Turniej Czterech Skoczni: Niemcy nie mają już nadziei na końcowy triumf

Zimowe
Turniej Czterech Skoczni: Niemcy nie mają już nadziei na końcowy triumf
fot. PAP
Karl Geiger był w Innsbrucku 16. i wygląda na to, że zaprzepaścił szansę, aby triumfować w TCS.

Niemieccy narciarze nie mają już nadziei na końcowy triumf w obecnej edycji Turnieju Czterech Skoczni. Przed kończącym rywalizację, środowym konkursem w Bischofshofen dwie czołowe lokaty zajmują Polacy: Kamil Stoch i Dawid Kubacki.

Po poniedziałkowym triumfie w Innsbrucku Stoch ma 809,9 pkt, a Kubacki zgromadził 794,7. Trzecie miejsce zajmuje Norweg Halvor Egner Granerud - 789,3. W niemieckiej ekipie najlepszy jest sklasyfikowany na czwartej pozycji Karl Geiger - 785,2, a tuż za nim jest Markus Eisenbichler - 776,5.

 

- Dużo musiałoby się wydarzyć, żebyśmy mogli wyprzedzić przodujących Polaków. Zmobilizuję w Bischofshofen wszystkie swoje siły, ale nastawienie na zwycięstwo w klasyfikacji generalnej muszę po prostu odpuścić - przyznał Geiger.

 

ZOBACZ TAKŻE: Najpierw Dawid Kubacki, teraz Klemens Murańka. Zakopiańczyk został ojcem! 

 

27-letni Niemiec był w Innsbrucku dopiero 16. i wygląda na to, że zaprzepaścił szansę, aby zostać pierwszym triumfatorem TCS z tego kraju od 2002 roku, kiedy zwyciężył Sven Hannawald.

 

- Jestem mocno sfrustrowany. Skocznia Bergisel w ostatnich latach zawsze była dla nas problematyczna. Od tego, że tak też jest w tym roku, chce mi się wymiotować - mówił po zawodach. "Muszę odreagować i iść dalej" - dodał.

 

Również trener Niemców Stefan Horngacher, który w przeszłości prowadził biało-czerwonych, nie ma nadziei na to, że Stocha i Kubackiego uda się dogonić. "Musiałby zdarzyć się cud" - stwierdził.

 

Jedynie Eisenbichler nie przekreślił jeszcze szans na niemiecki triumf. "Inni też mogą przecież popełnić błędy. Ja sam nigdy się nie poddaję, to nie leży w mojej naturze. Nie zrobię nic głupiego, po prostu będę w Bischofshofen skakał z pewnością siebie" - zapewnił.

 

Dziennikarze "Sueddeutsche Zeitung" w swojej analizie po trzech etapach TCS nie dają jednak Niemcom żadnych szans.

 

"Wiele osób mówi, że w tym sporcie wszystko może się zdarzyć, ale wygląda na to, że marszu Polaków nikt już nie zatrzyma. (...) Już byli poza konkursem, gdy wykluczono ich z pierwszego etapu z powodu koronawirusa. Ale potem, po dwóch negatywnych testach, zostali przywróceni, co ich uskrzydliło" - napisano na oficjalnej stronie internetowej dziennika.

 

We wtorek o godzinie 16.30 rozpoczną się kwalifikacje w Bischofshofen. Start środowego konkursu zaplanowano na 16.45.

PN, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze