Kamila Lićwinko i Sylwester Bednarek z nadzieją czekają na halowe mistrzostwa Europy w Toruniu

Inne
Kamila Lićwinko i Sylwester Bednarek z nadzieją czekają na halowe mistrzostwa Europy w Toruniu
fot. Materiały prasowe
Kamila Lićwinko

– Mam nadzieję, że w tym roku hala będzie dla mnie tak dobra, jak w poprzednich sezonach – mówi polska skoczkini wzwyż Kamila Lićwinko, która do sezonu przygotowywała się na zgrupowaniu w Centralnym Ośrodku Sportu w Zakopanem. Halowa mistrzyni świata z 2014 roku z Sopotu czeka szczególnie na halowe mistrzostwa Europy, które odbędą się w marcu w Toruniu.

– Bardzo duży nacisk daję na starty halowe, bardzo lubię startować w hali. Liczę na ten Toruń i mam nadzieję, że zdobędę tam medal. Na razie jestem w Zakopanem, później będę trenowała w Centralnym Ośrodku Sportu w Spale, a od stycznia mam nadzieję na starty w Polsce i zagranicą – dodaje Lićwinko.

 

Optymistą jest także polski skoczek wzwyż Sylwester Bednarek, który wraca po kontuzji. – Wszystko idzie w dobrym kierunku, wierzę, że zdążę przygotować się do sezonu halowego. Z przepukliną ciężko o rehabilitację, bo właściwie nic nie można robić. Nadal jeszcze nie mogę podnosić dużych ciężarów. Ale nie przeleżałem, nie przytyłem, więc pozytywnie jakoś minął ten czas – mówi Bednarek.

 

Zawodnik RKS Łódź ma nadzieję, że zdąży z nadrobieniem zaległości do marcowych halowych mistrzostw Polski w Toruniu. – Oglądałem niedawno filmiki ze skakania i nabrałem wielkiej ochoty na skakanie. Mam nadzieję, że zdążę do Torunia. I przynajmniej wystartuję i się pokażę. Na sezon letni będę na pewno przygotowany, mam nadzieję, że do hali też, choć pewnie w mniejszym stopniu – dodaje.

 

Zobacz także: Trening Adam Kszczota w górach bez gór, czyli hipoksja w Warszawie

 

Wiadomo, że głównym celem polskich lekkoatletów – i nie tylko – będą letnie igrzyska olimpijskie w Tokio, które miały odbyć się w 2020 roku, ale z powodu pandemii koronawirusa zostały przełożone. – Przesunięcie igrzysk to było przemodelowanie nie tylko naszych sportowych planów, ale także życiowych, więc wpłynęło to na nas dosyć mocno. Z procesem treningowym sobie poradzimy, bo zrobimy to, co mieliśmy zaplanowane na zeszły rok, bo w tamtym roku ciężko było zrobić cokolwiek i wypracować formę – mówi Michał Lićwinko, mąż i trener Kamili.

 

– Na szczęście tamten sezon już za nami i teraz mam wielką nadzieję, że uda się zorganizować igrzyska w Tokio. Głęboko w to wierzę – dodaje Kamila Lićwinko, która sezon treningowy tradycyjnie rozpoczęła od wycieczek w góry, notując rekordy życiowe w wejściu m.in. na Nosal, czy Halę Kondratową.

 

Trener polskiej zawodniczki nie narzeka, że utrudniona jest organizacja zgrupowań zagranicznych. – Nasze COS-y są bardzo dobrze przygotowane, by realizować w nich trening na wysokim poziomie. Jeździmy tu kilka razy w roku, zawsze od 2013 roku w listopadzie jesteśmy w Zakopanem, bardzo często też trenujemy w Spale. Zawsze czujemy się tam dobrze i dobrze przyjęci. A baza treningowa jest na bardzo wysokim poziomie – mówi Michał Lićwinko.

 

Tegoroczny sezon jest bardzo bogaty, bo oprócz igrzysk olimpijskich w Tokio i halowych mistrzostw Europy w Toruniu zaplanowane są jeszcze halowe mistrzostwa świata w chińskim Nankinie. – Chciałbym, żeby Kamila pojechała na przynajmniej dwie z tych trzech imprez. Raczej odpuścimy mistrzostwa świata w Chinach, bo chciałbym, żeby wystartowała na mistrzostwach Europy i igrzyskach na takim poziomie, na jaką ją stać. Jeśli zrobi to, co potrafi, to osiągnie na pewno bardzo wysokie miejsce. Mam nadzieję, że uda jej się pokazać to, na co pracowała przez bardzo wiele lat swojej kariery – dodaje trener Michał Lićwinko.

KN, Informacja prasowa

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze