Nie tylko Lewandowski. Złota jedenastka polskich gwiazd Bundesligi

Piłka nożna
Nie tylko Lewandowski. Złota jedenastka polskich gwiazd Bundesligi
Fot. PAP
Jan Furtok strzelił 60 goli w Bundeslidze w 188 meczach. Nie był jedynym Polakiem, który został gwiazdą w Niemczech nim nastała "era Lewandowskiego".

Największą polską gwiazdą Bundesligi jest oczywiście Robert Lewandowski. Karierę w Niemczech zrobiło jednak wielu naszych zawodników. Można by z nich stworzyć dwie, może nawet trzy dobre jedenastki. Wybraliśmy jedną, złotą, w której co nazwisko, to znakomitość. Jednego z Polaków chciał Franz Beckenbauer, dwóch trafiło do jedenastki XXI wieku Schalke, kolejny zarobił dla Bayeru Leverkusen 80 milionów euro, a Borussię Dortmund z trzema Polakami w składzie do dziś wspominamy z wielkim sentymentem.

W naszych zestawieniu, a wybraliśmy najlepszych z najlepszych, brak takich nazwisk, jak Andrzej Rudy, Andrzej Juskowiak, Artur Wichniarek, Marek Leśniak, Krzysztof Nowak czy Euzebiusz Smolarek. Konkurencja była jednak ogromna, a na kogoś trzeba było postawić.

 

Bramkarz: Adam Matysek

 

W lipcu 1998 trafił za milion euro z drugoligowego FC Gutersloh do Bayeru Leverkusen, gdzie dwa razy był wicemistrzem Niemiec. W 78. spotkaniach rozegranych w Bundeslidze puścił 30 bramek. Jako pierwszy na treningu zgłosił się do wyzwania, jakim było przejście boso po rozbitym szkle. Tak trener Christoph Daum uczył zawodników pokonywania własnych słabości. W ostatnich meczach Bayeru bronił jedną ręką. Druga była kontuzjowana, więc przyjmował silne środki przeciwbólowe. Błędem Matyska było to, że nie doleczył do końca kontuzji, jakiej doznał w meczu z Norwegią w eliminacjach do mistrzostw świata w 2002 roku. Przez to uciekł mu też finał Ligi Mistrzów, w którym Bayer zagrał z Realem Madryt (1:2).

 

Obrońcy: Łukasz Piszczek, Tomasz Wałdoch, Tomasz Hajto, Sebastian Boenisch

 

Łukasz Piszczek do Bundesligi trafił z Gwarka Zabrze. Hertha Berlin w 2003 roku zapłaciła za niego 50 tysięcy euro. Z Herthy do Borussii Dortmund trafił już za 2,5 miliona euro, a w szczytowym momencie transfermarkt.pl wyceniał go na 16 milionów euro. Przebijał się jednak z kłopotami. Hertha oddała go szybko na wypożyczenie do Zagłębia Lubin, gdzie przez trzy sezony walczył o to, by znów wrócić do Niemiec.

 

Przy okazji jego nazwisko pojawiło się w kontekście afery korupcyjnej. Później zmazał jednak swoje wszystkie winy. Milowymi krokami w jego karierze była zmiana pozycji w Berlinie (z zawodnikami ofensywnego na obrońcę) i transfer do Dortmundu. Z Borussią zdobył dwa tytuły i zagrał w Lidze Mistrzów. Dossier uzupełniają cztery tytułu wicemistrzowskie, dwa wygrane Puchary Niemiec, trzy Superpuchary.

 

Tomasz Wałdoch. Wystarczy napisać, że znalazł się w jedenastce XXI wieku Schalke 04 Gelsenkirchen i wszystko jasne. Grając siedem sezonów w Schalke zyskał jednak szacunek kibiców, a przypomnijmy, że ten klub zapłacił Bochum za transfer polskiego obrońcy 2,5 miliona euro odstępnego. Był kapitanem zespołu. Schalke w pewnym sensie dla niego nagrodą za rollercoaster, który przeżył w Bochum, gdzie klub balansował między pierwszą i drugą Bundesligą. Sukcesy Wałdocha, to dwukrotne zdobycie Pucharu Niemiec, dwa tytułu wicemistrzowskie i gra w Lidze Mistrzów. Wszystko z Schalke. Można jeszcze dorzucić awans z Bochum do Bundesligi.

 

Tomasz Hajto. Wyjeżdżał z Górnika Zabrze do Duisburga za 375 tysięcy euro. Wielkiej kariery mu nie wróżono, mówiąc, że nie ma nic prócz ambicji i charakteru. To jednak wystarczyło, by zawojować Bundesligę. Podobnie jak Wałdoch znalazł się w jedenastce XXI wieku Schalke (tam już przechodził z Duisburga za 750 tysięcy euro), gdzie właśnie polski duet rządził na środku obrony. Hajto po dobrych występach w Lidze Mistrzów miał oferty z Manchesteru City i Newcastle. Z Schalke zdobył tytuł wicemistrza Niemiec, dwa razy zdobył też Puchar Niemiec. Do finału Pucharu Niemiec awansował też z Duisburgiem, ale przegrał.

 

Sebastian Boenisch. Lepszego lewego obrońcy w Bundeslidze nie mieliśmy. W zasadzie to nie mieliśmy żadnego innego. W polskiej kadrze był jednym z tzw. „farbowanych lisów” (na dokładkę nie ma na koncie jakichś wybitnych meczów), więc pewnie niektórzy będą się zżymać na taki wybór, ale jednak Boenisch w Bundeslidze, to inna bajka. Grał w dobrych klubach. Z Schalke do Werderu przenosił się za 3,5 miliona euro, a transfermarkt.pl w 2009 roku wyceniał go na 4 miliony euro. Dwukrotny zdobywca tytułu wicemistrza Niemiec (Werder i Schalke), Pucharu Niemiec (Werder) oraz uczestnik Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej.

 

Pomocnicy: Jakub Błaszczykowski, Andrzej Buncol, Piotr Nowak, Jacek Krzynówek

 

Jakub Błaszczykowski. Kiedy w 2007 roku zamieniał Wisłę Kraków na Borussię Dortmund, Niemcy zapłacili za niego 3 miliony euro. Tego samego Błaszczykowskiego Borussia sprzedała 9 lat później do Wolfsburga za 5 milionów. Zarobiła na nim dużo więcej, bo lewy pomocnik z Polski był gwiazdą klubu. Teraz gdy już tam nie gra, można go śmiało określić mianem jednej z legend. W 2008 kibice wybrali go piłkarzem roku, był jednym z nielicznych, którzy pamiętali słabe początki Borussii i przeżyli rewolucję trenera Juergena Kloppa. W najlepszym sezonie (2012/13) miał 14 goli i 15 asyst. Dwukrotny mistrz Niemiec, zdobywca Pucharu i Superpucharu tego kraju, finalista Ligi Mistrzów. Wszystko to z Borussią.

 

ZOBACZ TAKŻE: Niepokojąca liczba zarażeń w Premier League 

 

Andrzej Buncol. Zawodnik z reprezentacji Antoniego Piechniczka, która w 1982 roku zdobyła trzecie miejsce na mundialu w Hiszpanii, wciąż jest ważną postacią w Bayerze Leverkusen. Teraz zajmuje się szkoleniem młodzieży, a klub na tym zarabia. Kai Havertz, wychowanek Buncola, został sprzedany do Chelsea za 80 milionów euro. Piłkarz Buncol do Bayeru trafił za darmo, a do Bundesligi za 400 tysięcy euro, z Legii Warszawa do Homburga. Wyjechał, choć nie miał 28 lat, a tyle trzeba było mieć, żeby móc wyjechać zgodnie z przepisami. Legia jednak załatwiła wcześniejsze pozwolenie. W Bundeslidze rozegrał 185 spotkań, strzelił 21 goli, zaliczył 16 asyst. Największym sukcesem było wygranie Pucharu UEFA w sezonie 1987/88 i wyeliminowanie po drodze Barcelony.

 

Piotr Nowak. W Bundeslidze zaczynał jako Peter Keller. Niestety, nie miał szczęścia do dobrych klubów, bo z pewnością mógł zrobić o wiele większą karierę. W sezonie 1994/95 drugi zawodnik niemieckiej ligi według Kickera. Lepszy był tylko Matthias Sammer. Zaczynał w Dynamie Drezno, potem było Kaiserslautern (tam jednak nawet nie zadebiutował), wreszcie TSV 1860 Monachium, gdzie przechodził za 750 tysięcy euro. W najlepszym sezonie w TSV miał 7 goli i 10 asyst, z tym klubem zagrał w Pucharze UEFA strzelił 1 bramkę. Wrażenie robiło jednak przede wszystkim to, jak grał. A grał z wizją, miał też niesamowity przegląd pola.

 

Jacek Krzynówek. 178 spotkań, 24 bramki, 32 asysty – bilans Krzynówka w Bundeslidze jest doprawdy imponujący. To on był pierwszym polskim piłkarzem niemieckiej ligi, który strzelał bramki Realowi Madryt. Zaczynał w Nurnberg, gdzie trafił za 100 tysięcy euro. Następnie był Bayer Leverkusen (tam przeniósł się za darmo, ale zyskał największą sławę, grał w Lidze Mistrzów), Wolfsburg (transfer 1,350 miliona euro) i Hannover 96, który zapłacił za niego pół miliona euro. W Wolfsbrugu zdobył tytuł mistrza Niemiec, ale to w Bayerze przeżył najpiękniejsze chwile. To wtedy wielki Franz Beckenbauer mówił, że gdyby miał wybrać jednego zawodnika Bayeru, którego chciałby mieć w swojej drużynie, to postawiłby na Krzynówka.

 

Napastnicy: Robert Lewandowski, Jan Furtok

 

Robert Lewandowski. Jedna z największych gwiazd polskiej piłki i Bundesligi (8 tytułów mistrza, 4 Puchary Niemiec, 5 Superpucharów). W Bayernie Monachium zarabia rocznie 20 milionów euro (policzono, że daje to 132 złote na minutę). W ubiegłym roku zdobył ze swoim zespołem tytuł mistrza Niemiec, wygrał Ligę Mistrzów, a na dokładkę został wybrany piłkarzem roku na gali The Best FIFA Football Awards 2020. Wygrał z Messim i Ronaldo. W lipcu 2010 roku trafił z Lecha Poznań do Borussii za 3,750 miliona euro, teraz jest wyceniany na 60 milionów. Na początku niemieckie media żartowały ze skuteczności Lewandowskiego w brutalny sposób („pewnie nawet do kibla nie umie trafić”), teraz nie ma się z czego śmiać. Robert z 255 golami na koncie ściga słynnego Gerda Muellera. Królem strzelców Bundesligi był już pięć razy.

 

Jan Furtok. Jeszcze 7 lat temu szczycił się mianem najskuteczniejszego Polaka w Bundeslidze, w której strzelił 60 bramek w 188 meczach. W sezonie 1990/1991 omal nie został królem strzelców, wyprzedził go Roland Wolfharth. Polscy kibice pamiętają Furtoka głównie z gola strzelonego ręką San Marino, ale w Niemczech to był gość. GKS Katowice sprzedał go do Hamburga za 800 tysięcy. Tam spędził 5 sezonów (najwyższe miejsce 5.). Dwa następne w Eintrachcie Frankfurt (też najwyższe piąte), gdzie trafił za 1,1 miliona euro. Na dokładkę zaskoczył wszystkich, skracając 3-letni kontrakt i rezygnując z wielkich pieniędzy. Mówił, że czuł się wypalony, chciał wrócić do Katowic. 

Dariusz Ostafiński, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze