PKO BP Ekstraklasa: Emocjonujące widowisko i sześć goli w Poznaniu

Piłka nożna
PKO BP Ekstraklasa: Emocjonujące widowisko i sześć goli w Poznaniu
fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk
Lech – Raków 3:3.

Świetne i emocjonujące widowisko stworzyły zespoły Lecha i Rakowa w Poznaniu. Lider prowadził już 2:0, przegrywał na początku drugiej połowy 2:3, by ostatecznie zremisować 3:3. Gola na wagę jednego punktu zdobył rezerwowy 18-latek Daniel Szelągowski w drugiej minucie doliczonego czasu gry. Zastępujący na ławce trenerskiej Marka Papszuna (zdyskwalifikowany na dwa mecze) Goncalo Feio po spotkaniu mógł swojemu zwierzchnikowi zameldować wykonanie zadania.

Lech natomiast nie wygrał czwartego meczu z rzędu. Po raz ostatni podopieczni Dariusza Żurawia komplet punktów zdobyli 4 października w Gliwicach. To był też kolejny pojedynek, w którym poznaniacy stracili punkty w samej końcówce.

 

Pierwszy kwadrans spotkania upłynął pod znakiem dość spokojnej gry z obu stron. Lechici, którzy na własnym stadionie często lubią zacząć od mocnego uderzenia, tym razem woleli najpierw sprawdzić atuty rywala. Goście z kolei zagrali jak na lidera tabeli przystało, bez przesadnego respektu i przede wszystkim odważnie w ataku.

 

Zobacz także: Pięć goli w Gdańsku! Lechia wygrała szalony mecz

 

Ich pierwszą bramka poprzedziła mozolnie budowana akcja, w której zawodnicy Rakowa wymienili kilkanaście podań. W polu karnym pojedynek główkowy wygrał Oskar Zawada, piłkę przejął Marcin Cebula, który krótko podał do Ivana Lopeza. Hiszpan nie miał większych kłopotów z pokonaniem Filipa Bednarka. To częstochowskie ofensywne trio rządziło na boisku przez kolejny kwadrans i momentami wręcz ośmieszało defensywę wicemistrza Polski. Boczni obrońcy Lecha Tymoteusz Puchacz oraz Alan Czerwiński pozwalali rywalom na zbyt wiele. Groźnie z dystansu strzelał Lopez, a po chwili w bardzo trudnej sytuacji główkował Zawada - w obu przypadkach Bednarek spisał się bez zarzutu.

 

Lechici, zaskoczeni takim obrotem sprawy, dopiero po 20 minutach bardziej zdecydowanie zaatakowali. Strzał zza pola karnego Mikaela Ishaka nie mógł zaskoczyć Jakuba Szumskiego. W momencie, gdy "Kolejorz" odzyskał kontrolę nad meczem, padł drugi gol dla gości. Po podaniu Cebuli w pole bramkowe niepilnowany Zawada z trzech metrów dopełnił formalności.

 

Gospodarze szybko odpowiedzieli. Po dośrodkowaniu Michała Skórasia z boku pola karnego Ishak zdobył kontaktowego gola, piątego w tym sezonie ligowym. Po chwili Puchacz podał wzdłuż bramki Szumskiego, ale żaden z jego kolegów nie zamknął akcji. Pod koniec pierwszej połowie znów piłkarze Rakowa zagościli w polu karnym gospodarzy. Zawada indywidualnie próbował sfinalizować kontratak, choć jego partnerzy byli lepiej ustawieni. Groźnie strzelał też Kamil Piątkowski, ale obrońcy Lecha zdążyli przyblokować to uderzenie.

 

"Kolejorz" drugą połowę rozpoczął z rozmachem, już pierwsza akcja w wykonaniu Skórasia zakończyła się interwencją Szumskiego. Druga z kolei przyniosła rzut karny. Wrzutkę Jana Sykory ręką na linii pola karnego zatrzymał Maciej Wilusz. Paweł Gil tylko się upewnił, że zdarzenie miało miejsce w "szesnastce" i podyktował jedenastkę. Szumski wyczuł intencje Jakuba Modera, ale nie zdołał obronić.

 

Szybko odrobione straty uskrzydliły lechitów, którzy po kolejnych trzech minutach wyszli na prowadzenie. Dani Ramirez miał dość dużo swobody w polu karnym, długo zwlekał z oddaniem strzału, ale piłkę przymierzył niezwykle precyzyjnie.

 

Niejedną drużynę zmiana z 2:0 na 2:3 mogłaby załamać, ale nie częstochowian. Już kilka minut później po rzucie wolnym kapitan Rakowa Andrzej Niewulis źle ułożył stopę i z kilka metrów nie trafił w światło bramki.

 

Częstochowianie dążyli do zdobycia trzeciego gola, Lech starał się podwyższyć wynik. Poznaniacy nieco zwolnili tempo próbując też wybić z rytmu wciąż nakręconych rywali. To jednak goście stwarzali lepsze sytuacje, choć liczne, często bardzo niebezpieczne dośrodkowania nie trafiały do adresatów.

 

Rezerwowy Rakowa Vladislavs Gutkovskis wkrótce po wejściu na boisko o mały włos, a doprowadziłby do wyrównania. Szybki Łotysz uciekł poznańskim obrońcom, ale jego strzał kolanem obronił Bednarek, a po jego interwencji piłka poszybowała tuż nad poprzeczką.

 

Bohaterem spotkania okazał się inny zmiennik w ekipie przyjezdnych - pomocnik Szelągowski. W 92. minucie przejął piłkę na własnej połowie i zostawiał w tyle doświadczonych rywali, którzy ewidentnie zlekceważyli rajd 18-latka. Ten, mając przed sobą już tylko Bednarka, zachował się niczym rutyniarz i strzelił przy samym słupku. 

 

Po meczu powiedzieli:

 

Dariusz Żuraw (trener Lecha): Chciałbym powiedzieć coś mądrego, ale to był kolejny mecz, w którym w ostatniej akcji tracimy bramkę i punkty. Jest trudno zebrać tak na gorąco myśli. Spotkanie ułożyło się dla nas źle, przegrywaliśmy 0:2 po kolejnych prostych błędach w defensywie. Udało się jednak wyjść na prowadzenie i gra była wyrównana - momentami Raków miał przewagę, momentami my. Gdy wydawało się, że trzy punkty zostaną w Poznaniu, przytrafiła się akcja, podobnie jak w Warszawie, którą trudno mądrze opisać i dobrać słowa. Kolejna strata punktów, która niezmiernie bardzo boli.

 

Goncalo Feio (drugi trenera Rakowa): Myślę, że kibice są zadowoleni, bo mieli kawał frajdy oglądając ten mecz. O to też zresztą chodzi w piłce nożnej. Spotkanie było bardzo piłkarskie, dwie drużyny patrzyły sobie w cztery oczy. My, trochę taki kopciuszek, przyjechaliśmy do wielkiego Lecha, który gra w Lidze Europy, który ma przede wszystkim jakość piłkarską. Byliśmy odważni, graliśmy z charakterem, mieliśmy plan, który chcieliśmy wykonać. Trochę pozostaje niedosyt, bo tych sytuacji stuprocentowych stworzyliśmy więcej niż nasi rywale. Z drugiej strony wiemy jednak, jaki to jest trudny teren. Trzeba szanować ten punkt, ale żeby on był dobry, musimy wygrać kolejne starcia. To spotkanie miało nas zweryfikować i uważam, że zdaliśmy ten egzamin. Walczyliśmy jak równy z równym, z bardzo dobrym piłkarsko zespołem, któremu życzę powodzenia w Lidze Europy.

Lech Poznań – Raków Częstochowa 3:3 (1:2)

Lech: Filip Bednarek - Alan Czerwiński, Lubomir Satka, Dorde Crnomarkovic, Tymoteusz Puchacz - Michał Skóraś (88. Bohdan Butko), Jakub Moder, Dani Ramirez, Pedro Tiba, Jan Sykora (72. Filip Marchwiński) - Mikael Ishak (90. Nika Kaczarawa).
Raków: Jakub Szumski - Kamil Piątkowski, Andrzej Niewulis, Maciej Wilusz (67. Petr Schwarz) - Fran Tudor (83. Daniel Bartl), Marko Poletanovic (80. David Tijanic), Igor Sapała, Patryk Kun - Marcin Cebula (83. Daniel Szelągowski), Oskar Zawada (80. Vladislavs Gutkovskis), Ivan Lopez Alvarez.

 

Bramki: 0:1 Ivan Lopez Alvarez (16), 0:2 Oskar Zawada (31), 1:2 Mikael Ishak (33), 2:2 Jakub Moder (48-karny), 3:2 Dani Ramirez (51), 3:3 Daniel Szelągowski (90+2).

 

Żółte kartki: Michał Skóraś, Jakub Moder (Lech), Ivan Lopez Alvarez, Andrzej Niewulis, Patryk Kun, Kamil Piątkowski (Raków).

 

Sędzia: Paweł Gil (Lublin). Mecz bez udziału publiczności.

RM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze