Maciej Zieliński kończy 50 lat. "Wiele fajnych meczów i... jeden koszmar"

Koszykówka
Maciej Zieliński kończy 50 lat. "Wiele fajnych meczów i... jeden koszmar"
fot. Cyfrasport
Maciej Zieliński to legenda WKS Śląska Wrocław. Jego numer został w tym klubie zastrzeżony

Maciej Zieliński, jeden z najlepszych polskich koszykarzy przełomu wieków, we wtorek obchodzi 50. urodziny. - Pamiętam wiele fajnych meczów, jak wygrane z Maccabi czy Realem, ale jest też jeden koszmar, który śni mi się do dziś - przyznał wieloletni kapitan reprezentacji Polski i Śląska Wrocław. Ten "koszmar" dotyczy występu naszej drużyny narodowej.

Zieliński zdobył ze Śląskiem osiem tytułów mistrza Polski (1991-92, 1996, 1998-2002), sześć razy krajowy puchar (1989-90, 1992, 1997, 2004-05) i dwukrotnie Superpuchar (1999-2000). Grał w Suprolidze i elitarnej Eurolidze. Śląsk zastrzegł jego "dziewiątkę", z którą występował na koszulce w całej karierze.

 

Jak podkreślił, trudno mu w wymienić jeden mecz, który jest dla niego szczególnie ważny. Przyznał, że śni mu się także koszykarski koszmar...

 

- Każde mistrzostwo Polski było inne i specjalne, ale szczególnie te wywalczone przeciw Anwilowi pamiętam najbardziej, bo to była "święta wojna". W rywalizacji międzynarodowej wskazałbym dwa mecze - zwycięstwo nad Maccabi Tel Awiw w Hali Ludowej we Wrocławiu w 2001 roku oraz jeszcze większą sensację - pokonanie w Madrycie Realu w 2002 w prestiżowej Eurolidze. To były historyczne wygrane. Jest jednak jeden koszmar, który śni mi się po nocach do tej pory. To przegrana z Grecją w Barcelonie w 1997 r. w ćwierćfinale mistrzostw Europy - powiedział Zieliński nawiązując do meczu, w którym Biało-Czerwoni prowadzili przez większą część spotkania i dopiero w końcówce rywale okazali się lepsi 72:62.

 

ZOBACZ TAKŻE: Pewne zwycięstwo Polskiego Cukru Toruń z HydroTruckiem Radom

 

Jubilat nie ukrywa, że bardzo wiele zawdzięcza, szczególnie w początkach koszykarskiej kariery, Dariuszowi Zeligowi.

 

- Darek Zelig, gwiazda ówczesnego Śląska i reprezentacji, był dla mnie koszykarskim wzorem. Gdy trafiłem do Śląska, stał się także moim nauczycielem. Graliśmy zresztą na tych samych pozycjach. Nauczył mnie bardzo wiele i jestem mu za to wdzięczny do dziś. Zostawał ze mną, młodym, po treningach i pokazywał zwody, zachowania w obronie, sztuczki w ataku. Oczywiście na początku takich gierek jeden na jeden dostawałem "bęcki", ale w końcu nadszedł dzień, że wygrałem. Pamiętam, że byłem z tego bardzo dumny - wspomniał.

 

 

Urodzonego w Wałbrzychu Zielińskiego, który wychowywał się w Olsztynie, na Dolny Śląsk ściągnął były trener Śląska i reprezentacji Polski Arkadiusz Koniecki.

 

- Z trenerem Krzysztofem Walonisem organizowaliśmy obozy koszykarskie, zwane obecnie campami. Na jeden z nich, dla rocznika 1970, Maćka, młodszego o rok, przyprowadziła mama. Powiedziała, że niedawno rozpoczął zajęcia koszykarskie, bo wcześniej trenował pływanie. Od razu zauważyłem, że miał dobrą motorykę i cechy wolicjonalne. Stwierdziłem, że ma "papiery", bo techniki zawsze można nauczyć. Pierwsze powołanie, jakie dostał to była kadra kadetów, którą wówczas prowadziłem - powiedział PAP Koniecki mieszkający obecnie w Niemczech.

 

Zieliński zadebiutował w Śląsku Wrocław w 1987 roku i pozostał mu wierny przez całą karierę, z przerwą na studia w USA w latach 1992-95.

 

- Maciek już jako 16-latek radził sobie w zespole seniorskim występującym w ekstraklasie, a była to drużyna, w której grali tacy koszykarze jak Dariusz Zelig czy Ryszard Prostak. To, że występował z takimi zawodnikami, że trafił do grupy osób o wysokich nie tylko umiejętnościach, ale i wartościach intelektualnych i miał wsparcie w starszych koszykarzach na pewno pomogło mu w tym, co osiągnął w karierze - ocenił Koniecki dzielący obecnie swój czas między Wrocławiem, a Dessau w Saksonii Anhalt.

 

ZOBACZ TAKŻE: Joshua Perkins odszedł z GTK Gliwice

 

Zieliński, późniejszy najlepszy zawodnik (MVP) finałów w 1999 roku oraz Meczu Gwiazd ekstraklasy (1996, 1998-2000, 2003), w seniorskiej reprezentacji zadebiutował jako 18-latek. Na zgrupowaniu w stolicy spędził 18. urodziny.

 

- Pamiętam, że pierwsze powołanie do kadry seniorskiej dostałem na rozgrywany w styczniu Turniej Wyzwolenia Warszawy. To było niezapomniane przeżycie, nie tylko sportowe, bo pokój dzieliłem z nieżyjącym już niestety Heniem Wardachem... Oprócz niego w kadrze grały wówczas same gwiazdy, m.in. Eugeniusz Kijewski, Jarosław Jechorek, Dariusz Szczubiał - przypomniał.

 

W mistrzostwach Europy zadebiutował w 1991 w Rzymie. W koszulce z orzełkiem na piersi występował w latach 1990-2003. W tym okresie reprezentacja wywalczyła dwukrotnie siódme miejsce na kontynencie (1991 i 1997).

 

- W mistrzostwach Europy w Rzymie Maciek, podobnie jak Adaś Wójcik i Mariusz Bacik, czyli najmłodsi w zespole, nie byli tłem dla doświadczonych zawodników, ale istotnymi graczami reprezentacji. To wróżyło im świetną przyszłość i tak się potoczyły ich losy - wskazał Koniecki.

 

ZOBACZ TAKŻE: 117 punktów Trefla w Starogardzie Gdańskim

 

Po zakończeniu kariery sportowej Zieliński zaangażował się w politykę. Był radnym Wrocławia w latach 2006-11 oraz jest nim obecnie (kadencja 2018-2023). W 2011 r. został posłem na Sejm RP VII kadencji. Nie widział się w roli szkoleniowca, choć tę drogę wybrało wielu byłych zawodników.

 

- Nie widziałem się w tej roli, szczególnie w polskich warunkach. Nie ciągnęło mnie zupełnie w tę stronę, ale... na ostatnich campach organizowanych przez Marcina Gortata odkryłem, że dzielenie się wiedzą z młodszymi sprawia mi radość. Jestem zresztą zaangażowany - choć nie z ławki trenerskiej - w pracę grup młodzieżowych Śląska - zakończył.

PAP, WŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze