Kostyra po gali w Gniewie: Który z nich będzie mistrzem świata?

Sporty walki
Kostyra po gali w Gniewie: Który z nich będzie mistrzem świata?
Fot. Polsat Sport
Gwiazdor z Uzbekistanu Abdulkhay Szarachmatow bardzo szybko może zacząć toczyć wielkie walki. Pozostali, polscy debiutanci z gali w Gniewie, mają potencjał, ale czeka ich jeszcze wiele pracy

Pierwsza gala grupy Queensberry Polska reklamowana jako „Bitwa o Gniew” za nami. Wystąpiła w niej grupa utalentowanych, młodych, polskich bokserów oraz gwiazdor z Uzbekistanu Abdulkhay Szarachmatow. Czy któryś z bohaterów imprezy zrobi karierę w zawodowym boksie? To pokaże życie. Wraz z komentującym ze mną tę galę byłym mistrzem Europy Przemysławem Saletą uważamy, że z tej grupy co najmniej jeden zawodnik powalczy w przyszłości o mistrzostwo świata.

Najpewniejszym kandydatem jest Szarachmatow. Na zamku w Gniewie stoczył zaledwie drugi zwycięski, zawodowy pojedynek, ale potencjał ma olbrzymi, za sobą duże sukcesy w amatorskim boksie. To trzykrotny mistrz Uzbekistanu, niepokonany w sześciu występach w WBS. Zapytałem go dlaczego nie wystąpił na igrzyskach olimpijskich w Rio, na których jego koledzy z Uzbekistanu wygrali klasyfikację medalową (7 medali, 3 złote i po 2 srebrne i brązowe).

 

- Trenerzy postawili na Murodjona Akhmadalieva, z którym toczyliśmy wiele równych sparingów, raz on był lepszy, raz ja. On zdobył w Rio brąz, przegrał o finał w wadze koguciej z późniejszym złotym medalistą Robeisym Ramirezem. Jestem przekonany, że Ramirez był w moim zasięgu, ale szanuję decyzję trenerów. Mam nadzieję, że zmierzę się z Ramirezem o mistrzostwo świata zawodowców i wierzę, że go pokonam – mówił mi Szarachmatow.

 

Bezpośrednio z Gniewu Szarachmatow poleciał do Anglii. W Polsce nie byłoby dla niego odpowiednich sparingpartnerów, bo wszystkich przerastałby o głowę. Będzie trenował więc w Anglii.

 

ZOBACZ TAKŻE: Szef Polsatu Sport Marian Kmita o gali w Gniewie 

 

Francis Warren i Mariusz Krawczyński (właściciele Queensberry Poland) oraz „wielki boss” Frank Warren przewidują dla Szarachmedowa szybką ścieżkę do walki o mistrzostwo świata. Murodjon Akhmadaliev, z którym Szarachmatow rywalizował o miejsce w olimpijskiej reprezentacji Uzbekistanu na Rio, jest już mistrzem świata zawodowców WBA i IBF w super koguciej i zdobył te cenne pasy w zaledwie ósmej walce na zawodowych ringach. Z Szarachmatowem ma być podobnie.

 

- Szarachmatow to perełka w naszej grupie – mówił odpowiadający w Queensberry Poland za pion sportowy najlepszy, polski trener Fiodor Łapin.

 

Drugiej, tak cennej perełki jak Szarachmatow, jeszcze w Queensberry Poland nie ma. Ale jest kilku utalentowanych zawodników, którzy może w przyszłości też zostaną doprowadzeni do walki o mistrzostwo świata: Kamil Mroczkowski, Karol Długosz, Ryszard Lewicki, Michał Soczyński i Paweł Augustynik. Wszyscy – oprócz Augustynika, który ma teraz bilans 12-0 – debiutowali w Gniewie. Wygrali, ale było widać, że byli niesamowicie spięci (na dodatek Soczyński walczył ze złamaną prawą ręką).

 

- Wiele pracy przed nimi, ale widzę w nich, szczególnie w tych chłopakach, który na co dzień mieszkają i trenują na Wyspach Brytyjskich (czyli Długosz, Lewicki i Augustynik – przyp. Red..) dużą pokorę, świadomość błędów, ochotę do poświęceń. To jest droga do sukcesów – mówi Przemek Saleta.

 

Jedno jest pewne. Jeśli ci chłopcy osiągną sportowo chociaż w części podobny poziom co organizatorzy gali „Bitwa o Gniew”, to zrobią karierę. Bo organizacyjnie gala na zamku w Gniewie to były Himalaje boksu. Oglądałem i komentowałem bokserskie imprezy na trzech kontynentach (Europa, Ameryka i Australia), ale tak wspaniale przygotowanej jak w tym 700-letnim zamku w Gniewie nie widziałem.

Wiosną kolejna gala w Gniewie. Oby już z kibicami.

Andrzej Kostyra, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze