Kowalski: Ani planu, ani walki. Kompromitacja we Włoszech

Piłka nożna
Kowalski: Ani planu, ani walki. Kompromitacja we Włoszech
Fot. PAP
Reprezentacja Polski przegrała 0:2 z Włochami w meczu Ligi Narodów.

Czy jesteśmy tak dobrzy, jak w meczach z Finlandią, Bośnią, Ukrainą czy tak słabi jak w meczu z Włochami, który powinniśmy przegrać 0:5? Wydaje się, że prawda leży pośrodku. Po październikowych spotkaniach, które dały nam wiele nadziei nawet na walkę o awans do finału Ligi Narodów piłkarze Jerzego Brzęczka zostali brutalnie sprowadzeni na ziemię. Wydaje się, że rozegrali najgorszy mecz za kadencji obecnego selekcjonera.

Tego po prostu nie dało się oglądać. Polacy, którzy w przeciwieństwie do gospodarzy nie mieli żadnych kłopotów kadrowych, nie stworzyli w całym meczu ani jednej sytuacji bramkowej. Dawno w Lidze Narodów w najlepszej Dywizji A jeden zespół nie stłamsił aż tak drugiego. Sędzia powinien podyktować jeszcze dwa rzuty karne dla gospodarzy i wyrzucić z boiska Roberta Lewandowskiego za uderzenie rywala łokciem. Jedynym naszym zawodnikiem, który grał do przodu w pierwszej koszmarnej połowie był bramkarz Wojciech Szczęsny. Najczęściej podawał do Arkadiusza Recy, który błyskawicznie tracił piłkę. Trener Brzęczek nie trafił ze składem, wystawiając na skrzydłach Kamila Jóźwiaka i Sebastiana Szymańskiego. Włosi nie dawali im praktycznie dotknąć piłki. Bezradny był Karol Linetty. Grzegorz Krychowiak, który sprokurował rzut karny, wciąż jest bez formy Prawdopodobnie najlepszy obecnie napastnik świata Robert Lewandowski miotał się bezradnie pomiędzy rywalami, czekając na jakiekolwiek wsparcie. Rewelacja ostatnich miesięcy Jakub Moder, który z parteru błyskawicznie wszedł na dziesiąte piętro w piłkarskiej hierarchii zorientował się, że jest zbyt wysoko i zaczęły mu się trząść nogi. Widać było, że pękł fizycznie.


ZOBACZ TAKŻE: "
Zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy klasową drużyną". Lewandowski po meczu z Włochami

 

Właśnie ta słabość fizyczna naszej drużyny była największą zagadką. Brzęczek wystawił przecież jedenastu innych zawodników, niż kilka dni wcześniej z Ukrainą. Wszyscy byli wypoczęci, a tak naprawdę stali i przyglądali się na rozpędzonych rywali. Widać było, że brakuje Jacka Góralskiego, który dodawał we wcześniejszych grach charakteru i jakości sportowej w środku pola. W przerwie Brzęczek zrobił personalną korektę i Góralski przez moment nawet poderwał drużynę, ale później błyskawicznie dostał dwie żółte kartki i wyleciał z boiska, zamykając sprawę wyniku spotkania.

 

Owszem, można mieć do niego duże pretensje, bo zwłaszcza przy pierwszym idiotycznym faulu od razu powinien dostać czerwoną kartkę i mimo upływających lat wciąż nie może się wyzbyć nawyków boiskowego zabijaki, ale... przynajmniej on jako jedyny spośród naszych graczy zaproponował Włochom walkę. Poprzepychał ich, poprzestawiał, pokazał, że można z nimi pograć w piłkę, dał sygnał do ataku. Niestety, nie spotkał się ze zrozumieniem. Reszta wolała człapać.

 

ZOBACZ TAKŻE: Włochy - Polska 2:0. Skrót meczu (WIDEO)

 

Rozczarowanie to najdelikatniejsze określenie uczuć po blamażu z Włochami. Ale można odnieść wrażenie, że mimo wszystko taki mecz się przyda. Po raz kolejny wskazał nam nasze ubóstwo piłkarskie w starciach z czołówką europejską. Owszem, raz na jakiś czas możemy urywać punkty nawet takim drużynom, ale nie na stojąco. Tylko wtedy, kiedy trener ma dobry plan, a jego gracze wzniosą się na swoje wyżyny. We Włoszech nie było ani jednego ani drugiego.

 

Cezary Kowalski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze