Polacy wolą Champions League? Maciej Rybus i Grzegorz Krychowiak zatrzymali Atletico

Piłka nożna
Polacy wolą Champions League? Maciej Rybus i Grzegorz Krychowiak zatrzymali Atletico
fot. PAP/EPA
Grzegorz Krychowiak - lider i motor napędowy Lokomotiwu Moskwa

Wiele osób zastanawia się, dlaczego część reprezentantów Polski lepiej radzi sobie w klubach niż w zespole narodowym. Dotyczyło to kiedyś Piotra Zielińskiego - istotnego w strategii trenerów Napoli - mniej wpływowego, gdy przywdziewał biało-czerwone barwy. Liczby Roberta Lewandowskiego też są ostatnio inne w kadrze w konfrontacji z tymi w Bayernie Monachium. To samo odniesienie możemy zastosować w przypadku dwóch naszych rodaków w Lokomotiwie Moskwa.

Grzegorz Krychowiak jest prawdziwym liderem rosyjskiego zespołu i świetnie zaprezentował się nie tylko w środę w Madrycie przeciwko Atletico, ale i we wcześniejszych meczach grupowych, w tym z obrońcami tytułu. Ta sama historia związana jest z Maciejem Rybusem. Z tą różnicą, że jego występy w zespole Jerzego Brzęczka trudno porównywać z więcej niż solidną postawą w Champions League. Po prostu „Rybka” w kadrze gra w ostatnich trzech latach za rzadko. I to jedna z największych zagadek selekcjonera. Czy tylko on widzi, że ex-legionista ma zdecydowanie więcej argumentów od Arkadiusza Recy?

 

ZOBACZ TAKŻE: Robert Lewandowski doścignął Raula Gonzaleza

 

W każdym z czterech dotychczasowych występów w tym sezonie w Lidze Mistrzów Rybus grał na wysokim poziomie. Mimo, że często – jak w środę – nie otrzymywał właściwego wsparcia od lewego pomocnika jego dyscyplina połączona z ofiarnością potrafiła uszczelnić tę stronę boiska, za którą jest odpowiedzialny. Do przodu rzadko się zapędza ale ma być skoncentrowany na działaniach obronnych i wywiązuje się z nich bardzo dobrze. Patrząc pod kątem zespołu narodowego i Mistrzostw Europy to chyba ważna informacja. Z Hiszpanią i ze Szwecją potrzebujemy właśnie takiego zawodnika. Przeanalizujmy dwa ostatnie spotkania Polaków w Lidze Narodów z mocnymi przeciwnikami, czyli Włochami i Holandią i sprawdźmy, kto był ogrywany przy bramkowych sytuacjach, a także w momentach, kiedy rywal otrzymywał rzut karny. Gra z Recą wygląda w mojej opinii na dużo bardziej ryzykowne rozwiązanie. Poza tym już nawet spojrzenie na pozycję Crotone i to tylko we włoskiej lidze oraz porównanie jej z dokonaniami „Loko” w europejskiej elicie nie powinno pozostawiać złudzeń, kto jest po prostu lepszym piłkarzem.

 

Grzegorz Krychowiak ze względu na swoje umiejętności i renomę nie zawsze ma łatwo z oceną medialno-kibicowską w Polsce, ale momentami te opinie są wyraźnie przesadzone. Występ na Wanda Metropolitano był kunsztem inteligencji, siły, waleczności połączonej z mądrością oraz odpowiedzialnością w grze. Dawał równowagę zespołowi w środku pola, wspierał stoperów, napędzał akcje ofensywne a gdyby jego koledzy mieli więcej zimnej krwi mógłby mieć wczoraj dwie asysty. W takiej formie spokojnie znalazłby miejsce nawet w ekipie... „Cholo” Simeone, a za rywali w środku pola miał przecież Saula i Koke. Oczywiście. „Roji-Blancos” mieli przytłaczającą przewagę ale organizacja gry połączona z determinacją całego zespołu przyniosła założony przed meczem skutek. Pomocnik reprezentacji Polski był tego dnia po prostu wielki.

 

ZOBACZ TAKŻE: Czwartkowy maraton z Ligą Europy. Plan transmisji 4. kolejki fazy grupowej

 

Jeżeli ktoś uważa, że czas „Krychy” w kadrze pomału się kończy jest w błędzie. To w tej chwili zawodnik tak samo niezbędny reprezentacji jak swojej klubowej drużynie. Podobnie jak Rybus. A że czasem mamy wrażenie, że „Loko” obaj - a szczególnie Krychowiak - dają więcej niż „Biało-Czerwonym”? Dlatego, że mają obok siebie inną jakość partnerów i większe z nimi zrozumienie? Czy problem tkwi gdzieś indziej? Bo nie chce mi się wierzyć, że ważniejsze są dla nich występy w zespole z Moskwy niż te z białym orłem na piersi.

Bożydar Iwanow, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze