Asseco Resovia lepsza w siatkarskim klasyku. Kolejna porażka PGE Skry

Siatkówka
Asseco Resovia lepsza w siatkarskim klasyku. Kolejna porażka PGE Skry
fot. PAP
Asseco Resovia Rzeszów wygrała z PGE Skrą Bełchatów.

Asseco Resovia Rzeszów wygrała z PGE Skrą Bełchatów 3:2 po pięciosetowym boju, który dostarczył niesamowitych emocji! Za najbardziej wartościowego zawodnika meczu uznano Klemena Cebulja.

W środę 13 stycznia rozegrano pojedynek, który w przeszłości rozbudzał emocje siatkarskich kibiców z całej Polski. W Bełchatowie mierzyły się miejscowa PGE Skra i Asseco Resovia Rzeszów. Obie drużyny wypadły w ostatnim czasie ze ścisłej czołówki, ale to spotkanie miało udowodnić, że wciąż potrafią nawiązać do klasyków sprzed lat.


Początek spotkania należał do rzeszowian. Goście mocno serwowali nie pozwalając bełchatowianom na dogodne rozegranie akcji, a tablica wyników w pewnym momencie wskazywała wynik 5:10 dla Resovii. Gospodarze potrzebowali chwili na dodatkową rozgrzewkę, ale w końcu wzięli się do roboty i zredukowali przewagę rzeszowian do dwóch "oczek".

 

Wciąż jednak zagrywka gości była bardzo mocna, a to umożliwiało dogodne ustawienie bloku. Przewaga Resovii wróciła normy, a na szczególne wyróżnienie zasługiwał atakujący Karol Butryn, który nie tylko świetnie sprawował się na siatce, ale także wybitnie bronił. W ostatniej akcji pierwszego seta odnotował aż trzy udane podbicia, a na przestrzeni całej partii zdobył 7 punktów.

 

ZOBACZ TAKŻE: Śladami Wilfredo Leona. Reprezentantka otrzymała polskie obywatelstwo


O ile pierwszy set był tylko preludium tak druga partia to już prawdziwy koncert w wykonaniu Asseco Resovii Rzeszów. Siatkarze z południa kraju od razu zaczęli od swojej najlepszej gry, a w ataku i na zagrywce wciąż brylował Butryn. Duży wpływ na grę rzeszowian miał także Klemen Cebulj, który nie tylko przyjmował, ale także dokładał punkty z lewego skrzydła. Drugą partię najlepiej podsumował wielokrotnie wspominany już Butryn, który zdobył dwa punkty zagrywką. W całym meczu miał już jedenaście "oczek".

 

Trzeci set to przełamanie Skry i całkowite odwrócenie ról. Goście zaczęli mylić się na zagrywce, a z drugiej strony w ataku szalał Milad Ebadipour. Dobrą dyspozycję w polu serwisowym pokazał Norbert Huber, a Skra po raz pierwszy miała aż siedmiopunktową przewagę. Na boisku pojawił się także Paweł Woicki, dla którego był to już 500. występ w PlusLidze. Doświadczenie rozgrywającego jednak nie pomogło, a gospodarze ostatecznie utrzymali, a nawet powiększyli swoją przewagę do końca trzeciej partii. Ostatecznie Resovia przegrała 25:16, co oznaczało czwartego seta w tym pojedynku.

 


Czwarta partia to z kolei prawdziwy siatkarski spektakl. Obie drużyny szły punkt za punkt i w samej końcówce mieliśmy wynik 20:20. Emocje rosły z każdym punktem, ale ten moment zasługuje na odnotowanie głównie z powodu wejścia na boisko Dusana Petkovica. Serb pojawił się w polu serwisowym przy remisie i od razu zdobył dwa punkty bezpośrednio zagrywką. Trener Alberto Giuliani był zmuszony do wzięcia przerwy, ale to nie zdeprymowało przyjmującego. Petkovic po raz kolejny "kopnął" zagrywką umożliwiając swojej drużynie ustawienie skutecznego bloku na środku. W końcu Resovia przełamała się i zdobyła aż trzy punkty z rzędu. Na tablicy widniał wynik 23:23, ale wtedy klasę pokazał Taylor Sander. Amerykanin nabił potrójny blok, a następnie posłał bombę z zagrywki. Rzeszowianie przyjęli ją z problemami, ale nie zdołali pokonać bełchatowskiej ściany ustawionej na prawym skrzydle. Ostatecznie set zakończył się wynikiem 25:23 dla gospodarzy, a kibice z niecierpliwością czekali na tie-breaka.

 

ZOBACZ TAKŻE: Daniel Pliński trenerem Stalpro Błyskawicy Szczecin

 

Początek piątej i ostatniej partii siatkarskiego widowiska lepiej otworzyli siatkarze PGE Skry. Gospodarze wypracowali sobie trzypunktową przewagę, ale dla Resovii to było zbyt dużo, aby nie zareagować. Rzeszowianie świetnie prezentowali się w bloku i zdołali odwrócić rolę. Przy stanie 7:6 dla gości czas wziął trener Gogol, co od razu poskutkowało lepszą grą jego drużyny. Piłkę na siatce przepchnął Sander, ale w kolejnej akcji wysiłek swoich przyjmujących zniweczył Grzegorz Łomacz posyłając za niską wystawę do Ebadipoura. Dalej jednak mecz był otwarty, a w pogoni za piłką za bandy reklamowe biegał Kacper Piechocki. Obie drużyny robiły co mogły, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Ostatecznie to Resovia utrzymała więcej zimnej krwi w swoich żyłach, a mecz zepsutym serwisem zakończył Petkovic.

 

 

PGE Skra Bełchatów - Asseco Resovia Rzeszów 2:3 (17:25, 16:25, 25:16, 25:23, 11:15)

 

PGE Skra Bełchatów: Mateusz Bieniek, Milad Ebadipour, Karol Kłos, Grzegorz Łomacz, Dusan Petkovic, Taylor Sander - Kacper Piechocki (libero) - Bartosz Filipiak, Norbert Huber, Milan Katic, Robert Milczarek, Mihajlo Mitic

 

Asseco Resovia Rzeszów: Rafał Buszek, Karol Butryn, Klemen Cebulj, Fabian Drzyzga, Jeffrey Jendryk, Timo Tammemaa - Michał Potera (libero) - Damian Domagała, Bartłomiej Krulicki, Bartosz Mariański, Nicolas Szerszeń, Paweł Woicki

 

MVP: Klemen Cebulj (Asseco Resovia Rzeszów)

PI, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze