EBL: MKS lepszy od Legii, Pszczółka Start zwyciężyła we Włocławku, GTK pokonało Enea Astorię

Koszykówka
EBL: MKS lepszy od Legii, Pszczółka Start zwyciężyła we Włocławku, GTK pokonało Enea Astorię
fot. Polsat Sport
Pszczółka Start Lublin pokonała Anwil Włocławek.

W pierwszym sobotnim spotkaniu Energa Basket Ligi MKS Dąbrowa Górnicza pokonał Legię Warszawa 89:79, a Pszczółka Start Lublin od drugiej kwarty była nie do zatrzymania w ataku i ostatecznie zwyciężyła na wyjeździe aż 94:78 z Anwilem Włocławek. Z kolei GTK Gliwice kontrolowało przebieg spotkania w Bydgoszczy i ostatecznie pokonało Enea Astorię 88:68.

MKS zdecydowanie lepiej wszedł w to spotkanie, a po akcjach Michała Nowakowskiego prowadził nawet 10:4. Goście szybko doprowadzali jednak do wyrównania, bo z dystansu trafiali Jakub Karolak oraz Nickolas Neal. Dąbrowianie budowali później przewagę głównie rzutami wolnymi, a dzięki trafieniu Elijaha Wilsona po 10 minutach prowadzili 22:18. Legia po raz pierwszy zdobyła przewagę na początku drugiej kwarty po rzucie Jamela Morrisa. Zespół trenera Alessandro Magro odpowiedział błyskawicznie - i to serią 8:0! Później prowadzenie MKS urosło nawet do 13 punktów dzięki podkoszowym akcjom Rhetta i Nowakowskiego. Ostatecznie pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 47:32.

 

Trzecia kwarta była trochę bardziej ofensywna, ale to zespół z Dąbrowy Górniczej utrzymywał przewagę. Późniejszy zryw Lestera Medforda oraz Jakuba Karolaka pozwolił Legii zbliżyć się na osiem punktów. Tym samym zespół z Warszawy był już blisko i dawało im to sporo nadziei na kolejną część gry. Po 30 minutach było jednak 62:55. W czwartej kwarcie świetnie swoje warunki fizyczne w polu trzech sekund wykorzystywał Malcolm Rhett, a MKS kontrolował wydarzenia na parkiecie. Drużyna trenera Wojciecha Kamińskiego nadal walczyła o lepszy wynik, a po akcjach Medforda przegrywała tylko czterema punktami. W końcówce kluczową trójkę trafił jednak Lee Moore! Dąbrowianie zwyciężyli ostatecznie 89:79.

 

Najlepszym zawodnikiem gospodarzy był Malcolm Rhett z 24 punktami i 7 zbiórkami. W ekipie gości wyróżniał się Jakub Karolak, który rzucił 23 punkty.

 

MKS Dąbrowa Górnicza - Legia Warszawa 89:79 (22:18, 25:14, 15:23, 27:24)

 

Punkty:

 

MKS Dąbrowa Górnicza: Malcolm Rhett 25, Elijah Wilson 17, Michał Kroczak 13, Lee Moore 11, Andrzej Mazurczak 10, Michał Nowakowski 9, Marek Piechowicz 2, Milivoje Mijovic 2, Jakub Motylewski 0, Patryk Wieczorek 0

 

Legia Warszawa: Jakub Karolak 23, Jamel Morris 12, Dariusz Wyka 10, Lester Medford Jr 9, Nickolas Neal 9, Grzegorz Kulka 6, Earl Watson 6, Adam Linowski 4, Mariusz Konopatzki 0, Grzegorz Kamiński 0.

 

ZOBACZ TAKŻE: EBL: PGE Spójnia pewnie pokonała Trefla

Pszczółka Start zwyciężyła we Włocławku!

Anwil właściwie od początku chciał narzucić swój rytm gry, a dzięki trafieniom Andrzeja Pluty miał już pięć punktów przewagi. Późniejsze akcje McKenziego Moore’a i Walerija Lichodieja powiększały ją nawet do 14 punktów. Na parkiecie pojawił się debiutujący w zespole z Lublina Yannick Franke, ale jeszcze nie pomógł znacząco drużynie. Ostatecznie po 10 minutach było 27:14. Franke brał na siebie odpowiedzialność już w drugiej kwarcie - dzięki jego trafieniom Pszczółka Start zbliżała się na siedem punktów. Kiedy wydawało się, że Shawn Jones opanował już sytuację, to Kamil Łączyński jeszcze bardziej zmniejszał straty. Po rzucie Martinsa Laksy zespół trenera Davida Dedka przegrywał tylko dwoma punktami. Wynik na 45:40 po pierwszej połowie ustawił Walerij Lichodiej.

 

Pszczółka Start trzecią kwartę zaczął czterech trójek z rzędu i tym samym rewelacyjnej serii 12:0! Starali się na to reagować zarówno Ivan Almeida, jak i Ivica Radić, ale to było za mało, bo przyjezdni ciągle mieli inicjatywę w ofensywie i utrzymywali przewagę. Dzięki kolejnym trafieniom Yannicka Franke oraz Martinsa Laksy po 30 minutach było 66:58. W kolejnej części meczu po dwóch trójkach Almeidy gospodarze zbliżali się na punkt! Franke i Łączyński nie pozwalali już jednak na więcej. Po kolejnych akcjach tych zawodników na około trzy minuty przed końcem prowadzenie Pszczółki Startu wzrosło aż do 14 punktów. Tego Anwil nie był już w stanie odrobić. Ostatecznie drużyna trenera Dedka zwyciężyła 94:78.

 

Najlepszym strzelcem gości był Yannick Franke z 25 punktami i 6 asystami. W ekipie gospodarzy po 16 punktów rzucili Ivan Almeida i Walerij Lichodiej.

 

Anwil Włocławek - Pszczółka Start Lublin 78:94 (27:14, 18:26, 13:26, 20:28)

 

Punkty:

 

Anwil Włocławek: Ivan Almeida 16, Walerij Lichodiej 16, Ivica Radic 14, Andrzej Pluta 8, Shawn Jones 6, Rotnei Clarke 6, Krzysztof Sulima 5, McKenzie Moore 5, Przemysław Zamojski 2

 

Pszczółka Start Lublin: Yannick Franke 25, Martins Laksa 22 (11 zb), Kamil Łączyński 17, Kacper Borowski 8, Joshua Sharma 7, Roman Szymański 6, Mateusz Dziemba 3, Damian Jeszke 3, Bartłomiej Pelczar 3, Karol Obarek 0. 

 

ZOBACZ TAKŻE: Rozlosowano pary ćwierćfinałowe Suzuki Pucharu Polski!

GTK kontrolowało mecz z Enea Astorią, świetny Perkins

Na początku spotkania obie ekipy nie prezentowały się najlepiej w ataku. Dopiero później dwie trójki Josha Perkinsa pozwoliły GTK odskoczyć na siedem punktów. Później Amerykanin dodał kolejny rzut z dystansu, a ekipa trenera Matthiasa Zollnera prowadziła już 12 punktami. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 19:7. W drugiej kwarcie Enea Astoria w końcu złapała swój rytm w ataku - szczególnie pomagał w tym Corey Sanders. Po późniejszych akcjach Michała Aleksandrowicza i Łukasza Frąckiewicza ekipa z Bydgoszczy przegrywała tylko trzema punktami. W końcówce znowu lepsi byli przyjezdni, którzy m.in. dzięki Jordonowi Varnado wygrywali po pierwszej połowie 42:34.

 

Trzecią kwartę GTK rozpoczęło od serii 7:0, co dawało tej ekipie sporą przewagę. Później gospodarze reagowali swoją serią, a po wsadzie Jakuba Nizioła przegrywali już tylko siedmioma punktami. Jordon Varnado nadal prezentował się jednak bardzo dobrze i był wymagającym rywalem dla obrońców. Po 30 minutach goście ciągle prowadzili - 61:52. Kolejna część meczu niewiele zmieniała, bo gliwiczanie przede wszystkim kontrolowali wydarzenia na parkiecie. Enea Astoria potrafiła zbliżać się na dziewięć punktów, ale kolejna seria 12:0 przyjezdnych ponownie dawała im mnóstwo spokoju. W końcówce trener Zollner dał szansę rezerwowym, a jego drużyna zwyciężyła ostatecznie 88:68.

 

Najlepszym strzelcem gości był Jordon Varnado z 20 punktami, 6 zbiórkami i 3 asystami. W ekipie gospodarzy wyróżniał się Jakub Nizioł z 18 punktami i 2 zbiórkami.

 

Enea Astoria Bydgoszcz - GTK Gliwice 68:88 (7:19, 27:23, 18:19, 16:27)

 

Punkty:

 

Enea Astoria Bydgoszcz: Jakub Nizioł 18, Corey Jerrod Sanders jr 14, Paulius Dambrauskas 9, Łukasz Frąckiewicz 9, Tomislav Gabrić 9, Michał Aleksandrowicz 5, Adrian Bogucki 3, Marcin Nowakowski 1, Michał Krasuski 0

 

GTK Gliwice: Jordon Varnado 20, Joshua Perkins 19, Szymon Szewczyk 13, Shannon Bogues jr. 10, Daniel Gołębiowski 10, Terry Henderson jr 8, Łukasz Diduszko 6, Szymon Szymański 2, Aleksander Wiśniewski 0, Stanisław Heliński 0, Bartosz Chodukiewicz 0.

agb, plk.pl
Przejdź na Polsatsport.pl
ZOBACZ TAKŻE WIDEO: Magazyn koszykarski - 31.05

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie