3-5-2, czyli zaklęcie dla Brzęczka?

Piłka nożna
3-5-2, czyli zaklęcie dla Brzęczka?
fot. Cyfrasport
3-5-2, czyli zaklęcie dla Brzęczka?

Krystian Bielik piłkarzem miesiąca w Championship, Kamil Glik niezastąpiony stachanowiec w rewelacyjnym beniaminku Serie A, Piotr Zieliński wychwalany za ostatnie spotkania w barwach Napoli, dwóch śmiałych wahadłowych i najlepszy piłkarz globu w 2020 roku – czy takie zestawienie może znaleźć się w koncepcji selekcjonera Jerzego Brzęczka?

Trener naszej reprezentacji nie miał przyjemnej prasy w końcówce ubiegłego roku. I sam też zdawał się średnio znosić krytykę. Daje tego dowód również w kończącym poprzedni rok wywiadzie dla kanału „Łączy nas piłka”, ale również w notorycznym unikaniu prasy. Wbrew nawoływaniom jego oponentów selekcjoner pozostanie na stanowisku i w nowym roku ma za zadanie przebrnąć przez marcowe pierwsze mecze kwalifikacyjne do mundialu 2022 roku (Węgry, Andora i Anglia), ale także – a może przede wszystkim – przygotować drużynę do tegorocznych mistrzostw Europy.

 

Odwaga zmian

 

Czy to czas na eksperymentowanie, testowanie, zmienianie? Teoretycznie nie. Brzęczek ma do dyspozycji mało meczów, a wydaje się, że trzon kadry i główny pomysł na grę są już ustalone. Wykonawcy także. Z drugiej strony wrześniowa porażka 0:1 z Holandią i późniejsze spotkania z Włochami (0:0 i 0:2), Ukrainą (2:0, ale po bardzo dużych problemach i słabszej grze) oraz ponownie z Holandią (1:2) nie napawają optymizmem i pokazują, że trener reprezentacji powinien szukać i wciąż ulepszać. Czy się odważy? To już inne pytanie.

Wydaje się więc, że pierwszym krokiem ku temu powinno być budowanie składu na żelaznym szkielecie drużyny i dokładanie do niego piłkarzy będących w najwyższej w danym czasie formie. Ten pierwszy stanowią: Wojciech Szczęsny, Kamil Glik, raczej Grzegorz Krychowiak i na pewno Robert Lewandowski.

 

Alfa i Omega reprezentacji

 

Ten ostatni to w tej chwili najlepszy piłkarz na naszej planecie, a być może także najlepszy sportowiec 2020 roku w Polsce. To banał. Ten pierwszy z kolei to bramkarz poprzedniego sezonu w Serie A i także chyba najlepszy golkiper początku aktualnych rozgrywek. To pewnik. „Szczena” jest w kapitalnej dyspozycji i nieprzypadkowo włoscy dziennikarze zaczynają wyliczać kluczowe interwencje Polaka, który stał się w Juventusie piłkarzem niemal tak samo ważnym jak Cristiano Ronaldo.

 

Ci dwaj piłkarze to Alfa i Omega naszej reprezentacji, początek i koniec wyjściowego składu. Choć Brzęczek nadal nie powiedział jasno, że Szczęsny jest „jedynką” i rotuje między nim a Łukaszem Fabiańskim. Wszystko co pomiędzy bramkarzem Juve, a napastnikiem Bayernu to już kwestia wizji i koncepcji selekcjonera.

 

Trener zaczynał kadencję od ustawienia 1-4-4-1-1 (czy też 1-4-4-2), które czasami przybierało formę bardziej ofensywnego 1-4-3-3 (czy też 1-4-3-1-2). Z małymi wyjątkami takim systemom jest nadal wierny, choć jesienią ubiegłego roku sytuacja i forma piłkarzy zmusiły trenera do spróbowania także ustawień 1-4-2-3-1 oraz 1-4-1-4-1, które aż tak bardzo nie różnią się od siebie i które zakładają grę tylko jednym klasycznym napastnikiem oraz czwórką żelaznych obrońców. W zależności od klasy rywala i wykonawców zmienia się tylko gra w środku pola.

 

A może mała rewolucja?

 

Tu najważniejszymi piłkarzami są chyba wciąż Grzegorz Krychowiak i Piotr Zieliński, ale także Mateusz Klich, czy Jakub Moder, który przebojem wdarł się do kadry. Przez chwilę wzrosły też notowania Karola Linetty'ego oraz Jacka Góralskiego. Czy jest więc możliwe inne spojrzenie na potencjał naszej drużyny?

 

W Polsce panuje przekonanie, że system 1-3-5-2 jest trudny i mamy niewielu piłkarzy, którzy odnaleźliby się w takim ustawieniu. W Ekstraklasie gra tak tylko Raków Częstochowa. Ale z powodzeniem i efektownie. Czy więc jest to aby niemożliwe? A tym bardziej w opcji rezerwowej do już sprawdzonych przez Brzęczka formacji?

 

W tej chwili selekcjoner ma do dyspozycji przynajmniej trzech „środkowych” obrońców, którzy grają lub grali w takim ustawieniu:

 

- Sebastian Walukiewicz z Cagliari grał tak w poprzednim sezonie i zbierał niemal tylko pozytywne recenzje. W tym ekipa z włoskiej wyspy przeszła na grę czwórką z tyłu, ale forma Polaka cały czas jest pozytywna.

- Kamil Glik grał tym systemem w Torino, a przy jego doświadczeniu nie byłoby problemem nabrać automatyzmów i uczyć młodszych kolegów.

- Paweł Dawidowicz z kolei wskoczył do podstawowego i ma już na koncie 12 występów w Hellas Verony, która także stosuje grę trzema obrońcami. Jeśli zdrowie mu dopisze, może zebrać niesamowity bagaż doświadczenia.

 

Do tego wiemy, że u Brzęczka pewniakiem jest Jan Bednarek z Southampton, który zagrał już 17 meczów w pierwszym składzie szóstej ekipy Premiership, a jest jeszcze Paweł Bochniewicz, także podstawowy piłkarz holenderskiego Heerenveen. Przynajmniej do 20 grudnia, kiedy ujrzał czerwoną kartkę w starciu z Heraclesem. To komfortowy punkt wyjścia.

 

Wreszcie Reca na swoim

 

We wspomnianym ustawieniu niezwykle ważną rolę odgrywają jednak wahadłowi, ale tu wydaje się, że Brzęczek ma idealną sytuację – wszak jednym z jego ulubionych piłkarzy jest Arkadiusz Reca, który wywalczył miejsce w wyjściowym składzie Crotone. To niestety ekipa do spadku z Serie A, ale 15 meczów na włoskich boiskach daje podstawy wierzyć, że były piłkarz SPAL i Wisły Płock bardziej nadaje się do roli wahadłowego właśnie, niż lewego obrońcy, gdzie wystawia go selekcjoner.

 

Na prawej stronie mamy zaś dwójkę Tomasz Kędziora – Bartosz Bereszyński, w której obaj powinni poradzić sobie z grą w tym ustawieniu. 26-latek z Dynama Kijów i 28-latek z Sampdorii są już wystarczająco ograni, a zwłaszcza „Bereś” to piłkarz uniwersalny, grający na ziemi włoskiej, gdzie często – nawet w trakcie spotkania – zmienia się ustawienia. Ręka Marco Giampaolo i Claudio Ranieriego jest chyba wystarczającą gwarancją.

 

Pozostaje więc środek pola za plecami Lewandowskiego i jego partnera. To od ruchliwości trzech piłkarzy pomocy może zależeć asekuracja i umiejętność przechodzenia z ofensywy do gry obronnej. Nawet jeśli Krychowiak jest często krytykowany za zbyt wolne przemieszczanie się i spowalnianie gry, to są przecież Zieliński, Klich, Moder i przede wszystkim Bielik, który wyrasta na wielką gwiazdę Derby County. Polak właśnie został nominowany do nagrody piłkarza grudnia w całej Championship. I rzeczywiście ma za sobą świetny miesiąc, ukoronowany efektownym zwycięstwem 4:0 i golem przeciwko Birmingham.

 

Realny skład?

 

Jeśli Bielik utrzyma formę, będzie mógł realnie zagrozić Krychowiakowi i Klichowi, którzy w tej chwili na pewno stoją wyżej w hierarchii Brzęczka, ale też może stworzyć alternatywę właśnie do próby zmiany ustawienia. Choć warto zaznaczyć, że ten system mógłby zagrozić pozycji niektórych piłkarzy. Przede wszystkim superofensywnych skrzydłowych, którzy lepiej czują się w ustawieniu 1-4-4-2, takich jak Kamil Grocicki, który niezależnie od jego perypetii klubowych w reprezentacji zawsze daje coś ekstra. I mowa tu nie tylko o jego 17 golach, ale także 23 asystach i umiejętności napędzania gry ofensywnej biało-czerwonych. 

 

Ustwienie 1-3-5-2 to system alternatywny, który moglibyśmy przygotować wokół będących w formie piłkarzy o odpowiednich predyspozycjach: Szczęsny (Fabiański) – Walukiewicz (Dawidowicz), Glik, Bednarek (Bochniewicz) – Bereszyński (Kędziora), Krychowiak (Bielik), Moder (Klich), Zieliński, Reca (Rybus) – Milik (Piątek), Lewandowski? Czy to jest realne?

Marcin Lepa, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze