Paweł Wilkowicz: Kamil Stoch jest skoczkiem wszech czasów. Ale...

Zimowe
Paweł Wilkowicz: Kamil Stoch jest skoczkiem wszech czasów. Ale...
fot. PAP/EPA
Kamil Stoch to dziecko nowej ery w polskich skokach. Ery Adama Małysza

Po zwycięstwie Kamila Stocha w Turnieju Czterech Skoczni, w Polsacie Sport Extra rozgorzała dyskusja, który z polskich skoczków jest tym "numerem jeden" w historii. Gość programu "Polskie Skocznie" Paweł Wilkowicz postawił na Stocha, ale co królewskie, oddał królowi. Czyli Adamowi Małyszowi. Z kolei Janusz Pindera ocenił szansę zawodnika z Zębu na kolejne medale mistrzostw świata i trzeci triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

Paulina Chylewska: Na początku naszego spotkania padło pytanie, czy tę formę uda się utrzymać?

 

Janusz Pindera: Oczywiście, takie pytanie można sobie zadawać, ale patrząc na wyniki, to lider Pucharu Świata, czyli Halvor Egner Granerud może mieć problem. To on, mówić kolokwialnie, formę złapał wcześniej. Tu już ten wielki turniej przegrał. Zobaczymy, jak to będzie dalej. Pamiętajmy, że Polacy są w klasyfikacji generalnej na trzecim, czwartym i piątym miejscu. Kamil Stoch wyraźnie już stratę zmniejszył, to jest w tym momencie ponad dwieście punktów. Zobaczymy, jak będą wyglądały mistrzostwa świata w Obersdorfie. Ale Stoch, jak zaczynał świetnie skakać w Engelbergu, to już "jechał" do samego końca.

 

ZOBACZ TAKŻE: Niewiele brakowało, a nie byłoby "ery Małysza"

 

Czyli biorąc pod uwagę, że mistrzostwa rozgrywane będą na przełomie lutego i marca, to jest termin idealny?

 

Paweł Wilkowicz: Myślę, że dla Stocha każdy termin jest znakomity. Natomiast, żeby Adam Małysz nie został pokrzywdzony w naszej dyskusji, powiem, że uważam Kamila nawet za skoczka wszech czasów. Choć może nie miał tak wielkich "znaków firmowych" jak Jens Weissflog czy Janne Ahonen. Natomiast Adam ma coś, czego Kamil nigdy mieć nie mógł. Adam jest założycielem nowej ery w polskich skokach. I to jest też nowa era w polskim sporcie. Do sukcesu sportowego w modelowy sposób dołączył wtedy "kapitalizm sportowy". To znaczy, związek narciarski jako jedyny mógł przez lata rywalizować z PZPN jeśli chodzi o udział w budżecie sponsorów prywatnych. To nie był związek, który "wisiał" na budżecie państwa. To był związek kreatywny, podejmujący dobre decyzje.

 

Cała rozmowa w załączonym materiale.

 

P. Chylewska, WŁ, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze