Siatkarska walka pokoleń! Najstarsi i najmłodsi zawodnicy PlusLigi

Siatkówka
Siatkarska walka pokoleń! Najstarsi i najmłodsi zawodnicy PlusLigi
fot. PAP
Mariusz Wlazły – weteran i jedna z największych gwiazd PlusLigi.

Blisko 29 lat – to różnica wieku między najstarszym i najmłodszym zawodnikiem zgłoszonym w obecnym sezonie rozgrywek PlusLigi. Zarówno w gronie weteranów, jak i wśród młodych znajdziemy siatkarzy, którzy decydują o obliczu swoich drużyn.

W połowie października szkoleniowiec MKS Będzin Jakub Bednaruk został włączony jako rozgrywający do składu prowadzonej przez siebie drużyny. Powodem była fatalna sytuacja kadrowa przetrzebionego koronawirusem zespołu. Bednaruk urodził się 9 września 1976 roku i jest najstarszym zgłoszonym graczem w obecnym sezonie PlusLigi. 44-letni trener znalazł się nawet w kadrze meczowej na spotkanie z GKS Katowice, ale nie wybiegł na boisko. W przeszłości Bednaruk dokonywał już podobnych zabiegów w kryzysowych sytuacjach trenowanych przez siebie zespołów – AZS Politechniki Warszawskiej (sezon 2013/14) i Łuczniczki Bydgoszcz (2017/18). W obu przypadkach również nie pojawił się na parkiecie. Swój ostatni mecz w PlusLidze rozegrał już ponad dekadę temu – wiosną 2010 roku.

 

Najstarszym zgłoszonym zawodnikiem obecnego sezonu, który wystąpił na boisku jest Emanuel Kohut. Środkowy GKS Katowice urodził się 21 lipca 1982 roku, skończył więc 38 lat.

 

W ubiegłym sezonie najstarszymi siatkarzami ekstraklasy byli rozgrywający Piotr Lipiński i kilka miesięcy od niego młodszy Michal Masny (obaj rocznik 1979). Nadal występują oni na ligowych parkietach, jednak nie w PlusLidze, tylko na jej zapleczu – w ekipie BKS Visła Bydgoszcz. Karierę zakończył natomiast środkowy Wojciech Grzyb (1981) – jedyny siatkarz, który wystąpił we wszystkich 20 sezonach od początku profesjonalnej ligi w Polsce.

 

Zobacz także: Pionierzy nie mieli łatwo... To wydarzenie zapoczątkowało nową erę w historii polskiej siatkówki

 

Na przeciwległym biegunie znajduje się – młodszy o... blisko trzy dekady od Bednaruka i 23 lata od Kohuta – libero Jastrzębskiego Węgla Maksymilian Granieczny z rocznika 2005. W PlusLidze po raz pierwszy wystąpił na początku listopada, w meczu z Treflem Gdańsk. Młody zawodnik miał okazję wystąpić z bardziej doświadczonymi siatkarzami. Dość powiedzieć, że w roku, w którym Granieczny przyszedł na świat, grający w ekipie rywali Mariusz Wlazły wywalczył swój pierwszy z dziewięciu tytułów mistrza Polski ze Skrą... W momencie debiutu libero jastrzębian miał 15 lat i 118 dni, co oznacza, że jest najmłodszym siatkarzem w historii zawodowej ligi w Polsce. Co ciekawe, jeszcze przed pierwszą grą w ekstraklasie nastolatek zaprezentował się w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów.

 

Zarówno młodzi siatkarze, jak i weterani w wielu przypadkach stanowią o sile swych drużyn. Można nawet pokusić się o zestawienie zespołów złożonych tylko ze starszych siatkarzy oraz wyłącznie z młodych graczy. W "drużynie weteranów" umieściłem zawodników urodzonych do 31 grudnia 1987 roku, czyli takich, którzy w 2020 skończyli 33 lub więcej lat. W "drużynie młodych" znaleźli się natomiast siatkarze urodzeni po 1 stycznia 1997 roku, czyli tacy, którzy w 2020 roku mają 23 lub mniej lat.

 

To oczywiście wyłącznie zabawa i nie ma sensu dociekać, która z tych ekip byłaby lepsza w bezpośredniej konfrontacji. Najlepszą receptą na stworzenie dobrej drużyny wciąż pozostanie mieszanka doświadczenia z młodzieńczą fantazją.

 

Drużyna weteranów:

 

rozgrywający: Grzegorz Łomacz (1987, PGE Skra Bełchatów)
przyjmujący: Zbigniew Bartman (1987, Stal Nysa), Rafał Buszek (1987, Asseco Resovia)
atakujący: Mariusz Wlazły (1983, Trefl Gdańsk)
środkowi: Piotr Nowakowski (1987, Verva Warszawa Orlen Paliwa), David Smith (1985, Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle)
libero: Dustin Watten (1986, GKS Katowice).

 

Na rozegraniu poza aktualnym reprezentantem Polski Łomaczem, warto wspomnieć jeszcze kilku graczy +33. Najważniejsze nazwiska to Lukas Kampa (1986) z Jastrzębskiego Węgla oraz (mający już na koncie doświadczenia trenerskie) Paweł Woicki (1983) z Asseco Resovii. Na pozycji przyjmujących konkurencja niewielka. Zarówno Bartman (w poprzednim sezonie grał jako atakujący), jak i Buszek to jednak uznani zawodnicy, którzy w przeszłości z sukcesami występowali w reprezentacji Polski. Wśród atakujących numerem jeden jest Wlazły. Po 17 latach gry w PGE Skrze przeniósł się do Trefla Gdańsk i wciąż jest głodny gry. Bardzo dobrze w tym sezonie prezentuje się również Jakub Jarosz (1987) z GKS Katowice.

 

Wśród środkowych spory wybór. Nowakowski i Smith wciąż stanowią o sile swych reprezentacji i odgrywają ważne role w klubach. Dobre w występy w obecnym sezonie ma na koncie Jurij Gladyr (1984) z Jastrzębskiego Węgla. Bułgar Wiktor Josifow (1985) zawitał na polskie parkiety dopiero w wieku 35 lat i gra w Cerrad Enea Czarnych Radom. Jest jeszcze spora grupa doświadczonych polskich środkowych, m.in.: Patryk Czarnowski (1985) z Aluron CMC Warty Zawiercie, Bartosz Gawryszewski (1985) z MKS Będzin czy Dawid Gunia (1987) z Cuprum Lubin. Przykładem przywiązania do klubowych barw jest natomiast Łukasz Rudzewicz (1985). Z MKS Ślepsk Malow Suwałki, w którym występuje od 2004 roku, czyli od... początku istnienia, przebył szlak z trzeciej ligi do PlusLigi, w której zadebiutował w wieku 34 lat. Na pozycji libero, oprócz Wattena z GKS, ważną rolę w swej drużynie odgrywa Michał Ruciak (1983) ze Stali Nysa.

 

Drużyna młodych:

 

rozgrywający: Joshua Tuaniga (1997, MKS Ślepsk Malow Suwałki)
przyjmujący: Tomasz Fornal (1997, Jastrzębski Węgiel), Bartosz Kwolek (1997, Verva Warszawa Orlen Paliwa)
atakujący: Kewin Sasak (1997, Trefl Gdańsk)
środkowi: Norbert Huber (1998, PGE Skra Bełchatów), Jakub Kochanowski (1997, Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle)
libero: Jędrzej Gruszczyński (1997, Indykpol AZS Olsztyn).

 

W grupie U–23 obcokrajowców można policzyć na palcach jednej ręki. Włodarze klubów PlusLigi wolą sięgać po ogranych zagranicznych zawodników. Warto jednak wyróżnić amerykańskiego rozgrywającego Tuanigę, który świetnie zadomowił się na polskich parkietach i już drugi sezon jest kreatorem gry Ślepska. Prym w tej grupie wiodą gracze z pamiętnej reprezentacji mistrzów świata juniorów z 2017 roku, urodzeni w latach 1997–98.

 

Tacy zawodnicy jak Kochanowski, Kwolek (mistrzowie świata również z dorosłą reprezentacją), a także Fornal czy Huber są spełnieniem marzeń wszystkich pracodawców poszukujących młodych osób z ogromnym doświadczeniem. Mają już ustaloną renomę w PlusLidze i walczą o miejsce w kadrze na najważniejszych imprezach. Jak radzą sobie ich rówieśnicy?

 

Skład "drużyny młodych" uzupełnia atakujący Sasak – zmiennik Wlazłego w Treflu, który ma ostatnio trochę więcej szans na pokazanie swych umiejętności. Zagrał kilka dobrych spotkań i na początku obecnego sezonu prezentuje się najlepiej z młodych atakujących. Szczęścia w klubie z większymi aspiracjami postanowił spróbować w tym sezonie Jakub Ziobrowski, ale początek w Vervie ma dosyć trudny. Inni atakujący z tych roczników często pełnią rolę zmienników, choćby Damian Domagała (1998) w Rzeszowie.

 

Kibice liczą też z pewnością na rozwój talentów takich zawodników jak choćby libero Gruszczyński z Indykpolu AZS, czy Mateusz Masłowski. Siatkarz Czarnych miał na początku obecnego sezonu problemy zdrowotne i często zastępował go młodszy o cztery lata Maciej Nowowsiak (2001). Przyjmujący Szymon Jakubiszak (1998) przeniósł się z Gdańska do Lubina, gdzie miał okazję zagrać jako... środkowy. Rozgrywający Łukasz Kozub (1997) jest numerem dwa na swej pozycji w Treflu, podobnie jak Mariusz Magnuszewski w Lubinie. Nieco więcej okazji do grania ma w Olsztynie Kamil Droszyński. Na tej pozycji szczególnie cenieni są jednak zawodnicy doświadczeni.

 

Warto dodać, że rocznik 1997 obfituje w utalentowanych siatkarzy. W obecnym sezonie PlusLigi występuje aż czternastu zawodników urodzonych w tym właśnie roku. Obsadzają każdą pozycję na boisku, więc gdyby się ktoś uparł, mógłby z nich nawet stworzyć drużynę. To już jednak temat na inne rozważania.

 

Co z młodszymi rocznikami? Do obecnego sezonu PlusLigi zgłoszono sporą grupę zawodników urodzonych w latach 1999–2002. W większości są to jednak gracze, którzy jedynie uzupełniają składy swoich klubów. Tak jest choćby w Jastrzębskim Węglu, gdzie szansę zetknięcia się z dorosłą siatkówką otrzymują najlepsi gracze tamtejszej Akademii Talentów. Obok wspomnianego Graniecznego, w drużynie zadebiutowali już przyjmujący Michał Gierżot i środkowy Patryk Cichosz-Dzyga (obaj rocznik 2001).

 

Coraz częściej w ligowych konfrontacjach możemy oglądać takich zawodników jak m.in. atakujący Indykpolu AZS Remigiusz Kapica (2000), środkowy tej drużyny Mateusz Poręba (1999), libero Cuprum Lubin Kamil Szymura (1999) czy przyjmujący Cerrad Enea Czarnych – Bartosz Firszt (1999). Trochę plusligowego doświadczenia nabrał już również przyjmujący Mateusz Janikowski (1999) z Trefla. Kilku innych młodych siatkarzy dostaje szanse pokazania się na parkiecie w pojedynczych akcjach czy we fragmentach meczów.

 

Trudno jednak na ten moment szukać w tej grupie eksplozji talentu na miarę Magdaleny Stysiak. Siatkarka urodzona w 2000 roku od dwóch sezonów z powodzeniem występuje na parkietach włoskiej Serie A1. Obecny sezon PlusLigi rozgrywany jest jednak w niezwykłych okolicznościach. Kwarantanny, przekładane mecze, odrabianie zaległości... Ta trudna sytuacja otwiera szansę przed zawodnikami drugiego planu, może stworzyć nowych bohaterów. Być może więc niektórzy z wymienionych tu zawodników objawią się wkrótce jako nowe gwiazdy ligi.

Robert Murawski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze