Henryk Kasperczak o Brzęczku: Cel zrealizował, pozwólmy mu budować!

Piłka nożna
Henryk Kasperczak o Brzęczku: Cel zrealizował, pozwólmy mu budować!
Fot. Cyfrasport
Kasperczak: Brzęczek, jak dotąd realizuje postawione mu cele. Na mistrzostwa Europy awansował, z Ligi Narodów, choć ostatnie dwa mecze przegraliśmy, nie spadł. Rozliczmy go po Euro, ewentualnie po eliminacjach do mistrzostw świata, ale nie teraz, bo to nie ma sensu

Rozliczajmy trenera kadry z zadań. Na mistrzostwa awansował, więc dajmy mu spokojnie dokończyć budowę, a potem oceniajmy. Wymagajmy też więcej od zawodników, bo to im brakuje jakości, która nie pozwala wygrywać z mocnymi – mówi Henryk Kasperczak, jedna z legend polskiej piłki.

Dariusz Ostafiński, Polsat Sport: Przed meczem Ligi Narodów z Holandią czytałem w mediach społecznościowych: dobrze, jak Holendrzy nam dołożą, bo może wreszcie zwolnią trenera Brzęczka i reprezentacja zacznie grać. Takie to proste?


Henryk Kasperczak, wybitny piłkarz i trener:

Henryk Kasperczak w czasach prowadzenia Wisły Kraków
Henryk Kasperczak w czasach prowadzenia Wisły Kraków

Najlepiej by było, jakby w tej kwestii wypowiadali się wyłącznie ci, co podejmują decyzje, a wszystkie karty w rękach ma prezes Zbigniew Boniek. Nie powiem, że Jerzy Brzęczek powinien odejść. Powiem za to, że reprezentacja gra w kratkę, że z zespołami będącymi na naszym poziomie wygrywamy, od tych mocnych dostajemy baty. Jesteśmy za silni na słabych, a za słabi na możnych, to taka generalna obserwacja. Nie może być jednak tak, że w październiku mamy euforię, że zachwycamy się, rzucając hasła: świeża krew i tak dalej, a teraz nagle wszystko jest do kitu i zwalniamy.


Uwielbiamy skrajności.


Zdecydowanie tak, ale w sporcie tak nie powinno być. Wpadamy z jednej skrajności w drugą, zamiast spokojnie się zastanowić, na czym polega nasz problem. Może wewnątrz kadry są jakieś niesnaski, które powodują, że zawodnicy nie są zadowoleni? Może przeszkadza coś innego? Ja tego nie wiem. Mam natomiast przekonanie, że nie możemy wciąż tylko spłycać wszystkiego do osoby trenera. Trzeba też powiedzieć, że dużą odpowiedzialność za wyniki ponoszą piłkarze.

 

Jeśli atakujemy selekcjonera za to, że nie potrafimy wygrywać z mocnymi, to zaatakujmy za to samo zawodników. Zapytajmy ich, co jest grane. Patrząc na ostatnie mecze, można dojść do wniosku, że być może polskim piłkarzom brakuje tej jakości, która przy słabszych przeciwnikach nie gra roli, ale jest kłopotem, gdy rywal jest z górnej półki.


U nas już od dawna jest tak, że trenerzy się zmieniają, jakby to oni byli największym problemem, albo dlatego, że tak prościej, a wyników nie ma.

 

To ja teraz wrócę do przeszłości, do złotej drużyny Kazimierza Górskiego. Zanim on to przejął, to też była dziura w polskiej piłce. Zaczęła się jednak budowa, wygraliśmy złoto na olimpiadzie w Monachium, potem trener zrobił korekty i zagraliśmy jeszcze lepiej na mundialu. Wtedy nie baliśmy się grać z tymi najsilniejszymi. Śmiem twierdzić, że gdyby nie deszcz, to z Niemcami też byśmy wygrali. A teraz powiem rzecz najważniejszą, trener Górski dostał jednak pewien kredyt zaufania. Była większa cierpliwość niż obecnie.


Teraz tego brakuje?


Zdecydowanie. Zwłaszcza że akurat teraz trener Brzęczek jest w takim okresie, że osiągnął cel, bo drużyna awansowała do finałów mistrzostw Europy i on szuka nowych rozwiązań. Wie, co ma, ale próbuje czegoś innego. Z różnym skutkiem. To jest taki czas eksperymentów, więc powinniśmy się temu przypatrywać z większym spokojem. Zawsze będę bronił trenerów za pracę w okresie selekcji, bo ja wiem, jak to wygląda i że to jest taki etap potknięć.

 

ZOBACZ TAKŻE: Hiszpanie gotowi na wygranie Euro 


Najważniejsze są cele.


Tak, a te cele Brzęczek, jak dotąd realizuje. Na mistrzostwa Europy awansował, z Ligi Narodów, choć ostatnie dwa mecze przegraliśmy, nie spadł. Rozliczmy go po Euro, ewentualnie po eliminacjach do mistrzostw świata, ale nie teraz, bo to nie ma sensu. Prezes Boniek, tak czytałem, powiedział, że on zdania w kwestii selekcjonera nie zmieni, że go nie zwolni. Mówią, że Boniek nie chce się przyznać do błędu, ale ja się pytam: jakiego błędu? Jedziemy na Euro, a Liga Narodów to tylko lepsza wersja spotkań towarzyskich, które służą selekcji i lepszemu przygotowaniu do mistrzostw.


Czyli dochodzimy do wniosku, że Brzęczek nie jest problemem polskiej piłki i tej reprezentacji.


Myślę, że z nami Polakami jest tak, że, jak się na kogoś bardzo uprzemy, to od razu chcemy go zniszczyć. Decyzja Bońka jest jednak dobra, idźmy dalej z tym trenerem, któremu zaufaliśmy i który zrealizował cel, a teraz kończy budowę drużyny na finały mistrzostw Europy.


Jeszcze wiosną było tak, że wielu ekspertów domagało się przedłużenia kontraktu Brzęczka, a dziś te same osoby go zwalniają.


Media, które nie kochają PZPN, są na kontrze. Powtórzę jednak, że skrajności są złe. Teraz nie jest moment ani na zmianę trenera, ani na przedłużanie kontraktu. Rozliczajmy z zadań, a kolejnym, jak dla mnie, będzie takie, by dobrze wypaść na mistrzostwach Europy.


Wciąż pana pytam o trenera, a czy mamy piłkarzy, którzy dają nam prawo do marzeń o dobrym wyniku?


Materiału na pewno nam nie brakuje. Idzie pokolenie perspektywicznych zawodników, są tacy, którzy już się w tej kadrze sprawdzili. Mamy piłkarzy, którzy występują w dobrych klubach zagranicznych.


Mamy Lewandowskiego.


Mamy, ale nie możemy wciąż tylko wymagać od niego, że rozwiąże wszystkie nasze troski. Nie możemy liczyć wyłącznie na niego, bo on raz zdecyduje o wyniku, a innym razem nie. Dlatego dobrze, że w tych ostatnich meczach trener próbował innych. Swoją drogą, to Lewandowski przeżywa trudny okres. Jest medialnie bardzo rozchwytywany, a to nie jest dla sportowca dobre. On tego nie robi specjalnie, to inni pchają go na świecznik, ale moim zdaniem, to sprawia, że jego głowa nie jest skupiona na graniu w piłkę. Jak jeden zawodnik ma na głowie klub, reprezentację i jeszcze tę całą otoczkę, to mu przeszkadza w byciu na topie.


Ciężko będzie to zmienić.


Wiem, ja tylko zwracam uwagę, że to przeszkadza. W tym miejscu chciałbym tylko dopowiedzieć, że mamy kilku zawodników tworzących szkielet i powinniśmy o nich zadbać, dać im więcej komfortu. To nawet mówię do trenera Brzęczka, że dla mnie jest niepokojące, że tak szybko zmienia się zawodników, którzy coś mogą wnieść. Wiem, że trener szuka innych rozwiązań, ale dla mnie jest niepokojące, jak Lewandowski schodzi po pierwszej połowie.


Lewandowski mówi też, że nie rozumie taktyki trenera Brzęczka?


Nie wiem, co czuł i co miał na myśli, kiedy to mówił. Może to stwierdzenie było reakcją na to, że nie dostawał podań ze skrzydeł, że trzej defensywni pomocnicy operujący za jego plecami też niewiele wnosili do ofensywy. Nie stawiajmy jednak tezy, że nie ma taktyki bądź też, że jest ona niezrozumiała. Zacznijmy od tego, że zawodnicy sami muszą sobie odpowiedzieć na pytanie, co oni technicznie pokazali, żeby taktyczny plan Brzęczka zrealizować. Jak nie ma dokładnych podań, centr, jak brakuje jakości w rozegraniu, to co tu mówić o taktyce. Oglądałem mecz z Holandią i powiem, że strzelamy bramkę, zaczynamy fajnie, a potem wszystko zaczyna się rozłazić. To nie o taktykę chodzi, ale właśnie o tę jakość.


Jan Tomaszewski, pana kolega z reprezentacji, uważa, że trzeba brać trenera z Niemiec, a z Brzęczka zrobić co najwyżej asystenta.


„Tomek” ma swoje myślenie, a ja moją opinię wyraziłem. Teraz zawodnicy muszą solidnie popracować w klubach. Może, jak będą lepiej przygotowani, to nie tyle nie będą się bali tych mocnych przeciwników, ile będą lepsi pod względem taktycznym. Myślę też sobie, że w tych meczach o coś będzie większa motywacja i zobaczymy inną, lepszą reprezentację. 

Dariusz Ostafiński, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze