze z drużynami z Belgii. To przecież dzięki wyjazdowej wygranej z Charleroi awansował do fazy grupowej. Przypomnijmy, że tamten przeciwnik był wówczas i do dziś pozostaje liderem rozgrywek. Czekam na poprawę gry w obronie i o wynik jestem spokojny - mówi Paweł Wojtala, były piłkarz Lecha, reprezentacji Polski, członek zarządu PZPN. Transmisja meczu Lech Poznań - Standard Liege w Polsacie Sport Premium 1.

Przemysław Iwańczyk: Mam wrażenie, że wyczekiwanie kibiców na mecz Lecha Poznań ze Standardem Liege jest jeszcze większe niż w dwóch wcześniejszych spotkaniach. Teraz chodzi o to, by "Kolejorz" nie tylko ładnie grał, ale żeby też wygrał.

 

Paweł Wojtala: Atmosfera byłaby zupełnie inna, gdyby kibice mogli usiąść na trybunach. Funkcjonujemy jednak w trudnych realiach, trzeba się z tym pogodzić. Istotnie, każdy czeka, bo czwartkowy mecz zdecyduje, jak potoczą się losy poznaniaków w grupie. Przestrzegałbym jednak przed myśleniem, że będzie to proste zadanie, bo kapitan rywali doznał poważnej kontuzji, a kilku graczy, w tym dwóch ważnych obrońców wyeliminował COVID. Dokładnie tak samo pomyślą Belgowie, że nic łatwiejszego niż Lech ich w tej grupie nie spotka. Wychodzi więc na to, że mamy potyczkę niezwykle ważną, w której tylko zwycięzca będzie usatysfakcjonowany, a podział punktów nie zadowoli nikogo.

 

Lech ma pewną przewagę, jaką jest doświadczenie w grze z drużynami z Belgii. To przecież dzięki wyjazdowej wygranej z Charleroi awansował do fazy grupowej. Przypomnijmy, że tamten przeciwnik był wówczas i do dziś pozostaje liderem rozgrywek.

 

Drużyna Dariusza Żurawia już pięknie przegrywała. Mam wrażenie, że to taki polski syndrom, gdzie wydaje się naszym klubom, że niewiele ich dzieli od Europy, ale jednak przegrywają. Z ładnych porażek nie ma punktów, dziś Lech musi zagrać na przełamanie, inaczej rozpoczną się surowe oceny.

 

Czy prawdziwa jest teza, że polskie kluby nie umieją grać na kilku frontach? Lech zaskakuje pozytywnie w pucharach, a w ekstraklasie jest dopiero dziesiąty. Skąd się to bierze?

 

Trudno to pogodzić, kadry polskich zespołów nie są tak szerokie i jakościowe. Weźmy Lecha z poniedziałkowego meczu Fortuna Pucharu Polski. Grał z drugoligowym Zniczem Pruszków i wygrał zaledwie 3:2. Nie ma znaczenia, w jakim składzie wystąpił, nie widzieliśmy drużyny, która jest pewna swego i łatwo zwycięża. Inna sprawa, że polskie kluby nie są przyzwyczajone do gry co trzy dni. Nawet w lidze grając w środku tygodnia z trudem utrzymują formę. Lech doświadcza w tym sezonie tego samego.

 

Na czym polega fenomen Lecha, że nawet ci, którzy nie są wytrawnymi fanami, dyskutują o poznańskim zespole?

 

Lech doczekał się i mocno pracował na to. Znalazł tożsamość, stanowczo stawiając na młodych ludzi, ograniczając zagraniczne transfery. Zbiegło się to z jakością pokoleniową wchodzących do drużyny nastolatków. Jest w tym pewien znak firmowy, bo przecież z ludzi, którzy przeszli szkolenie w Poznaniu, można by zestawić bardzo silną reprezentację Polski. Teraz owoce tej roboty są widoczne, ale Lech już wcześniej skutecznie pracował z młodzieżą.

 

ZOBACZ TAKŻE: Absurdalna transmisja meczu w Szkocji!

 

Pozostaje mieć nadzieję, że ta tendencja się utrzyma, nie będzie jednorazowym wyskokiem to, co obecnie oglądamy. Przecież naturalną sprawą jest, że ci najbardziej rokujący rozjadą się wkrótce po Europie, trzeba będzie znaleźć dla nich następców. Jestem spokojny, bo kolejka gotowych do wprowadzenia jest całkiem spora. Najważniejsza jest ciągłość szkoleniowa, a tej w Lechu nie zabraknie.

 

Już teraz w pierwszej reprezentacji jest ośmiu graczy, którzy pobierali nauki w Poznaniu…

To dowód uznania dla pracy, o której rozmawialiśmy, a także potwierdzenie słuszności obranego kierunku. Tak jeśli idzie o metodologię szkolenia, jak i wybory młodych ludzi, którzy decydują się przyjść do poznańskiej akademii. Tak powinni postępować wszyscy, by nie kupować z zagranicy, a szkolić swoich. Proces szkolenia musi być podporządkowany pierwszej drużynie.

 

Na co Lech powinien przeznaczyć około 100 mln zł, jakie zarobił na awansie do Ligi Europy oraz za transfery Roberta Gumnego, Kamila Jóźwiaka i Jakuba Modera? punkty?

 

Trzeba rozsądnie zagospodarować te pieniądze, ale jestem spokojny, widząc inwestycję w centrum badawczo-rozwojowe we Wronkach, gdzie ma siedzibę akademia. Wkład własny w tę inwestycję wynosi około 25-30 mln zł, więc już tu mamy pewność słusznie zagospodarowanych środków. Sporo pochłonie bieżące funkcjonowanie, ale nie wahałbym się pozbierać najbardziej rokujących chłopaków w Polsce w przedziale wiekowym 15-18 lat i zająć się ich szkoleniem. Praca z nimi zapewni ciągłość tego procesu, który obserwujemy.

 

Na koniec zapytam, jak Lech powinien zagrać ze Standardem. By znów cieszyć oko, ale by były z tego punkty.

Lech już w kwalifikacjach pokazał, jak gra się w ofensywie, o to jestem więc spokojny. Liczę na poprawę ze strony obrońców. Jeśli tu będzie skok jakościowy, o wynik jestem spokojny.

 

 

Transmisja meczu Lech Poznań – Standard Liege od godz. 18.45 w Polsat Sport Premium 1

 

Oglądaj na żywo największe europejskie gwiazdy piłki nożnej i ekscytujące zmagania najlepszych europejskich drużyn – fazy pucharowe Ligi Mistrzów UEFA i Ligi Europy UEFA 2020/2021 na kanałach Polsat Sport Premium 1 i Polsat Sport Premium 2, w Cyfrowym Polsacie, Plusie i IPLI. Prestiżowe rozgrywki dostępne są w telewizji, na komputerach, smartfonach i tabletach.

Przemysław Iwańczyk, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze