Magiera: Optymistyczna inauguracja...

Siatkówka
Magiera: Optymistyczna inauguracja...
Fot. Cyfrasport
W tym tygodniu do walki w Lidze Mistrzów włączają się siatkarki Developres SkyRes Rzeszów

Czekaliśmy, czekaliśmy i szczęśliwie się doczekaliśmy. W minionym tygodniu wystartowały rozgrywki siatkarskiej Ligi Mistrzów. Na pierwszy ogień poszły siatkarki. Za nami dwa turnieje rozegrane w Novarze i Płowdiw z udziałem polskich klubów - Grupy Azoty Chemika Police i ŁKS-u Commercecon Łódź. W tym tygodniu rywalizację rozpoczyna Developres SkyRes Rzeszów.

Na początek wyjaśnienie. Ze względu na trudną sytuację związaną z pandemią CEV zrezygnował z klasycznej formuły rozgrywek i zdecydował, że w fazie grupowej najlepsze drużyny wyłonią dwa turnieje. Zwycięzcy pięciu grup oraz trzy najlepsze drużyny z drugich miejsc wywalczą awans do fazy pucharowej. Tam ćwierćfinały i półfinały rozegrane zostaną według klasycznej formuły na zasadzie mecz i rewanż.

Chemik Police pojechał na pierwszy turniej do Novary, gdzie mierzył się z gospodyniami - Igorem Gorgonzola, rosyjskim Dynamem Kazań i czeskim Ołomuńcem.


- Wyjeżdżając do Novary zakładaliśmy sobie jako plan wywalczenie czterech punktów - mówił w magazynie "7. Strefa" prezes klubu z Polic Paweł Frankowski. - Wywalczyliśmy siedem, więc nie ma co ukrywać, że jest lepiej niż dobrze.


Chemik wygrał w Novarze z Ołomuńcem i Kazaniem po 3:0 oraz uległ po pasjonujacym meczu gospodyniom z Italii 2:3.

 

- Nie ukrywam, że Chemik bardzo pozytywnie mnie zaskoczył - przyznała Malwina Smarzek-Godek, reprezentantka Polski, była siatkarka Chemika, atakująca Igora. - Oglądałam mecze Chemika w lidze i widziałam na żywo z boiska teraz i muszę przyznać, że to dwie różne drużyny. Ta pucharowa okazała się zdecydowanie lepsza.


Smarzek była najlepszą zawodniczką meczu w Novarze. Zdobyła w nim 22 punkty. Nie ukrywa też, że nie może doczekać się rewanżowego turnieju w Polsce, który w zależności od sytuacji epidemiologicznej rozegrany zostanie w Policach (wariant bez publiczności), albo w Szczecinie (wariant z publicznością). Prezes Frankowski liczy na to, że kibice będą mogli obejrzeć turniej zaplanowany na pierwszy tydzień lutego przyszłego roku.

 

ZOBACZ TAKŻE: Poniedziałek z Tauron Ligą. Plan transmisji


- Wierzę też, że sportowo także nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa i nie tylko wyjdziemy z grupy, ale powalczymy o coś więcej - mówi Frankowski.

Z dwoma zwycięstwami wraca ze swojego turnieju ŁKS Commercecon Łódź. „Wiewióry” przegrały z Vakifbankiem 0:3 oraz pokonały gospodynie z Płowdiw 3:2 oraz francuską Miluzę 3:0. Zwycięstwa cieszą, martwi natomiast strata punktu w meczu z Maritzą. Przy zasadach kwalifikacji do fazy pucharowej Champions League każdy punkt jest na wagę złota, bo kwalifikacje do następnej fazy rozgrywek wywalczą w sumie trzy z pięciu zespołów z najlepszym punktowym dorobkiem z drugich miejsc. W przypadku łodzianek nie mówimy o miejscu pierwszym, bo to zarezerwowane jest dla absolutnego dominatora - VakifBanku Stambuł. 


Turecki klub w Champions League bije kolejne rekordy. Najpierw wyrównał rekord wygranych w tych prestiżowych rozgrywkach. Ma ich na koncie cztery, tyle samo ile Foppapedretti Bergamo. W rozgrywkach Ligi Mistrzów występuje w sumie po raz dziewiętnasty w historii. Takim samym dorobkiem może pochwalić się jedynie francuski RC Cannes, który w tegorocznej edycji rozgrywek nie bierze udziału.


ŁKS Commercecon w Płowdiw w pierwszym secie spotkania zawiesił Turczynkom poprzeczkę dość wysoko. Podopieczne Giuseppe Cuccariniego od początku prowadziły różnicą kilku punktów, a w końcówce uzyskały ogromną przewagę wychodząc na prowadzenie 23-17. I wtedy stała się rzecz niewyobrażalna i praktycznie niespotykana na tym poziomie rozgrywkowym. ŁKS nie zdobył już ani jednego punktu i przegrał seta 23-25. Dwa następne toczyły się już pod pełną kontrolą VakifBanku, który pewnie wygrał mecz 3:0.

Historia spotkań polskich klubów biorących udział w europejskich pucharach w rywalizacji z VakifBankiem jest stosunkowo długa. W sumie doszło do 24 konfrontacji z czego 20 wygrał VakifBank. Ostatnim polskim klubem, który pokonał tureckiego giganta był zespół z Muszyny występujący wtedy pod nazwą Bank BPS Muszynianka Fakro, a było to... 11 grudnia 2008 roku.


VakifBank to prawdziwy fenomen. Klub absolutnie nienasycony kolejnymi triumfami. Ciągle mu mało. Za wszystkim stoi trener Giovanni Guidetti, który od dwunastu lat odpowiada za prowadzenie zespołu. Równolegle w okresie letnim pracuje z reprezentacjami, co kompletnie nie przeszkadza mu w pogodzeniu obu ról.

 

Co więcej, i tutaj i tutaj, pracuje z sukcesami. Teraz z reprezentacją Turcji, a wcześniej z reprezentacjami Holandii i Niemiec. A zaczynał jako zaledwie trzydziestolatek prowadząc reprezentację Bułgarii. Był z nią w Pile w 2003 roku podczas kwalifikacji do WGP i dał się poznać jako człowiek pracowity, niesamowicie chłonny wiedzy, bo to raczej nie przypadek, że przychodził obserwować wszystkie zajęcia prowadzone wówczas przez trenerów Andrzeja Niemczyka i Nikolaja Karpola. I może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że były to zwykle godzinne przedmeczowe rozruchy.


Patrząc na osiągnięcia VakifBanku pod wodzą Guidettiego śmiało można powiedzieć, że on to VakifBank, a VakifBank to on. Cztery triumfy w Champions League, dwa drugie miejsca i jedno trzecie; trzy zwycięstwa w Klubowych Mistrzostwach Świata; pięć tytułów mistrzowskich w Turcji, trzy krajowe puchary i trzy Superpuchary. I to wszystko na przestrzeni dziesięciu lat.

W tym tygodniu będziemy trzymać kciuki za Developres SkyRes Rzeszów. Zespół z Podkarpacia udaje się do Toskanii, gdzie weźmie udział w turnieju z włoskimi zespołami ze Scandicci i Busto Arsizio oraz niemieckim klubem ze Schwerina. Jeśli udałoby się rzeszowiankom wygrać dwa mecze - podobnie jak Chemikowi i ŁKS-owi - to byłyby powody do zadowolenia.

 

Developres świetnie spisuje się w rozgrywkach TauronLigi. Jak dotąd wygrał wszystkie rozegrane spotkania - było ich jedenaście - i stracił w nich raptem jeden punkt. Faworytem rywalizacji we Włoszech będą gospodynie ze Scandicci, gdzie jedną z liderek drużyny jest reprezentantka Polski Magdalena Stysiak.

Marek Magiera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze