Krzysztof Rejno: Ciężko powiedzieć, czemu wciąż nie przegraliśmy

Siatkówka
Krzysztof Rejno: Ciężko powiedzieć, czemu wciąż nie przegraliśmy
fot. PAP/Krzysztof Świderski
Krzysztof Rejno i Aleksander Śliwka podczas meczu z GKS Katowice.

Siatkarze Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle pokonali w niedzielę GKS Katowice 3:0 i nadal nie doznali porażki w rozgrywkach ligowych. – Ciężko powiedzieć, czemu wciąż nie przegraliśmy. Większość spotkań udało się nam wygrać dosyć pewnie, ale czujemy już to obciążenie psychiczne. Każdy chce z nami wygrać, przerwać naszą serię, pokonać mistrza – powiedział kędzierzyński środkowy Krzysztof Rejno.

ZAKSA do tej pory przegrała zaledwie dziewięć setów. Tylko raz nie wygrała za trzy punkty, dopiero po tie-breaku pokonała PGE Skrę Bełchatów.

 

Zobacz także: 16–0 siatkarzy ZAKSY! GKS nie zagroził liderowi PlusLigi

 

– Ciężko powiedzieć, czemu wciąż nie przegraliśmy. Większość spotkań udało się nam wygrać dosyć pewnie, ale czujemy już to obciążenie psychiczne. Każdy chce z nami wygrać, przerwać naszą serię, pokonać mistrza. Dlatego do treningów przykładamy się w 100 procentach, aby podtrzymać dobra formę – powiedział dziennikarzom po meczu Rejno.

 

Pierwszy set rozpoczął się od efektownego ataku ze środka kędzierzyńskiego przyjmującego Kamila Semeniuka. Krótko trwała zacięta walka, do wyniku 4:4. Po kiwce Aleksandra Śliwki było 8:5, a po kilku następnych akcjach 12:8. Gdy na zagrywce był Jakub Kochanowski, ZAKSA prowadziła 18:9. Takiej straty ekipy z Górnego Śląska nie była wstanie zniwelować.

 

Dzięki bardzo dobrej grze blokiem, przy zagrywce Miłosza Zniszczoła GKS w drugiej odsłonie nieoczekiwanie prowadził 5:0. Trener gospodarzy Nikola Grbic postanowił w tym momencie poprosić o czas. Po wznowieniu gry jego podopieczni zdobyli w końcu pierwszy punkt - skutecznym atakiem po przekątnej popisał się Łukasz Kaczmarek. On i jego koledzy z drużyny obrobili straty w ostatniej chwili. Było po 24, a katowiczanie nie wykorzystali wówczas drugiej piłki setowej. Gra na przewagi nie trwała długo, set skończył się wynikiem 26:24.

 

– Po pierwszym secie wdarło się w nasze szeregi małe rozluźnienie. Pierwszy bardzo łatwo wygraliśmy, kontrolowaliśmy przebieg wypadków cały czas. W drugim utknęliśmy w jednym ustawieniu. Potem trzeba było cały czas gonić – dodał wspomniany zawodnik drużyny z Kędzierzyna-Koźla.

 

Ostatnia odsłona miała już jednostronny przebieg.

 

– ZAKSA mogła się spodziewać lepszej gry w naszym wykonaniu. Niestety, my tego nie pokazaliśmy. Drugi set był najlepszy w naszym wykonaniu, ale nie udało się skończyć najważniejszych akcji. Odpowiedzialność za to biorę na siebie. W najważniejszych momentach dziś zawiodłem – powiedział siatkarz GKS Jakub Jarosz.

 

 

Następny mecz lider PlusLigi rozegra w środę. Na wyjeździe zmierzy się z drużyną Cerrad Enea Czarni Radom. Z kolei katowiczanie najbliższe spotkanie rozegrają 17 stycznia. W swojej hali zmierzą się z ekipą Verva Warszawa Orlen Paliwa.

RM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze